REZERWY: Zwycięskie zakończenie! Ślęza Wrocław 0-4 Śląsk II Wrocław (RELACJA)
fot.: Rafał Sawicki
Podopieczni trenera Krzysztofa Wołczka kończą zimowe przygotowania do dalszej części sezonu. Ostatnim rywalem drugoligowych rezerw był lokalny przeciwnik - Ślęza Wrocław. Jak poradzili sobie zawodnicy WKS-u w tym meczu?
Śląsk już od pierwszych minut próbował narzucić swoje warunki, lecz Ślęza wcale nie pozostawała dłużna. Choć to podopieczni trenera Wołczka prowadzili grę i dłużej utrzymywali się przy piłce, to przeciwnicy stawiali wyraźny opór, nie chcąc dać się zdominować. W pierwszych minutach szczególnie aktywny był Piotr Samiec-Talar, po akcji którego Śląsk mógł objąć prowadzenie już w 6. minucie.
Na początku drugiego kwadransa okazja na strzelenie gola była jeszcze lepsza. Sebastian Bergier dograł z prawej strony do wbiegającego w pole karne Javiera Hyjka. Młody pomocnik znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i uderzył obok lewego słupka, niestety, od niewłaściwej strony. Ślęza nie pozostawała dłużna - przeciwnicy starali się odgryzać, a najbliżej byli w 36. minucie. Lima popisał się bardzo mocnym uderzeniem z pola karnego, lecz doskonale w bramce zachował się Józef Burta.
ZABÓJCZA KOŃCÓWKA
Pierwsza połowa stała pod znakiem wyrównanej walki, lecz ważny cios został wyprowadzony w 40. minucie. Samiec-Talar doskonale wypatrzył Bergiera i prostopadłym podaniem postawił go w sytuacji oko w oko z bramkarzem. Napastnik nie pozostawił żadnych szans znanemu nam ze Śląska Budzyńskiemu - potężnym strzałem pod poprzeczkę wykończył całą akcję, a zespół trenera Wołczka mógł cieszyć się z prowadzenia.
Druga połowa w wykonaniu WKS-u zaczęła się od niewykorzystanych sytuacji. Śląsk dochodził do kolejnych szans, lecz za każdym razem brakowało czegoś w fazie finalizacji. Stan rzeczy uległ zmianie dopiero w 65. minucie, kiedy Michał Szmigiel dograł ze skrzydła do Jakuba Jezierskiego, a ten precyzyjnym uderzeniem po ziemi podwoił prowadzenie WKS-u.
TRZECIA POŁOWA
Po 90. minutach Śląsk prowadził 2:0, a zawodnicy zeszli do linii bocznej. Niektórzy widzowie opuścili stadion, a tymczasem obie drużyny wróciły na murawę. Trzecia tercja miała być okazją dla drugoplanowych zawodników, aby pokazać się z dobrej strony swoim szkoleniowcom. Taką szansę wykorzystał Mariusz Idzik oraz Hubert Konstanty. W 97. minucie ten drugi dograł do pierwszego, który mocnym uderzeniem powiększył prowadzenie Śląska.
Podopieczni trenera Wołczka do końca spotkania nie mieli zamiaru odpuszczać. W 107. minucie doskonale piłkę wprowadził Mateusz Stawny. Dograł do wbiegającego w pole karne Patryka Calińskiego, a ten został sfaulowany. Do jedenastki podszedł Konstanty i pewnym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy. Mieliśmy już 4:0, ale Śląsk szukał kolejnych okazji. Pod koniec meczu, gdy zawodnicy zaczęli opadać już powoli z sił, składna gra zamieniła się w pojedynek na kontry. Ślęza wyprowadziła kilka ciekawych akcji, lecz czujnie defensywą dyrygował Piotr Celeban z Maksymilianem Borucem.
IMPONUJĄCA KONSEKWENCJA
Chcąc podsumować niejako 135 minut w wykonaniu Śląska, najbardziej w drużynie podobać mogło się to, że niezależnie od zestawienie personalnego rezerwy grały dokładnie tak samo. Od pierwszego do ostatniego gwizdka oglądaliśmy ofensywną grę, wysoki pressing i ładne akcje budowane po ziemi. Piętno trenera Wołczka było widoczne, a zespół wyglądał na gotowy do wznowienia drugoligowych rozgrywek. Z wartych odnotowania zdarzeń trzeba wspomnieć o urazie Oliviera Wyparta, który przedwcześnie opuścił boisko, a także debiucie Jehora Macenki, który z kolei wszedł w miejsce kontuzjowanego kolegi.
Ślęza Wrocław 0:4 (0:1) Śląsk II Wrocław
40' Bergier, 65' Jezierski, 97' Idzik, 107' Konstanty