REZERWY: Brzydki mecz, ładne 3 punkty! (RELACJA)

REZERWY: Brzydki mecz, ładne 3 punkty! (RELACJA)

fot.:

W konfrontacji z gatunku "paździerz" rezerwy Śląska Wrocław pokonały na wyjeździe Hutnik Kraków 1:0. Mecz poziomem nie zachwycił, ale trzeba oddać młodej drużynie Śląska, że w trudnych warunkach nie dała się sprowokować do nerwowej gry, trzymała rywala na dystans i zainkasowała cenne trzy punkty.



 

Obiekt Hutnika Kraków, zwyczajowo nazwany stadionem na Suchych Stawach, otulony mgłą i jesienną aurą sprawiał dziś mroczne wrażenie. Pomalować ten szarobury krajobraz miały drużyny Hutnika i Śląska II Wrocław, tworząc dobre widowisko piłkarskie. Drużyna trenera Krzysztofa Wołczka wyszła na to spotkanie w kompletnie innym zestawieniu obronnym niż na poprzedni mecz ligowy. Za kartki pauzowali Celeban i Pawelec, w kadrze rezerw tym razem nie znalazł się Poprawa, wobec czego zamiast tej trójki z tyłu oglądaliśmy dziś tercet Radkowski – Stawny – Caliński. Najmłodszy z tej trójki, 18-letni Mateusz Stawny, debiutował dziś w drużynie rezerw.

 

 

Dodając do tego obecność w pierwszym składzie Bukowskiego, Michalskiego i Jezierskiego dostaliśmy wyjściową jedenastkę z czterema juniorami, co było bardzo miłym obrazkiem dla kibiców wierzących we wrocławską młodzież. Na boisku przyszło im dziś mierzyć się z przedostatnią drużyną w tabeli, będącą jednak mocno uskrzydloną wygraną z Ruchem Chorzów w poprzedniej kolejce.

PRZEBŁYSK GENIUSZU

Kto mógł być uskrzydlony pierwszą połową tego spotkania? Mało kto, bo była słaba. Zawodnicy wtopili się swoją grą w ponury krajobraz tej rywalizacji. Jedynym, który porwał się na przebłysk artyzmu w tym smutnym jak Nowa Huta w listopadzie meczu był Adrian Bukowski. W 9 minucie popisał się on fenomenalnym prostopadłym podaniem między obrońców Hutnika do wbiegającego w pole karne Borunia. Boruń przy próbie minięcia Frasika został przez niego sfaulowany. Do jedenastki podszedł Bergier i mocnym strzałem pokonał wypożyczonego ze Śląska bramkarza.

Początek tego meczu wyglądał naprawdę przyzwoicie, Śląsk utrzymywał się przy piłce, szybko zdobył bramkę, ale po tej bramce już kompletnie nic się nie działo. Szukając jakichś pozytywów można oddać rezerwom, że kompletnie nie dopuszczali rywala pod własną bramkę, Burta był bezrobotny. Niestety z drugiej strony również nic nie zostało wykreowane w ofensywie Śląska. Odnotuję jeszcze, że w 44 minucie Michalski oddał niecelny strzał z 25 metrów i na tym zakończymy temat pierwszej połowy tego meczu.

NISKA JAKOŚĆ

Druga część spotkania mogła zacząć się podobnie jak pierwsza, czyli rzutem karnym, ale sędzia uznał, że Bergier będący w sytuacji 1 na 1 z Frasikiem przy próbie mijania go starał się wymusić rzut karny. Snajper Śląska padł na murawę, ale zamiast karnego dostał żółtą kartkę. Była to 50 minuta spotkania.

W międzyczasie w Krakowie spadł deszcz. Przypomnijmy, że mecze drugiej ligi transmitowane są przez bezobsługowe kamery automatycznie podążające za piłkę. Kamera niestety zaparowała, nieco zgłupiała i nie zawsze poruszała się za akcją. Na szczęście akcji nie było wiele, tym bardziej ciekawych.

W 56 minucie Bergier uderzył mocno z rzutu wolnego, ale prosto w bramkarza. Gospodarze najbliżej strzelenia bramki byli w 61 minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego jeden z graczy Śląska niefortunnie przedłużył piłkę głową à la Puchacz w ostatnim meczu kadry. Futbolówka trafiła pod nogę gracza Hutnika, który będąc bardzo blisko bramki nie zdołał do niej trafić. Uderzył za wysoko.

WAŻNE PUNKTY

Następnie mieliśmy sporo strat, niedokładnych zagrań, prób wymuszeń fauli i im dalej w ten mecz, tym bardziej nerwową atmosferę. W żółtych kartkach ostatecznie było 5:1 dla Śląska. W meczu mogło być finalnie 2:0, bo sam na sam z bramkarzem w 94 minucie wyszedł wprowadzony chwilę wcześniej Marchewka. Wykorzystał on prezent od obrońcy rywali, pognał na bramkę Frasika, ale przegrał z nim pojedynek 1 na 1. Chwilę później sędzia zakończył ten mecz.

Nie ma się nad czym rozwodzić, był to słaby mecz piłkarski, ale Śląsk dopisał sobie ważne trzy punkty, które w tym momencie wywindowały go na piąte miejsce w tabeli. Przy niskiej wartości artystycznej tego spotkania warto docenić jak zawodnicy Śląska umiejętnie oddalali grę od własnej bramki, czym uniknęli również nerwowej końcówki, gdy rywal uciekał się już do najprostszych środków.

HUTNIK KRAKÓW 0:1 (0:1) ŚLĄSK II WROCŁAW

Strzelcy: Bergier (k.) 11'

żółte kartki: Zawadzki - Wypart, Bergier, Radkowski, Idzik, Michalski.

Hutnik Kraków: (stroje: błękitno-białe) Frasik - Jaklik, Kędziora, Świątek, Hafez (84' Tetych), Zawadzki (84' Bernal), Zmorzyński, Stasz (65' Chmiel), Stawarczyk, Kieliś, Wilczyński (73' Kitliński) 
Śląsk II Wrocław: (stroje: zielone) Burta - Boruń, Radkowski, Stawny, Caliński, Wypart (90+2' Maruszak), Jezierski (76' Młynarczyk), Michalski, Bukowski (76' Olejniczak), Krocz (85' Marchewka), Bergier (85' Idzik) 

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.