REZERWY: Warto grać do końca (RELACJA)

REZERWY: Warto grać do końca (RELACJA)

fot.:

Choć w piątkowym meczu przy Oporowskiej długo utrzymywał się bezbramkowy remis, Śląsk II Wrocław mocno popracował na cenny komplet punktów. Zielono-biało-czerwoni wygrali 2:0 z KKS Kalisz i w dobrych nastrojach przystąpią do derbów Dolnego Śląska.



 

Po udanym wejściu w nowy sezon II ligi rezerwy Śląska Wrocław w ostatnich tygodniach wyraźnie spuściły z tonu. Trzy poprzednie mecze podopiecznych trenera Krzysztofa Wołczka zaowocowały zaledwie jednym zdobytym punktem – dwa tygodnie temu przy Oporowskiej udało się zremisować 2:2 z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, choć beniaminek na początku drugiej połowy prowadził już różnicą dwóch bramek. Ostatni bilans drugiego zespołu zielono-biało-czerwonych uzupełniły dotkliwa klęska 1:6 w Krakowie z Garbarnią oraz ubiegłotygodniowa porażka 1:2 na stadionie typowanej do awansu Chojniczanki Chojnice. Śląsk II miał z kaliszanami rachunki do wyrównania po spotkaniu rozegranym we Wrocławiu w rundzie jesiennej poprzedniego sezonu – 20 września 2020 roku piłkarze prowadzeni jeszcze przez Piotra Jawnego bezdyskusyjnie przegrali 0:3.

KKS Kalisz, podobnie jak drugi zespół zielono-biało-czerwonych, w poprzednim sezonie był beniaminkiem szczebla centralnego, jednak niewiele brakowało, by od razu pokusił się o kolejny awans. Drużyna z historycznej stolicy Wielkopolski marzenia o promocji na zaplecze ekstraklasy musiała porzucić dopiero po finale baraży, w którym okazali się słabsi przed własną publicznością od Skry Częstochowa (0:3). Kaliszanie całkiem nieźle rozpoczęli również nowe rozgrywki, w których po ośmiu kolejkach plasowali się na ostatniej lokacie strefy barażowej, a przed przyjazdem do Wrocławia wygrali dwa z trzech poprzednich spotkań. W ubiegły weekend przegrali u siebie w hicie z Ruchem Chorzów (1:2), a wcześniej ogrywali Wisłę Puławy (3:1) oraz Znicza Pruszków (1:0). Na ławce KKS Kalisz od dwóch lat siedzi dobrze znany z ekstraklasy trener Ryszard Wieczorek.

Deszcz nie przeszkadzał

Rozgrywane w bardzo nietypowej, wczesnej piątkowej porze spotkanie we Wrocławiu w pierwszej połowie okraszone było intensywnymi opadami deszczu. Trudne warunki atmosferyczne wymagały większej koncentracji od bramkarzy obu zespołów, ich kolegom z pola niespecjalnie jednak przeszkadzały, czego najlepszym odzwierciedleniem było kilka niezłych sytuacji już w pierwszych dwóch kwadransach. Śląsk II po raz pierwszy bramce Macieja Krakowiaka realnie zagroził w 18. minucie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego bliski szczęścia był Szymon Michalski, ale z jego uderzeniem poradził sobie golkiper gości. Chwilę później jeszcze bardziej niebezpiecznie zrobiło się pod drugim polem karnym po stracie Mateusza Młynarczyka, ale uderzenie Toniego Segury zatrzymało się na poprzeczce.

Ostrzeżenie ze strony podopiecznych trenera Wieczorka podziałało motywująco na gospodarzy, którzy w kolejnych fragmentach pierwszej połowy starali się zaatakować nieco bardziej odważnie. Jeszcze przed upływem pół godziny gry w pole karne z lewej strony dynamicznie wbiegł Szymon Krocz i obsłużył Michała Szmigla, który znalazł się w świetnej sytuacji do pokonania Krakowiaka, jednak jego uderzenie odbił Mateusz Mączyński. Z drugiej strony Śląsk II ciągle musiał być też wyczulony na sprawnie przeprowadzane odpowiedzi kaliszan – niedługo po strzale Szmigla szybka akcja przyjezdnych zakończyła się uderzeniem Przemysława Stolca, którzy na rzut rożny odbił obrońca. Kilka minut później na wysokości zadania stanął Maksymilian Boruc broniący strzał Piotra Giela po kolejnym w ostatnich tygodniach przegranym kluczowym pojedynku Kacpra Radkowskiego.

Szansa w pierwszej akcji

Już pierwsza akcja drugiej połowy mogła przynieść prowadzenie KKS Kalisz we Wrocławiu! Po akcji Giela z Bartłomiejem Maćczakiem, piłka trafiła pod nogi wprowadzonego sekundy wcześniej Mateusza Majewskiego, ale ten z najbliższej odległości uderzył obok słupka. Chwilę później swoją szansę ponownie miał Giel, który otrzymał podanie ze środka pola, jednak wbiegając w pole karne stracił kontrolę nad piłką i uderzył nad poprzeczką bramki Boruca. Śląsk II poza pojedynczym próbami przyspieszenia akcji nie wyglądał jak zespół, który miałby pomysł na odpowiedź, a gra toczyła się głównie w środku pola i dosyć często była przerywana gwizdkiem sędziego Marcina Bielawskiego. Pozytywną zmianę w stosunku do pierwszej połowy należało jednak odnotować w kwestii pogody – po zmianie stron piłkarzom obu zespołów we Wrocławiu towarzyszyły już bardzo przyjemne promyki wrześniowego słońca. Pierwszą skromną odpowiedzią gospodarzy w drugiej części był niecelny strzał naciskanego przez obrońcę Krocza po rozegraniu autu.

Kolejne fragmenty drugiej połowy nie przynosiły przełomu w grze obu zespołów, a rywalizacja Śląska II z KKS Kalisz stanowiła raczej mało atrakcyjne zaproszenie na dalszą część drugoligowego weekendu. Co prawda, znowu można było odnieść wrażenie, że z każdą kolejną akcją to gospodarze zyskują na pewności siebie, w polu karnym finalisty czerwcowych baraży kotłowało się przecież raz po raz. Ostatecznie trudno było jednak mówić o prawdziwym niebezpieczeństwie dla bramki Krakowiaka, bo odpowiednio reagujący obrońcy gości nie pozwalali na dochodzenie do dogodnych pozycji strzeleckich. Wrocławianie długo szukali możliwości na dobranie się do skóry przeciwnikowi z Wielkopolski, a w ostatnim kwadransie ich próby wreszcie przyniosły efekt. W 81. minucie kapitalne podanie w pole karne do zupełnie nieobstawionego przez obrońców z Kalisza Bartosza Borunia posłał Olivier Wypart, a wracający po kontuzji 21-letni zawodnik Śląska II ze spokojem zdobył bramkę gwarantującą prowadzenie gospodarzom. Na podkreślenie zasługuje również fakt, że akcja piłkarzy trenera Wołczka rozpoczęła się właśnie od inteligentnego przerzutu Borunia na lewą stronę boiska.

Pozytywnie nakręceni

KKS Kalisz po golu straconym w samej końcówce nie miał większych szans na powrót do meczu. To pozytywnie nakręceni wrocławianie szukali okazji do zdobycia drugiej bramki, a ich przeciwnicy musieli koncentrować się na defensywie, by piątkowa wizyta przy Oporowskiej nie skończyła się dla nich jeszcze większym nieszczęściem. Bezskutecznie. Zielono-biało-czerwoni w 90. minucie ukąsili po raz drugi za sprawą Krocza, który wpisał się na listę strzelców po rajdzie lewą flanką i postawił stempel na pierwszej od miesiąca ligowej wygranej rezerw Śląska Wrocław (poprzednio 22 sierpnia ograli Lecha II Poznań 2:0). Podopieczni trenera Krzysztofa Wołczka w drugiej połowie zapracowali na komplet punktów i mogą czuć się mocni przed niezwykle prestiżowymi derbami Dolnego Śląska. Wtorkowe spotkanie z Zagłębiem Lubin na stadionie przy ulicy Oporowskiej rozpocznie się o godzinie 20:00 (o tym jak nabyć wejściówki przeczytacie TUTAJ).

Śląsk II Wrocław 2:0 (0:0) KKS Kalisz

Bramki: Boruń 82', Krocz 90'

Śląsk II Wrocław: Boruc - Caliński (57' Boruń), Radkowski, Celeban, Szmigiel (81' Wypart) - Hyjek (76' Jezierski), Michalski, Młynarczyk (81' Zawadzki), - Kotowicz (57' Marchewka), Krocz, Bargiel

KKS Kalisz: Krakowiak - Gawlik, Mączyński (86' Radzewicz), Borecki, Staszak, Putno (42' Maćczak), Segura (46' Majewski), Wysokiński (77' Koczy), Kendzia (86' Zawistowski), Stolc, Giel

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.