Relacja: Śląsk Wrocław - Cracovia


O takim początku sezonu Ekstraklasy marzyli kibice Śląska Wrocław. Piłkarze Ryszarda Tarasiewicza pokonali Cracovię Kraków 2:0. Mecz z „Pasami” zapisał się w kronice wrocławskiego klubu – padła w nim 1000.bramka Śląska na najwyższym szczeblu rozgrywek. Mecz zaczął się dla Śląska idealnie. Już w 4.minucie spotkania piłkę do bramki Cracovii posłał Sebastian Dudek. Pomocnik Śląska dostał podanie z autu od Krzysztofa Wołczka, umiejętnie się zastawił w polu karnym i z ostrego kąta pokonał Mariusza Cabaja. Szybko zdobyte prowadzenie nieco Śląsk uśpiło. Piłkarze Ryszarda Tarasiewicza pozwalali gościom na zbyt wiele. Ta nonszalancja mogła być kosztowna. Gdyby Bartosz Ślusarski miał lepiej nastawiony celownik, „Pasy” mogłyby wyrównać. W 44.minucie umiejętności Ivo Vazgeca przetestował też Łukasz Szczoczarz, kiedy obrońcy Śląska się zagapili i pozwolili mu wpaść w pole karne. Skończyło się jednak na strachu, bo napastnik gości strzelił tuż obok słupka.
W miarę upływu czasu widowisko traciło na uroku. Oba zespoły szarpały się nawzajem, rzadko budując składne ataki. Lepsze widowisko oba zespoły stworzyły w drugiej połowie. Po zmianie stron, zarówno Śląsk, jak i Cracovia próbowały atakować. W 52.minucie świetną wrzutką popisał się Mariusz Pawelec, ale Tomasz Szewczuk nie skorzystał z prezentu i nie trafił z pięciu metrów. Cracovia odpowiedziała potężną bombą Dariusza Palusińskiego. W 61.minucie pomocnik krakowian przymierzył z rzutu wolnego tak, że gdyby piłkarze grali w czapkach, pęd futbolówki zerwałby im je z głów. Szczęśliwie dla Śląska, strzał Pawlusińskiego zatrzymał się jednak na słupku.
W 77.minucie mecz w zasadzie się skończył. Faulowany tuż przed polem karnym był Sebastian Dudek, a Krzysztof Wołczek pięknym strzałem z rzutu wolnego wymierzył sprawiedliwość. I nie dość, że gol „Wołka” był przedniej urody, to i kartki klubowej kroniki Śląska zaszeleściły. Bramka strzelona przez Wołczka była bowiem 1000.golem wrocławskiej ekipy w historii jej gry w ekstraklasie.
Drugi gol Śląska przesądził sprawę. Na murawie nie działo się już nic szczególnego. Owszem, piłkarze biegali i walczyli, ale nic z tego nie wynikało. Śląsk już nie musiał, a Cracovia nie potrafiła. I trzy punkty zostały we Wrocławiu, a uroczysty początek sezonu we Wrocławiu wypadł tak, jak oczekiwano.
W pierwszej jedenastce na mecz z „Pasami” wyszli obaj nowi gracze Śląska, Amir Spahić i Ivo Vazgec. Spisali się nieźle. Spahić grał odważnie i pewnie, nie pozwalając rywalom na wiele. Nieco do życzenia pozostawia jego zgranie z pozostałymi defensorami Śląska. Trudno jednak wymagać, by już w pierwszym meczu Ekstraklasy blok defensywny działał jak szwajcarski zegarek. Z kolei Vazgec wybronił kilka trudnych strzałów. Nie bał się też gry na przedpolu. Obaj swój występ mogą uznać za udany.
Śląsk Wrocław – Cracovia Kraków 2:0 (1:0)
Bramki: Sebastian Dudek (4.), Krzysztof Wołczek (78.)
Śląsk: Vazgec – Wołczek, Celeban, Spahić, Pawelec – M. Gancarczyk, Łukasiewicz, Ulatowski, Dudek, J. Gancarczyk (90.Szydziak) – Szewczuk (88.Biliński).
Cracovia: Cabaj – Mierzejewski, Polczak, Tupalski, Derbich – Pawlusiński, Sasin (68.Moskała), Cebula (79.Kłus), Szeliga – Szczoczarz (68.Witkowski), Ślusarski.
Żółte kartki: Łukasiewicz, Dudek (Śląsk) – Ślusarski, Szeliga, Cebula (Cracovia).
Widzów: 7000.
Sędziował: Adam Lyczmański (Bydgoszcz).