Ostatnia szansa Samca-Talara? ''To decydujący moment''
fot.: Rafał Sawicki
Obecność Piotra Samca-Talara w wyjściowej jedenastce Śląska była jednym z najbardziej oczekiwanych momentów pierwszego spotkania o ligowej punkty. Młodzieżowiec w Lubinie pokazał się z niezłej strony, jednak prawdziwe wyzwania ciągle są przed nim. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.
O tym, że Piotra Samca-Talara należy się spodziewać w wyjściowej jedenastce Śląska na ubiegłotygodniowe derby w Lubinie, trener Ivan Djurdjević powiedział już na przedmeczowej konferencji prasowej. Słowa nowego opiekuna wrocławian nie były zaskoczeniem, bo 20-letni skrzydłowy wypadł z bardzo dobrej strony podczas zgrupowania w Słowenii i z trzema bramkami okazał się najlepszym strzelcem zespołu, obok Caye Quintany. Co ciekawe, jego powrót do ekstraklasy po półtorarocznej przerwie przytrafił się na tym samym stadionie, co pożegnanie – w grudniu 2020 roku Vitezslav Lavicka w Lubinie wpuścił Samca-Talara na ostatnie dwadzieścia minut, jednak niespecjalnie pomógł on swojemu zespołowi, który po golu w doliczonym czasie przegrał 1:2. Później młody zawodnik przebywał na kilkumiesięcznych, nieudanych wypożyczeniach do pierwszoligowych Widzewa Łódź i GKS Katowice, a wiosną minionego sezonu odbudowywał formę w drugoligowych rezerwach Śląska. W piątek na stadionie Zagłębia zespół Samca-Talara skończył mecz bez gola, jednak to ten zawodnik w drugiej połowie był najbliżej pokonania Kacpra Bieszczada.
- Na pewno nie można popadać w huraoptymizm, że jeden strzał w poprzeczkę, to już jest super, bo jak człowiek się przyjrzy szczegółowo, to może nie wszystko wyglądało idealnie. Natomiast Piotrek musi iść do przodu, walczyć o siebie, na pewno ten kierunek jest dobry. Nie musi być od razu liderem tego zespołu, liderami są inni
- mówi nam Piotr Jawny, który w latach 2019 – 2021 prowadził Samca-Talara w rezerwach Śląska. Drugi zespół wrocławian w tym czasie awansował do II ligi, a młody skrzydłowy był jednym z jego najważniejszych zawodników.
ZAMIAST FAWORYTA
Przypadek Samca-Talara jest ciekawy, bo żeby znaleźć jego debiut w ekstraklasie, trzeba cofnąć się aż do sezonu 2018/2019. Niepełnoletni jeszcze wówczas zawodnik dostał szansę od Tadeusza Pawłowskiego w końcówce spektakularnych derbów na stadionie Miedzi Legnica (5:0), w tamtym czasie wchodził również z ławki w meczach Pucharu Polski z niżej notowaną Olimpią Elbląg (3:0) oraz jeszcze raz Miedzią (0:1). Samiec-Talar w świadomości kibiców Śląska funkcjonuje od tak dawna, niejeden przed rozpoczęciem obecnego sezonu zapewne z zaskoczeniem odnotowywał, że ten zawodnik ciągle cieszy się statusem młodzieżowca. W roli faworyta do obsadzenia ciągle obowiązkowej roli w nowych rozgrywkach jeszcze niedawno stawiany był Łukasz Bejger, który jednak ostatnio mocno spuścił z tonu. Wykorzystał to Samiec-Talar, a z każdą kolejną ekstraklasową akcją jego pewność siebie zdaje się rosnąć.
- Ja też debiutowałem w ekstraklasie jak miałem 19 lat, dostawałem jakieś minuty, pierwsze mecze, ale co z tego? Wiem, że dopiero trzy – cztery lata później byłem gotowy, taki był mój rozwój i być może Samca-Talara jest podobny. Nie tak łatwo przekładać poziom z zespołu juniorów czy rezerw na ekstraklasę
- ocenia w rozmowie z nami Piotr Jawny.
LICZNE POCHWAŁY
Pytany o przyczyny dłuższego dojrzewania Samca-Talara nasz rozmówca wskazuje, że grono zawodników potrafiących płynnie przenosić formę z drużyn młodzieżowych do najwyższej klasy rozgrywkowej, generalnie jest bardzo małe, a we Wrocławiu dodatkowo od lat budowana była wokół nich specyficzna atmosfera. Zdaniem Jawnego, młodym zawodnikom Śląska nie pomagały liczne pochwały za dobrą formę w zespołach juniorów, przez co później zderzenie z profesjonalną piłką i doświadczonymi zawodnikami ekstraklasy, nawet tylko przy okazji pojedynczych szans, okazywało się zbyt mocne. Warto pamiętać, że w Lubinie w wyjściowym składzie wrocławian po roku od transferu z Piasta Gliwice zadebiutował również inny młodzieżowiec Javier Hyjek. W odwodzie są kolejni utalentowani zawodnicy z drugoligowych rezerw, jak choćby Adrian Bukowski czy regularnie wymieniany jako wielka nadzieja Śląska Karol Borys (jego sylwetkę znajdziecie TUTAJ).
- Ten i kolejny sezon to dla nich decydujący moment, czy są w stanie występować na tym poziomie. Dostają szanse, bo kadra, jak widzimy, nie jest szeroka, więc dostaną pewnie dużo okazji do grania
- ocenia były szkoleniowiec Śląska II Wrocław.
POZYTYWNY EGOIZM
W pierwszych tygodniach nowego sezonu spośród młodych na pierwszym planie jest Samiec-Talar, a pytanie o podtrzymanie obiecującej formy, jaką zaprezentował w derbach, to jedno z ciekawszych zagadnień przed kolejnymi trudnymi meczami Śląska na przełomie lipca i sierpnia. To, co zwróciło uwagę na stadionie Zagłębia to jego pozytywnie rozumiany boiskowy egoizm, który nie tylko zaowocował efektownym strzałem w poprzeczkę, ale przydawał się również w akcjach niepozostawiających czasu na dłuższe analizowanie. Takie granie zawodnika Śląska dla kolejnych przeciwników może być nie lada wyzwaniem, a nieszablonowość się przyda, bo w niedzielę do Wrocławia przyjedzie brązowy medalista poprzedniego sezonu Pogoń Szczecin, zaś niedługo później o niespodzianki będą chcieli się pokusić beniaminkowie Korona Kielce i Widzew Łódź.
- Nasza liga jest bardzo skoncentrowana taktycznie, mało jest zawodników szalonych czy wymykających się z tych ram. Myślę, że największym atutem Samca-Talara jest bezczelność, w Lubinie w jednej z sytuacji nawinął rywala przy linii bocznej wypracowując sobie pozycję do uderzenia lewą nogą. Zawodnik Zagłębia kompletnie się tego nie spodziewał, przy 99 innych zawodnikach by tego nie było, a Piotrek właśnie potrafi robić rzeczy, do których obrońcy nie są przyzwyczajeni
- podkreśla Jawny.
Niedawny trener Śląska II wśród największych atutów swojego niedawnego podopiecznego wymienia jeszcze swobodę dryblingu, świetną lewą nogę, a do tego balans, sprawiający, że często bardzo trudno odczytać, w którą stronę zrobi zwód. Jak uśmiecha się Jawny, umiejętności Samca-Talara poznał na własnej skórze, bo niejednokrotnie sam na treningach Śląska II wchodził do gry przeciwko temu zawodnikowi.