REZERWY: Plusy i minusy meczu z Zagłębiem
fot.: Mateusz Porzucek
Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po wtorkowym meczu 1/32 finału Pucharu Polski z Zagłębiem Lubin? Zapraszamy na specjalną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Śląska II Wrocław.
PLUSY MECZU
Wynik gorszy niż gra
Uderzający po oczach wynik 0:3 jest zwodniczy – Śląsk II we wtorkowy wieczór długimi fragmentami walczył z faworyzowanym rywalem, jak równy z równym. O końcowym niepowodzeniu zadecydowała fatalna końcówka pierwszej połowy, a także brak zdecydowania w sytuacjach, które bardziej doświadczony zespół zamieniłby na własną korzyść. Rezerwy zielono-biało-czerwonych sprawdziły się w meczu zupełnie innego gatunku niż wszystkie dotychczasowe i nie mają powodów do wstydu, bo awans zespołowi z Lubina wcale nie przyszedł łatwo czy przyjemnie. Jedyne czego można żałować to, że w takim spotkaniu na ławce Śląska II zabrakło już trenera Piotra Jawnego, który w poprzednim sezonie II ligi wywalczył prawo pucharowego startu dopiero od 1/32 finału. Jego następca Krzysztof Wołczek dopiero poznaje zespół, zebrana nauka z pewnością zaprocentuje jednak w przyszłości.
Szymon Michalski
Urodzony w 2004 roku obrońca we wtorkowy wieczór przy Oporowskiej zebrał chyba najwięcej pozytywnych recenzji wśród kibiców Śląska II, a słów pochwały na pomeczowej konferencji nie szczędził mu także trener Wołczek, który powiedział, że rozmawiał już nawet na jego temat z Jackiem Magierą. Michalski przypomina Mariusza Pawelca nie tylko kolorem czupryny, ale i nieustępliwością oraz ratowaniem zespołu w sytuacjach trudnych w stylu bardzo podobnym do słynnego defensora wrocławian. Pucharowy mecz z Zagłębiem był dla Michalskiego dopiero czwartym w karierze od pierwszej minuty na szczeblu centralnym (wcześniej tylko w tym sezonie w II lidze), jakiejkolwiek bojaźni w jego grze próżno było jednak szukać. Gdyby nie jego poświęcenie, w doliczonym czasie Miedziowi mogli zadać jeszcze jeden cios. Znakomity wślizg Michalskiego pozbawił jednak piłki w polu karnym innego 17-latka, notabene wrocławianina, Tomasza Pieńko.
Atmosfera
Równorzędna walka z zespołem z ekstraklasy w wykonaniu Śląska II była tym cenniejsza, że otoczka wtorkowej rywalizacji zupełnie nie przypominała drugoligowych realiów. Na trzecim szczeblu rozgrywkowym drugi zespół zielono-biało-czerwonych przy Oporowskiej najczęściej gra w samo południe w sobotę lub niedzielę, a na trybunach poza meczami z Motorem Lublin jest garstka kibiców. W 1/32 finału Pucharu Polski w ruch poszły jednak słynne jupitery, trybuna kryta wypełniła się do ostatniego miejsca, a liczba akredytowanych dziennikarzy była zbliżona do tej, którą obserwujemy na meczach pierwszego zespołu Śląska. Dodatkowej magii dodawały intensywne opady deszczu na legendarnym dla wrocławskiej piłki stadionie, te wszystkie okoliczności nie spętały jednak nóg zawodnikom trenera Wołczka. Rezerwy chciały grać swoją piłkę, dokładnie tak samo, jak co weekend i robiły to dobrze, tyle że tym razem bez wymiernego efektu.
MINUS MECZU
Kontuzja Mariusza Pawelca
Zejście grającego trenera Śląska II tuż przed końcem pierwszej połowy okazało się kluczowym momentem wtorkowego wieczoru. Pawelec doznał wyjątkowo nieprzyjemnej kontuzji łuku brwiowego i został odwieziony do szpitala, bo rana była na tyle głęboka, że nie dało się jej zszyć w szatni. Zdezorganizowana utratą lidera defensywa wrocławian na ostatniej prostej przed przerwą, dosłownie w dwóch pierwszych akcjach po wymianie Pawelca na Jezierskiego, pozwoliła sobie na utratę dwóch bramek, przez co później trudno już było myśleć o wywalczeniu awansu. Bynajmniej nie jest powiedziane, że z blondwłosym obrońcą Śląsk II zachowałby czyste konto, bo w trzech poprzednich meczach II ligi z jego udziałem stracił aż dziesięć bramek, utratę pewności siebie po kontuzji Mario było jednak widać gołym okiem. Szkoda, że potoczyło się to akurat w taki sposób.
WYDARZENIE MECZU
Nieobecności Bargiela i Borunia
Podobnie jak w kontekście kontuzji Pawelca, można już tylko gdybać jak wyglądałyby losy pucharowego spotkania, gdyby trener Wołczek miał ich do dyspozycji. Najlepsi zawodnicy poprzedniego meczu ligowego z KKS Kalisz (2:0) zostali przejęci przez Jacka Magierę i przygotowują się do czwartkowej rywalizacji z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza. Rezerwy jako zespół rzecz jasna na tym stracił, biorąc pod uwagę, że Śląsk II jest dla pierwszej drużyny, a nie na odwrót, można się tylko cieszyć. Teraz już tylko w tym głowa szkoleniowca ekstraklasowej ekipy zielono-biało-czerwonych, by w czwartkowy wieczór wykorzystać Przemysława Bargiela i Bartosza Borunia w wymiarze większym niż symboliczny, tylko w takim wypadku ta operacja ma większy sens. Przepis o obowiązkowej grze dwóch młodzieżowców w Pucharze Polski powinien temu sprzyjać.