Rok 2006 oczami kibica

Prezentujemy drugą część podsumowania 2006 roku w Śląsku, której autorem jest jeden z forumowiczów. Zapraszamy do lektury tekstu pitraqa i komentarzy. Czas płynie nieubłaganie, a miniony rok obfitował w wiele wydarzeń. Warto przypomnieć sobie co działo się w klubie w tym czasie, by z sukcesów i porażek wyciągnąć wnioski na kolejny rok...


 

PRZERWA, CZYLI TRENERSKI CYRK

Po sezonie 2005/2006, mimo pewnego niedosytu spowodowanego brakiem awansu do ekstraklasy, część kibiców optymistycznie patrzyła w przyszłość (przynajmniej ja). Drużyna swoją postawą naprawdę zaskoczyła nie tylko nas, kibiców, ale także wielu fachowców i postronnych obserwatorów. Śląsk miał niezłych zawodników i świetnego trenera więc można było liczyć na to, że w następnym sezonie będzie w czubie tabeli. Niestety właściciel Śląska, pan Edward Ptak postanowił "zrezygnować" z usług trenera Tarasiewicza. Tarasiowi nie tyle podziękowano co go wyrzucono bez ceregieli (jedynie firma ubierająca trenera zdobyła się na pożegnalny prezent). Oczywiście trener Tarasiewicz szybko znalazł pracodawcę w Białymstoku. I w tym momencie zaczął się cyrk. Trenera dla drużyny szukano baaardzo długo i to jeszcze w kluczowym momencie przygotowań do sezonu. Doszło nawet do tego, że Śląsk pojechał na obóz bez trenera. W rezultacie szkoleniowcem wrocławskiej drużyny został Czech Lubos Kubik. Człowiek bardziej znany z dokonań zawodniczych, niż trenerskich (bo takich po prostu nie miał). Śląsk został też osłabiony kadrowo, gdyż odeszli zawodnicy, którzy grali bardzo dobrze - P.Celeban (wrócił do Pogoni) i A. Budka (Widzew). Do Śląska trafili między innymi czeski obrońca Sourek, J. Solarz, T. Szewczuk, Brazylijczyk Rodrigo oraz K. Chrobot. Wydawało się że drużyna będzie walczyć o co najmniej pozycję w środku tabeli i raczej wiary nie dawano nielicznym sceptykom, tym bardziej że WKS w sparingach prezentował się nieźle.



NIE SAMYM ŚLĄSKIEM CZŁOWIEK ŻYJE...- NIEMCY 2006 I INNE WYDARZENIA


Pisząc o roku 2006 nie można nie wspomnieć o Mistrzostwach Świata w Niemczech. Nasza reprezentacja znowu trafiła do grupy, która dawała nadzieję na wyjście z niej. Polacy nie zdobyli mistrzostwa świata... ale zdobyli je kibice, którzy fantastycznie dopingowali beznadziejnie grającą reprezentację. Wyjątkiem był mecz z Niemcami, gdzie zawodnicy wykazali się ambicją i wolą walki, jednak to było za mało na Niemców. Porażka 0-2 z Ekwadorem praktycznie już na wstępie przekreśliła nasze szanse na wyjście z grupy (zwłaszcza styl porażki nie pozwalał myśleć już o niczym innym jak o walce o honor w następnych meczach). Tak wiec znowu wygraliśmy ostatnie spotkanie (2:1 z Kostaryką) i Nasi pojechali do domu. Można już było się skupić na kibicowaniu swoim faworytom. Mistrzostwa były naprawdę na dobrym poziomie i nie brakowało na nich dramaturgii, choćby mecze Australia - Chorwacja z trzema żółtymi kartkami dla jednego zawodnika, czy też mecz Włochów z wspomnianymi wcześniej Australijczykami, gdzie o zwycięstwie tych pierwszych przesądził karny w 94 minucie, także Niemcy- Włochy(0:2),było oczywiście wiele więcej takich meczów. Oczywiście trzeba napisać o niesamowitym finale Włochy - Francja gdzie było wszystko: bramki (1:1), dramat Materraziego (zawalił pierwszego gola) i jego tryumf (strzelił wyrównującą bramkę dla Włochów). Jednak najlepiej pamiętane będzie uderzenie Zidane'a "z dyńki" i ukaranie go czerwoną kartką. Włosi zasłużenie zdobyli tytuł mistrzów, bo byli chyba najlepszą druzyną tego mundialu (choć w finale lepiej grali Francuzi).
Z innych wydarzeń sportowych warto wspomnieć o barażach o ekstraklasę gdzie spotkały się Gdyńska Arka i Jagiellonia Białystok. Większość osób stawiała na Jagę jednak już po pierwszym meczu w Białymstoku było jasne, że to Arka będzie grała w następnym sezonie w ekstraklasie, bowiem wygrała na wyjeździe 2:0. Drugi mecz był tylko formalnością.



START SEZONU 2006/07 I BOJE Z BENIAMINKAMI


Pierwszy mecz sezonu Śląsk rozgrywał w pobliskiej Legnicy z tamtejszą Miedzią. Także ja postanowiłem się wybrać na ten mecz, razem z około 1000 kibiców z Wrocławia. Wyjechałem jednak wcześniejszym pociągiem, aby uniknąć tłoku, jednak już w Legnicy dostaliśmy spora eskortę policyjną i trafiliśmy do klatki (znowu policja nie odrobiła pracy domowej i nie przestudiowała mapy zgód) Oczywiście po chwili siedzenia na łuku zasiedliśmy już z fanami Miedzianki na trybunie głównej. Stamtąd mogliśmy sobie podziwiać postęp prac przy nowej trybunie na stadionie Miedzi (a trzeba przyznać, że w porównaniu z pracami na Oporowskiej był to postęp imponujący). Na meczu panowała fantastyczna atmosfera, kibice zgromadzeni na stadionie (około 5000 osób) dopingowali obie drużyny. Na początku wydawało się, że lekką przewagę miała Miedź, jednak to Śląsk strzelił bramkę. Miedź jednak ciągle groźnie kontratakowała. W II połowie Śląsk jednak zdobył drugą bramkę i wynik 2:0 dla WKS-u utrzymał się już do końca spotkania. Postawa drużyny nie zapowiadała, że będą to jedyne punkty zdobyte na wyjeździe na jesieni. W czasie powrotu do Wrocławia 500 osobowa grupa kibiców spędziła dłuższy czas na dworcu w Legnicy, gdyż policja bawiła się perfumowanie gazem łzawiącym wagonów doczepionych do pociagu. Mimo wszystko z mojego pierwszego wyjazdu wróciłem do domu zadowolony.
Kolejnym meczem był znowu wyjazd (mecz z ŁKS Łomża był przełożony na 15 sierpnia), tym razem do Bydgoszczy, gdzie gra Kujawiak (pod nazwą Zawisza SA). Śląsk w nieco kontrowersyjnych okolicznościach przegrał ten mecz 0:2 (niesportowe zachowanie graczy z Bydgoszczy przy pierwszej bramce i ewidentna ręka przy drugiej).
Mecz z beniaminkiem z Łomży rozegrany został na stadionie Olimpijskim, gdyż ponownie Stadion na Oporowskiej był rozkopany (z powodu "wielkiej" modernizacji). O tym meczu można napisać nie więcej niż to, że się odbył. Warto jednak wspomnieć o fatalnej postawie piłkarzy Śląska, którzy przeszli obok tego meczu (to Łomża była bliska zwycięstwa, jednak zawodnik ŁKS-u spudłował w 300% sytuacji do pustej bramki z dwóch metrów). Także frekwencja była wprost tragiczna (około 2000 kibiców).
Następne spotkanie znowu rozegrano na stadionie przy Paderewskiego. Tym razem rywalem Śląska była Kmita Zabierzów. Śląsk znowu grał fatalnie ale wygrał 2:0. Kibice w ramach protestu przeciw brakowi zaangażowania piłkarzy postanowili nie dopingować drużyny w tym meczu. Frekwencja była równie przygnębiająca jak gra piłkarzy (na trybunach zasiadło około 1500 osób). Nie rokowało to dobrze przed wyjazdem na ciężki mecz do Chorzowa. Najbardziej zaś raziła nieskuteczność zawodników z linii napadu.



CHORZÓW I MECZ Z LECHIĄ, PRZEŁAMANIE KOMPLEKSU POLKOWIC


Na mecz do Chorzowa postanowiłem się znowu wybrać osobiście, żeby wspomóc Śląsk. Liczyłem, że mimo wszystko uda się wywieźć z Górnego Śląska choćby 1 punkt. Niestety Śląsk mimo tego że nie grał aż tak fatalnie to przegrał z Ruchem aż 0:3. Jedynym jasnym punktem tego spotkania był Radek Janukiewicz, który uchronił Śląsk od jeszcze wyższej porażki. Mimo tego że Śląsk przegrywał to kibice swoim dopingiem pokazali (zwłaszcza w końcówce), że ciągle wierzą że drużyna będzie walczyć. Po meczu dość długo (2 godziny) służby porządkowe trzymały nas na stadionie w celu ustalenia sprawcy pewnego zdarzenia (o którym tutaj nie napiszę). W każdym razie we Wrocławiu zameldowaliśmy się grubo po północy.
Następny mecz Śląsk rozgrywał w Janikowie i przegrał 0:2. To w zasadzie tyle co mogę o tym meczu napisać, gdyż nie wiem jak wyglądała gra Śląska. Kibiców z Wrocławia także nie wpuszczono na stadion.
Kolejny mecz, to było prawdziwe wydarzenie. Do Wrocławia miała przyjechać Gdańska Lechia. Wiadomo, że pomiędzy Śląskiem i Lechią jest bardzo długa zgoda, tak wiec przygotowania do ugoszczenia Gdańszczan zaczęły się dużo wcześniej. Władze klubu kombinowały tymczasem jak przenieść mecz na Oporowską (co się udało). Spotkanie z Lechią przyciągnęło na trybuny na Oporowskiej aż 6000 kibiców (ciężko mi napisać ilu kibiców z Gdańska przyjechało do Wrocławia, bo siedzieli oni oczywiście razem z nami, w każdym razie była to bardzo liczna grupa). Mecz się cieszył większym zainteresowaniem także z tego powodu, że poprzedni mecz z Lechią popsuł PZPN ustanawiając zakaz. Sam mecz rozpoczął się od dość niespodziewanej bramki dla Śląska (strzelonej w dość kuriozalnych okolicznościach), jednak Lechia szybko odrobiła straty (po błędzie naszej obrony). Później mecz się wyrównał i wynik 1:1 utrzymał się do końca spotkania. Kibice zachowywali się fantastycznie i gdy zawodnik z Gdańska został ukarany czerwoną kartką, to pożegnały go ogromne brawa. Martwiła jednak ciągle nieskuteczność piłkarzy Śląska.
W kolejnym spotkaniu Śląsk znowu przegrał na wyjeździe. Tym razem z Podbeskidziem (1:2).
O wiele ciekawiej zapowiadał się derbowy mecz przeciwko polkowickiemu Górnikowi. Śląsk do czasu tego meczu nawet nie zdobył punktu w meczach z Polkowicami. Co ciekawe mecz ten był transmitowany w TV. Śląsk mimo przewagi przez większą część spotkania nie zdobył bramki, Górnik groźnie kontratakował. Pod koniec meczu kibiców na Oporowskiej (około 5000) uradował jednak Krzysiek Ulatowski, zdobywając jedyną w tym meczu bramkę. WKS po raz pierwszy pokonał zespół z Polkowic. Cieszyła też wyższa frekwencja i naprawdę dobra postawa zawodników.



WSTYD W WARSZAWIE I ZMIANA TRENERA


Po zwycięstwie w dobrym stylu nad Polkowicami można było myśleć o zdobyciu nawet 3 punktów ze słabą drużyną Polonii Warszawa. Mecz ten obejrzałem w TV i niestety można było się załamać. Drużyna grała fatalnie i już do przerwy wygrywała 0:3. Po przerwie bramkę kontaktową zdobył Dudek. Jednak niedługo potem Polonia zdobyła kolejne 2 bramki i mecz zakończył się klęską Śląska 1:5. Ciekawe rzeczy działy się po meczu, gdy kibice z Warszawy ganiali się po stadionie z policją. Kilku nawet odwiedziło meczowe studio, wywołując popłoch wśród realizatorów.
Po takiej klęsce postanowiono zmienić trenera. Na miejsce Kubika zatrudniono szkoleniowca o długim stażu w polskiej lidze, a mianowicie Jana Żurka. Poprowadził on Śląsk już w meczu przeciwko Odrze Opole. Na tym meczu stawili się także kibice Odry, którzy zasiedli w sektorze najbliżej łuku (oczywiście nieoficjalnie, gdyż sektor gości był w remoncie, a raczej go w ogóle nie było). Piłkarze znowu walczyli i mimo ogromnej przewagi i mnóstwa sytuacji, zabrakło odrobiny szczęścia i Odra wywiozła z Wrocławia cenny remis. Za trybuną odkryta w czasie meczu toczyła się z kolei bitwa z ochroną, która była solą w oku kibiców od dłuższego czasu. Miało to konsekwencje na następnym meczu ze Stalą Stalowa Wola.
Ten mecz został zbojkotowany przez kibiców, w proteście przeciwko postępowaniu ochroniarzy na poprzednich spotkaniach. Pod bramą stadionu stało sporo osób (1000?) i stamtąd prowadzony był doping. Śląsk wygrał spotkanie 2:0.
W kolejnych dwóch meczach wyjazdowych Śląsk znowu przegrał. Tym razem uległ Poloni Bytom (0:1) i Jagielloni (0:3).
Następnym meczem u siebie było spotkanie z Zagłębiem Sosnowiec. Drużyna z Sosnowca bardzo dobrze radziła sobie na wyjazdach i we Wrocławiu odniosła kolejne zwycięstwo wygrywając ze Śląskiem 1:0. Kibice spotkanie bojkotowali, a na dodatek pomógł nam PZPN ustanawiając na ten mecz zakaz za wywieszenie transparentu White Power na meczu z Odrą Opole. Mimo wszystko trochę ludzi przyszło na górkę PAFAWAG (nawet 3 kibiców z Sosnowca było obecnych). Jednak część się wykruszyła po nawałnicy jaka przeszła nad Wrocławiem (grad i ogromne opady- sam zmokłem tak bardzo, że mimo kurtki przeciwdeszczowej byłem cały mokry). Było to jednak jedyne spotkanie przegrane przez Śląsk u siebie na jesieni.
Oczywiście kolejny mecz wyjazdowy przeciwko KSZO Śląsk przegrał (1:2).



2000 NA SPARINGU- INAUGURACJA OŚWIETLENIA, MECZ Z PIASTEM


Na Oporowskiej w końcu zamontowano oświetlenie. Po wielu latach obietnic i wielu miesiącach przeciągającego się remontu. Pierwszym meczem przy "świeczkach" było spotkanie towarzyskie z Miedzianką. Na ten mecz wstęp był wolny i mecz o pietruszkę obejrzało 2000 osób (wszyscy na krytej). Śląsk wygrał po bramce strzelonej bezpośrednio z rzutu rożnego. Na tym meczu obecni byli także kibice zaprzyjaźnionej Miedzi. Mecz upłynął pod znakiem prób nowych przyśpiewek oraz bluzgania gazety Wyborczej. Dziennik ten napisał w swoim regionalnym wydaniu o Graffiti Śląsk&Motor na IX LO. Oczywiście zarzucono promocję chuligaństwa i faszyzmu co było oczywistą bzdurą. Jednak Graf został na skutek "interwencji" dziennikarskiej usunięty. Wkrótce powstał kolejny jednak już bez "kontrowersyjnych" elementów.
Ostatnim spotkaniem ligowym w rundzie jesiennej był mecz z Piastem Gliwce. Przyciągnął on na Oporowską około 6000 kibiców. Warto nadmienić, że był to pierwszy ligowy mecz przy sztucznym oświetleniu na stadionie przy ul. Oporowskiej. Po niezłej grze Śląsk wygrał 2:0, jednak w dużej mierze 3 punkty zawdzięczamy w tym meczu Radkowi Janukiewiczowi, który bronił w niesamowitych sytuacjach. Na ten mecz kibice przygotowali specjalną oprawę. Były flagi, race i przede wszystkim fantastyczny doping Wrocławskich kibiców. Rundę Jesienną zakończyliśmy miłym akcentem. Jednak niesmak po porażkach na wyjazdach i słabej postawie drużyny.



KONIEC RUNDY- CO DALEJ ŚLĄSKU?


Myślę, że rok 2006 kończyliśmy w podłych nastrojach jeśli chodzi o Śląsk. Co prawda wiele się zmieniło na lepsze (remont na stadionie), ale mimo wszystko nie do końca jest jasne co będzie dalej z naszą drużyną. Zmieniła się ekipa rządząca w klubie (E. Ptaka zastąpił Andrzej Mazur), jednak nie doszło do obiecanego przejęcia klubu przez miasto. Mówi się o wzmocnieniach i zdobyciu 40 punktów na wiosnę, jednak taka zdobycz po taki kiepskiej jesieni wydaje się zupełnie nierealna.
Rok 2007 będzie też ważny z innego względu. Nasz klub będzie obchodził 2 ważne jubileusze. 60 lecie istnienia i 30 lat jakie upłynie od zdobycia ostatniego i jedynego tytułu mistrza kraju. Miejmy nadzieję że mimo wszystko będzie dobrze i Śląsk powalczy do końca o czołowe lokaty- pomóc może mu w tym..... PZPN który najprawdopodobniej ukarze Górnik Polkowice, Zagłębie Sosnowiec, Zawiszę SA, Podbeskidzie oraz KSZO ujemnymi punktami lub nawet relegacją z ligi za aferę korupcyjną.

źródło: pitraq

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.