REZERWY: W Pucharze Polski z roku na rok progres
fot.: Rafał Sawicki
Już we wtorek swój pierwszy mecz w Pucharze Polski rozegra druga drużyna Śląska Wrocław. Zespół Krzysztofa Wołczka zmierzy się na wyjeździe z Motorem Lublin, czyli ubiegłorocznym ćwierćfinalistą. Ostatnie trzy edycje, w których brały udział rezerwy, to spotkania derbowe, mnóstwo bramek oraz finał Pucharu Polski na szczeblu okręgowym, a co najważniejsze wyraźny postęp i zdobywanie kolejnych doświadczeń dla młodych zawodników.
Sezon 2018/19 rezerwy WKS-u rozpoczęły od I rundy Dolnośląskiego Pucharu Polski grupy wrocławskiej i już w pierwszym meczu oglądaliśmy festiwal bramek jednej drużyny. Zespół Piotra Jawnego mierzył się na wyjeździe z Plonem Gądkowice, drużyną z powiatu milickiego. Wrocławianie bez żadnych problemów pokonali przeciwnika aż 10:1, a w 1/16 finału ich rywalem była Odra Malczyce. I tu, druga drużyna pewnie awansowała do kolejnej rundy, nie tracąc bramki i wygrywając 4:0. W 1/8 finału WKS ponownie rozbił swojego rywala, tym razem Błękitnych Pustków Wilczkowski aż 11:0, a hat-trickiem popisali się Krystian Pasternak oraz Marcin Szpakowski. W ćwierćfinale nie było już gradu bramek, ale kibice mogli cieszyć się z kolejnego awansu po wygranej 2:1 z Orłem Marszowice. Wrocławianie smakiem obeszli się dopiero w półfinale po porażce 1:2 z ówczesnym czwartoligowcem Sokołem Wielka Lipa, a z jedynej bramki cieszyli się w 74. minucie za sprawą Mateusza Młynarczyka. Pomimo porażki w PP, drużyna trenera Jawnego mogła w tym samym sezonie świętować awans do III ligi, a w IV lidze Śląsk już dwukrotnie pokonał Sokół.
BRUTALNE ZDERZENIE
Kolejna edycja Pucharu Polski to już zdecydowanie większe emocje i otarcie się o szczebel centralny. Druga drużyna rozpoczęła sezon 2019/20 w Okręgowym Pucharze Polski od demolki 18:0 ze Świteziem Wiązów, a aż pięciokrotnie na listę strzelców w tamtym meczu wpisał się Piotr Samiec-Talar, który teraz wrócił do ekstraklasy. Po okazałym zwycięstwie przyszedł czas na derbowe starcie z Orłem Pawłowice w 1/16 finału. Goście z Oporowskiej wygrali 3:1, chociaż niespodziewanie przegrywali do końcówki pierwszej połowy, a bramki zdobyli wychowankowie Śląska – Sebastian Bergier i dwukrotnie Grzegorz Kotowicz. W kolejnej rundzie na wrocławian czekał wyjazd do Trzebnicy na mecz z miejscową Polonią. Tam po raz kolejny z bardzo dobrej strony pokazali się Kotowicz i Samiec-Talar, a w statystkach strzeleckich zapisał swoje nazwisko zapisał również Konrad Poprawa. Śląsk II wygrał aż 9:0 i zameldował się w ćwierćfinale, gdzie czekał już Błysk Kuźniczysko.
Spotkanie było dwukrotnie przekładane, ale w końcu po trzech miesiącach udało się je rozegrać. WKS wygrał 4:1, czym już powtórzył wynik z poprzedniej edycji, apetyt beniaminka III ligi był jednak zdecydowanie większy. Na drodze do finału wrocławskiej grupy regionalnego PP stanęła Foto-Higiena Gać, z którą piłkarze drugiego zespołu Śląska rywalizowali w lidze. Skończyło się na pewnej wygranej 4:1 i wrocławianie awansowali do finału, gdzie ich rywalem okazała się Ślęza Wrocław. Kolejne derby i duża stawka, jednak na wrocławskich Kłokoczycach Śląsk brutalnie zderzył się ze swoim przeciwnikiem. Gospodarze od samego początku narzucili swoje warunki, czego efektem była bramka na kilka minut przed końcem pierwszej połowy. Po przerwie dorzucili jeszcze dwie i Ślęza gładko pokonała Śląsk II Wrocław 3:0. Druga drużyna zielono-biało-czerwonych w całej edycji mogła pochwalić się za to aż 38 strzelonymi golami.
OTOCZKA DERBÓW
Sezon 2020/21 był bardzo nietypowy. Śląsk II Wrocław został beniaminkiem II ligi, po tym jak przedwcześnie zakończono sezon w III lidze (przez pandemię koronawirusa), a w Dolnośląskim Pucharze Polski wystąpił nie trzeci, tylko drugi zespół Śląska. Ten w ćwierćfinale wrocławskiej grupy trafił na zawsze groźną Ślęzę i odpadł dopiero w konkursie rzutów karnych (po dogrywce remis 2:2). Przejdźmy więc płynnie do września 2021, kiedy Śląsk II Wrocław zadebiutował na szczeblu centralnym Pucharu Polski. Dzięki grze na zapleczu I ligi, wrocławianie swój start rozpoczęli od I rundy i od razu trafili na zespół z ekstraklasy. W dodatku nie byle jaki, bo naprzeciwko podopiecznych Krzysztofa Wołczka stanęło ekstraklasowe Zagłębie Lubin. Otoczka derbów i debiut rezerw na szczeblu centralnym, musiały oznaczać duże emocje i walkę do ostatniego gwizdka. Druga drużyna nie była faworytem w starciu z Miedziowymi i ostatecznie nie sprawiła sensacji, przegrywając 0:3, jednak wynik nie odzwierciedlał w stu procentach gry WKS-u.
Śląsk II tamtego wieczora długimi fragmentami walczył z faworyzowanym rywalem, jak równy z równym. Pechowo zakończyła się pierwsza połowa, która tak naprawdę ustawiła dalszy przebieg spotkania. Zaczęło się od kontuzji Mariusza Pawelca, który przed 40. minutą musiał opuścić boisko, po tym jak rozciął łuk brwiowy. Dwie minuty później, strzałem zza pola karnego Maksymiliana Boruca pokonał Patryk Szysz, a zaledwie 60 sekund później prowadzenie lubinian podwyższył Tomas Zajic. W drugiej połowie mecz golem w 66. minucie zamknął Karol Podliński, ale wrocławianie nie musieli się wstydzić, również ze względu na dobry występ Szymona Michalskiego (rocznik 2004), który uchronił zespół przed stratą kolejnych bramek.
Teraz przed wrocławianami długi wyjazd do Lublina. Rezerwy Śląska znów nie są faworytem, ale swojego rywala dobrze znają z drugoligowych boisk. Czas na kolejny krok i awans do 1/32 finału Pucharu Polski - początek wtorkowego spotkania na stadionie Motoru o godzinie 18:00.