Relacja z meczu: Remis przy Oporowskiej, Legia odpada z walki o tytuł!


W ostatnim spotkaniu przy własnej publiczności Śląsk Wrocław zremisował z Legią Warszawa 1:1 (0:1) po bramkach Jakuba Rzeźniczaka i Marka Gancarczyka. Taki rezultat pozbawił Legionistów szans na mistrzostwo Polski. Urwanie punktów Legii i jednoczesna wygrana Wisły Kraków pozbawiły szans warszawiaków na zdobycie mistrzostwa. Oba zespoły zaczęły bardzo odważnie. Przez pierwsze minuty dłużej w posiadaniu piłki utrzymywali się goście, Śląsk starał się wyprowadzać groźne kontry. Gdy tylko do piłki dopadał Sebastian Dudek natychmiast szukał długim podaniem Marka Gancarczyka lub Vuka Sotirovicia. Ataki gospodarzy opierały się przede wszystkim na rajdach tych dwóch zawodników. Legioniści próbowali rozpracować obronę wrocławian atakami pozycyjnymi. Pomocnicy przyjezdnych najchętniej zagrywali na lewą stronę boiska, gdzie bardzo aktywny był Maciej Rybus. W 14. minucie właśnie po jego dośrodkowaniu Legia objęła prowadzenie, a gola głową zdobył Jakuba Rzeźniczaka.
Po bramce mecz bardzo się ożywił, piłka wędrowała z jednego pola karnego na drugie. Chwilę po objęciu przez gości prowadzenia, świetną akcję przeprowadzili gospodarze, Tadeusz Socha mocno dośrodkował z prawej strony, piłkę chciał wybić Rzeźniczak i o mały włos nie wpakował jej do własnej bramki. Futbolówka odbiła się od słupka i trafiła wprost pod nogi Krzysztofa Wołczka, ten bez zastanowienia huknął na bramkę Jana Muchy, jednak Dicksonowi Choto udało się wybić piłkę sprzed linii bramkowej. Od tego momentu prawie każda akcja jednego i drugiego zespołu kończyła się w polu karnym rywala.
Kwadrans po straconej bramce piłkarze Śląska mieli fantastyczną okazję do wyrównania. Na osiemnastym metrze Maciej Iwański sfaulował Dudka, do piłki podszedł Sotirović, ale jego strzał trafił w mur. Kilkanaście minut przed końcem pierwszej połowy Legia zamknęła Śląsk na własnej połowie, próbując podwyższyć przewagę. Gdyby nie świetna postawa Wojciecha Kaczmarka przyjezdni mogliby się cieszyć z kolejnych goli. Jeśli nie umiejętności, to w pewnych momentach „Kaczmarowi” pomogło po prostu szczęście. Bliski zdobycia bramki dwukrotnie był Roger Guerreiro, jednak zabrakło dokładności przy wykończeniu. Śląsk zepchnięty do defensywy bronił się do końca pierwszej połowy. Podopieczni trenera Ryszarda Tarasiewicza nie chcieli atakować zbyt dużą ilością zawodników i forsować tempa, gdyż kolejna bramka dla Legionistów wisiała w powietrzu. Gospodarze zdążyli przeprowadzić jeszcze jedną szybką kontrę, prawą stroną pomknął Marek Gancarczyk, ale Ariel Borysiuk przerwał akcję, choć musiał uciekać się do faulu, za co został ukarany żółtą kartkę.
Początek drugiej połowy to znów przewaga w posiadaniu piłki podopiecznych trenera Jana Urbana. Legia za wszelką cenę dążyła do zwycięstwa, by zachować szanse na mistrzowski tytuł, ale Śląsk nie miał zamiaru odpuszczać. Zielono-biało-czerwoni chcieli godnie pożegnać się z kibicami w ostatnim w tym sezonie spotkaniu przy ul. Oporowskiej. Druga część meczu mocno odstawała poziomem od pierwszej. Warszawiacy wyraźnie chcieli utrzymać skromne 1:0 do końca meczu i rozgrywali swoje akcje jak najwolniej, a przy każdej możliwej okazji długo celebrowali wznowienie gry. Wygląda na to, że taka postawa gości zemściła się, bo w 70. minucie po wspaniałej akcji całego zespołu i podaniu Tomasza Szewczuka wyrównującą bramkę dla Śląska zdobył Marek Gancarczyk, wywołując szał radości na trybunach.
Po golu apetyty gospodarzy mocno się powiększyły, WKS chciał zgarnąć pełną pulę. Na dwie minuty przed końcem meczu Marek Gancarczyk mógł zdobyć swojego drugiego gola i przechylić szalę zwycięstwa na stronę Śląska, ale uderzył nad poprzeczką. W doliczonym czasie gry kolejna dogodna okazja, z 25 metrów z rzutu wolnego strzelał Dudek , ale nie trafił w bramkę. Ostatecznie Śląsk zremisował z Legią, co na pewno ucieszy jego sympatyków. Piłkarze Śląska udowodnili tym samym, że nie ma dla nich spotkań „o nic”, wrocławianie w każdym meczu grają o zwycięstwo, pokazali to w ostatnim pojedynku z Piastem oraz dziś z Legią.
Śląsk Wrocław: Wojciech Kaczmarek, Tadeusz Socha, Piotr Celeban, Mariusz Pawelec, Krysztof Wołczek, Marek Gancarczyk, Sebastian Dudek (90 Remigiusz Sobociński), Krzysztof Ulatowski, Antoni Łukasiewicz, Tomasz Szewczuk, Vuk Sotirović (46 Janusz Gancarczyk)
Legia Warszawa: Jan Mucha, Jakub Rzeniczak, Inaki Astiz, Dickson Choto, Tomasz Kiełbowicz, Piotr Giza, Ariel Borysiuk (89 Piotr Rocki), Roger Guerreiro (80 Miroslav Radović), Maciej Iwański, Maciej Rybus, Adrian Paluchowski
Żółte kartki: Pawelec - Borysiuk, Rzeźniczak
Sędziował: Adam Kajzer
Widzów: 9000