REZERWY: Potrzeba stabilizacji (ZAPOWIEDŹ)
fot.: Rafał Sawicki
Podopieczni trenera Krzysztofa Wołczka sprawiają nam w obecnym sezonie niemały ból głowy. Występy rezerw właściwie od początku rozgrywek fundują nam całą gamę emocji - świetne wejście, brutalne sprowadzenie na ziemię przez Garbarnię, mały kryzys, wyraźna poprawa gry w obronie i w końcu baty od Ruchu w Chorzowie. Miniony weekend pokazał nam, że druga drużyna Śląska panicznie potrzebuje stabilizacji, lecz aby ją osiągnąć, trzeba spełnić kilka warunków.
Pięć straconych goli musiało być dla wrocławian bardzo bolesnym przeżyciem. Gdy wydawało się już, że rezerwy znalazły sposób na skuteczną grę w defensywie, co zresztą zostało potwierdzone dwoma czystymi kontami, wicelider z Chorzowa w bezlitosny sposób wypunktował wszelkie braki w drużynie WKS-u. Mimo niekorzystnego rezultatu, podopiecznym trenera Wołczka nie sposób było odmówić charakteru - młodzi zawodnicy cały czas starali się prowadzić grę i w swoim stylu konstruować kolejne akcje ofensywne, co przyniosło zresztą dwa trafienia. Niemniej różnica klas w tym przypadku była widoczna, Ruch jest drużyną, której celem jest powrót na polskie salony i walka o najważniejsze trofea, a II liga ma być dla nich tylko przystankiem.
PERSONALNE ZESTAWIENIE
Jednym z problemów w omawianym przez nas starciu mogła okazać się kolejna zmiana defensywnego bloku. Gdy w II lidze z trzech środkowych obrońców każdy z nich ma ambicje i umiejętności na grę w ekstraklasie, trzeba oczekiwać znacznie lepszego występu. Tercet Poprawa-Radkowski-Bejger zdecydowanie zawiódł w Chorzowie, co w obliczu problemów w tyłach drużyny trenera Jacka Magiery, jest bardzo niepokojącą informacją. W dwóch starciach przed feralnym meczem z Ruchem w linii defensywnej oglądaliśmy jednak Mariusza Pawelca i Piotra Celebana, którzy wyraźnie przyczynili się do zachowania dwóch czystych kont. Doświadczeni zawodnicy stworzyli fenomenalny duet, który wzmocniony przez Kacpra Radkowskiego, stanowił zaporę nie do przejścia.
PROBLEM PRZESYTU?
W sobotnim meczu z Olimpią Elbląg prawdziwym kłopotem może okazać się jednak przesyt w kadrze drugiego zespołu. Najprostszą drogą do stabilizacji jest zgrywanie ze sobą określonej grupy zawodników, lecz charakterystyka Śląska II Wrocław może na to nie pozwolić.
- Planując nasz czas na przerwy zakładaliśmy, że przy pierwszej przerwie zagramy towarzysko z polskim zespołem, w drugiej z dobrym przeciwnikiem, a trzecia będzie na pracę indywidualną. To jest listopad, zupełnie inny etap pracy z drużyną. Ci zawodnicy, którzy będą mogli zagrać mecz w drugim zespole, będą tam grać. Wiemy jednak, że w związku z przepisami nie każdy będzie mógł to zrobić -
- mówił trener Jacek Magiera podczas konferencji prasowej przed ostatnim meczem ekstraklasy z Jagiellonią Białystok.
Jak widzimy, plan na przerwę reprezentacyjną jest całkiem prosty - zawodnicy, którym przepisy pozwalają na grę w II lidze, będą grali. Jak jednak pokazały nam ostatnie tygodnie, dla trenera Wołczka ta sytuacja wcale nie jest idealna. W momencie, gdy trójka środkowych obrońców zaczęła się klarować i zgrywać, nagle trzeba wystawić zawodników, którzy przez cały sezon nie odbyli z drugą drużyną nawet jednego treningu. Oczywiście, ma to też swoje plusy - wsparcie przez jakościowych piłkarzy zawsze jest w cenie, lecz jak w ostatecznym rozrachunku wpłynie to na rezerwy? O tym przekonamy się już w sobotnie popołudnie.
Śląsk II Wrocław - Olimpia Elbląg, 13 listopada, sobota, godz. 13:00