REZERWY: Defensywa naprawiona na dobre?

REZERWY: Defensywa naprawiona na dobre?

fot.:

Śląsk II Wrocław w sobotnim spotkaniu przeciwko Zniczowi Pruszków po raz drugi z rzędu zagrał na zero z tyłu. Rzadko spotykane wcześniej w rundzie wiosennej osiągnięcie pozwoliło przypieczętować utrzymanie, jednak to nie koniec wyzwań w tym sezonie. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.



 

Ciężko powiedzieć, czy to efekt wspólnego występu Mariusza Pawelca i Piotra Celebana, czy rezultat uwolnionych głów po ubiegłotygodniowym przełamaniu z Wisłą Puławy (3:0), fakty są jednak takie, że rezerwy Śląska w sobotę w Pruszkowie po raz kolejny pokazały się z dobrej strony w defensywie. Doświadczeni obrońcy, którzy równie dobrze ten weekend mogliby spędzać we Wrocławiu przy okazji świętowania dziesięciolecia ostatniego mistrzostwa Polski, w 32. kolejce II ligi wybiegli razem w wyjściowym składzie po raz pierwszy od grudniowego meczu z Motorem w Lublinie (0:2), a owoce okazały się wyjątkowo dobre. Śląsk II zagrał na zero z tyłu dopiero w drugim meczu pod wodzą Arkadiusza Batora, ale co ciekawe drugi raz z rzędu udowadniając, że o ile cała runda wiosenna była dla niego wyjątkowo niespokojna, tak majowy finisz udaje się doskonale.

CZARODZIEJSKA RÓŻDŻKA

Przed pierwszomajowym przełamaniem z drużyną z Puław Śląsk II na czyste konto czekał przez osiem spotkań, a by znaleźć poprzednie należało się cofnąć do pożegnalnego meczu Krzysztofa Wołczka i pogromu 4:0 z Lechem II Poznań we Wronkach na początku marca. Później wrocławianie nie tylko dawali się regularnie zaskakiwać pod własną bramką, ale często kapitulowali w wyjątkowo prostych sytuacjach, niejednokrotnie również po własnych niewymuszonych błędach. Najlepszym dowodem takiej gry było zamykające kwiecień spotkanie z Radunią w Stężycy (2:4), jednak już kilka dni później wszystko niespodziewanie zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Śląsk II przestał tracić gole, niezmiennie za to strzela, dzięki czemu w sobotę na dwie kolejki przed końcem rozgrywek zapewnił sobie utrzymanie na szczeblu centralnym. Utrzymanie solidnej postawy w defensywie do ostatniej kolejki byłoby jednak całkiem miłą rekompensatą za pełną nieprzyjemności ligową wiosnę, w której sprawy po odejściu Krzysztofa Wołczka zupełnie wymknęły się spod kontroli.

ZMIANA W BRAMCE

Poprzedni szkoleniowiec zielono-biało-czerwonych przyzwyczaił do rotacji między Józefem Burtą a Maksymilianem Borucem, a w tle ich rywalizacji przez cały sezon czaiła się perspektywa przejęcia pozycji numer dwa w ekstraklasowym Śląsku. Gdy pewne miejsce między słupkami miał Michał Szromnik, bardzo prawdopodobne wydawało się nieprzedłużenie wygasającego z końcem czerwca kontraktu z Matusem Putnockim, ten jednak wrócił między słupki w dwóch ostatnich kolejkach, a w ostatniej akcji sobotniego meczu z Pogonią uratował przecież Śląskowi remis 1:1. Pozmieniało się także w rezerwach, gdzie począwszy od wspomnianego meczu z Radunią broni 18-letni Oskar Mielcarz i choć debiut na szczeblu centralnym miał trudny, w dwóch kolejnych występach to on okazał się bramkarskim autorem wyczekiwanych czystych kont. Syn znanego z występów w ekstraklasie Macieja do Wrocławia przeniósł się na początku ubiegłego roku z Warty Sieradz i przynajmniej początkowo wykorzystuje niespodziewaną szansę od trenera Batora. To jednak nie koniec wyzwań w tym sezonie, bo już w sobotę na Oporowską przyjedzie podrażniony brakiem bezpośredniego awansu Ruch Chorzów, a sezon Śląsk II zakończy niełatwym wyjazdem do Olimpii Elbląg.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.