REZERWY: Ciągle bez Calińskiego
fot.: Rafał Sawicki
Jeszcze w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu trudno było wyobrazić sobie rezerwy Śląska bez Patryka Calińskiego, jednak teraz 24-letniemu obrońcy doskwiera zdrowie. Sobotnie spotkanie w Kaliszu było już drugim z rzędu, w którym nie pojawił się na murawie. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.
Choć Patryk Caliński miejsce w podstawowym składzie Śląska II Wrocław wywalczył sobie już w sezonie 2019/2020 pod wodzą Piotra Jawnego, przełomowa dla niego okazała się dopiero runda wiosenna minionych rozgrywek. Rezerwy zielono-biało-czerwonych nie tylko sprostały wyzwaniom, jakie postawił przed nimi awans na szczebel centralny, ale były nawet o krok od strefy barażowej, a dużą rolę odegrała stabilna postawa w defensywie. Caliński w formacji defensywnej stał się pewnym partnerem znacznie bardziej doświadczonego przecież Piotra Celebana, zaś jego dobra postawa zaowocowała sierpniowym przedłużeniem kontraktu. 24-latek ważną rolę pełni również w obecnym sezonie, jednak w ostatnim czasie jego rozwój wstrzymały problemy zdrowotne.
PO CHOROBIE
Caliński nie zagrał w żadnym z dwóch poprzednich spotkań Śląska II (1:2 z Chojniczanką i 1:3 z KKS Kalisz), a w trzecim od końca przeciwko Pogoni Grodzisk Mazowiecki (1:2) wszedł z ławki tylko na ostatni kwadrans. Wrocławianie pod wodzą trenera Arkadiusza Batora tracą sporo bramek, notują też najgorszą serię od awansu do II ligi, a jak tłumaczy następca Krzysztofa Wołczka, nieobecność Calińskiego wynika z niedawno przebytej infekcji.
- Patryk w tym tygodniu wrócił do nas po chorobie, był na antybiotyku. Uznaliśmy, że potrzebuje jeszcze chwilę, żeby wrócić do stuprocentowej, fizycznej i motorycznej dyspozycji. Natomiast kadra jest szeroka i ludzie, którzy pracują cały czas, są w treningu, też są za to nagradzani -
- powiedział pytany przez nas trener Arkadiusz Bator na pomeczowej konferencji prasowej w Kaliszu. Jednocześnie zastrzegł, że rywalizacja w jego drużynie jest duża, a w razie utraty miejsca w składzie, sygnał gotowości do powrotu w pierwszej kolejności powinien pojawić się na treningach.
W rundzie jesiennej Calińskiego na boisku w meczach Śląska II zabrakło tylko dwa razy – w październiku przeciwko Raduni Stężyca przy Oporowskiej (2:5) i dwa miesiące później w rywalizacji z Motorem (0:2) na Arenie Lublin. Poza tym, za każdym razem wybiegał od pierwszej minuty, w podstawowym składzie rozpoczął także mecz 1/32 finału Pucharu Polski z Zagłębiem Lubin (0:3).
WSPOMNIENIA Z SZULCZKIEM
Okazją do powrotu na murawę dla Calińskiego może być niedzielny mecz 27. kolejki II ligi z Wigrami Suwałki. Jeśli tak by się stało, czeka go nie lada wyzwanie, bo zespół prowadzony przez Grzegorza Mokrego w trzech tegorocznych meczach wyjazdowych zdobył aż osiem bramek (więcej na trzecim szczeblu rozgrywkowym tylko Stal Rzeszów oraz Znicz Pruszków po dziewięć). Wigry plasują się w strefie barażowej i mają dobre wspomnienia z ostatniej konfrontacji z wrocławianami, bo we wrześniu wygrały na własnym stadionie 1:0. Śląsk II woli jednak sięgać pamięcią do wydarzeń z rundy wiosennej poprzedniego sezonu, kiedy przy Oporowskiej ograł faworyzowanego przeciwnika aż 3:0. Co ciekawe, w obu przypadkach na ławce zespołu z Suwałk siedział jeszcze… Dawid Szulczek, który dziś walczy o utrzymanie w ekstraklasie z Wartą Poznań.
Początek meczu 27. kolejki II ligi Śląsk II - Wigry zaplanowano na niedzielę o godzinie 12:30.