Rezerwy Boltonu lepsze od Śląska?
Jarosław Fojut po wielu deklaracjach o chęci gry we Wrocławiu ostatecznie sam na sobie postawił krzyżyk. Gdy już klub mocno zaangażował się w sprowadzenie obrońcy, wynegocjował wcale niemałą kwotę odstępnego, Polak podyktował takie warunki, że trzeba było zrezygnować. Bardzo możliwe, że tą decyzją młody stoper zaprzepaścił sobie kolejnych kilka sezonów.. Nie ukrywajmy – były reprezentant młodzieżówki Premier League nie podbije. Skoro trener Gary Megson nie widzi dla niego miejsca w pierwszym składzie, a na ławce sadza obok Ebiego Smolarka tylko jak jest wiele kontuzji, to znaczy, że nie ma szans by wygryźć Cahilla, Samuela czy Shittu. Pozostaje mu wyłącznie gra, dość regularna, w rezerwach Boltonu, które w północnej lidze radzą sobie nieźle – piąte miejsce w tabeli, wyprzedzają drugi zespół Manchesteru United. Czy jednak jest sens dla młodego i obiecującego stopera by właśnie tam dogorywać, ewentualnie będąc wypożyczanym na miesiąc, rundę do klubu z Championship?
Doświadczenie na pewno jakieś nabierze, w końcu wielu wychowanków swoich klubów w Anglii przechodzi drogę z akademii, przez rezerwy aż do pierwszej drużyny. Lepszym zajmuje to trzy lata, innym się nie udaje i odchodzą do słabszych zespołów po iluś tam wypożyczeniach. To jednak chyba za mało dla młodego człowieka ze sporymi ambicjami. Po niezłych występach na Mistrzostwach Świata juniorów w Kanadzie półtora roku temu pamiętam jak Fojut wspominał, że za dwa, trzy lata będzie walczył o powołanie do kadry seniorów. Bardzo się wtedy ucieszyłem, bo stoperów akurat nam brakuje, zwłaszcza takich, którzy nie tylko kopią piłkę jak najdalej od własnej bramki, ale myślą, co z nią zrobić, jak pomóc zespołowi. Tymczasem po udanym kilkumiesięcznym pobycie w Luton (jeszcze w sezonie 07/08) Fojut gra w ważnych meczach bardzo, bardzo rzadko. Tym samym oddala się od niego ta miła perspektywa występów z orzełkiem na piersi – Leo Beenhakker raczej nie zajrzy na Reebok Stadium by wśród garstki kibiców oglądać pojedynek rezerw Boltonu.
Oczywiście to może być nie tylko decyzja samego zawodnika. Już nie raz kibice słyszeli o agentach piłkarzy, którzy widząc, że kluby się dogadują nagle zmieniają warunki niepodpisanej jeszcze umowy i chcą jeszcze większej gaży dla swojego podopiecznego. Problem w tym, że… Fojut swojego agenta nie ma, sam decyduje o negocjacjach, kwotach. To wskazuje na to, że nie bardzo mu zależy na własnym rozwoju, pokazywaniu się, co tydzień szerszej publice, trenerom kadry, komentatorom. Pogrąża się on w anonimowości polskiego futbolowego światka będąc jednym z wielu piłkarzy występujących za granicą w niższej lidze i czasem dających o sobie znać zdobytą bramką czy czerwoną kartką.
Nie możemy mu takiej postawy zabronić, w końcu może kiedyś znów zagra w Premier League w kilkuminutowym epizodzie, czy to już w Boltonie, czy innej drużynie. Gra na Wyspach, nawet w niższych ligach, ma swoje niewątpliwe plusy, których nasza Ekstraklasa jeszcze przez kilka sezonów nie będzie w stanie przesłonić. Zastanawiające jednak, że tak łatwo roztrwonił szansę gry w europejskich pucharach, na dużym stadionie, przed wspaniałą publiką, pod okiem świetnego fachowca.. Jako osoba, która chętnie by się z nim miejscami zamieniła, za nic nie jestem w stanie tej decyzji pojąć.