Ruch – Śląsk: Rozpoczyna się gra o dużą stawkę


Pojedynkiem z chorzowskim Ruchem piłkarze Śląska rozpoczną serię trudnych spotkań, po których okaże się, czy na finiszu ligi zagrają pod presją walki o utrzymanie. Choć przy Oporowskiej o tym głośno nie mówią, taki scenariusz jest prawdopodobny. Tym bardziej, że kadra zespołu, który wiosną zaskakuje in minus, jest przewietrzona przez kontuzje i kartki. Z kolei rozpędzonym chorzowianom zwycięstwo nad Śląskiem pozwoli wskoczyć na podium. Czy zatem wrocławscy kibice powinni pogodzić się z myślą, że zasiądą do wielkanocnego stołu w podłych nastrojach? Sport jest nieprzewidywalny, więc przyszłości wcale nie trzeba rysować w tak ciemnych barwach. Jasnym punktem WKS-u w spotkaniu przy Cichej będzie być może Sebastian Dudek, który wrócił do zdrowia po urazie, jakiego nabawił się tuż przed pojedynkiem z Koroną. Zresztą zarówno jemu, jak i całej drużynie Śląska, mecze z „Niebieskimi” wychodzą całkiem dobrze. W zeszłym sezonie „Dudi” zapewnił wrocławianom wyjazdowe zwycięstwo nad Ruchem w ćwierćfinale Pucharu Ekstraklasy (1:0 na Stadionie Śląskim), przy Oporowskiej w meczu ligowym pokonał Krzysztofa Pilarza z jedenastu metrów, zaś w rewanżu zaliczył asystę przy golu Janusza Gancarczyka. Wrocławianie oba mecze wygrali.
W Chorzowie o tamtych niepowodzeniach z pewnością już nie pamiętają, bo „Niebiescy” okazali się czarnym koniem bieżących rozgrywek. Ruch zajmuje w tej chwili czwarte miejsce w tabeli, ale po ewentualnej wygranej z chłopcami Tarasiewicza mógłby nawet przewodzić grupie pościgowej, która z fotelu lidera chce strącić Wisłę Kraków.
Niebiescy mogą snuć tak ambitne plany, bo forma im dopisuje. Z Pucharu Polski wyeliminowali już Legię Warszawa (w półfinale zagrają z Pogonią Szczecin), a w ostatniej kolejce rozbili Cracovię 4:1. W wybornej formie znajduje się 19-letni Artur Sobiech, ale baczną uwagę wrocławianie powinni także zwrócić na Marcina Zająca, który jako jeden z nielicznych chorzowian dobrze czuje się w pojedynkach ze Śląskiem. W ubiegłym sezonie wychowanek Startu Łódź trzykrotnie trafiał do wrocławskiej bramki, choć dwa gole wbił nadaremno, gdyż wynik pierwszego meczu półfinałowego PE został zweryfikowany jako walkower dla Śląska. Na boisku chorzowianie byli lepsi 2:1.
Piłkarzy, którzy dali się zapamiętać z jesiennego spotkania przy Oporowskiej, zakończonego bezbramkowym remisem, na placu gry w Wielką Sobotę nie zobaczymy. Kamil Biliński i Andrzej Niedzielan nie wykorzystali wówczas niezłych okazji do zdobycia gola. Dziś ten pierwszy strzela na wypożyczeniu dla Znicza Pruszków, a drugi zmaga się z poważną kontuzją głowy. Z kolei Ivo Vazgec, który przeciwko Ruchowi rozegrał bodajże swój najlepszy mecz w polskiej lidze, został odstawiony na boczny tor.
Dużo zależeć może przy Cichej od jego następcy, Mariana Kelemena, póki co chyba najlepszego gracza wiosny w szeregach zielono-biało-czerwonych. Słowak musi się w bramce sporo nagimnastykować, by naprawić błędy defensywy, która obecnie monolitu nie stanowi. Cóż jednak począć, skoro Spahić, Fojut i Socha są wyłączeni z gry, a w Chorzowie bardziej ubogo niż zwykle będzie także w ofensywie, gdzie zabraknie pauzujących za kartki Ćwielonga i Sotirovicia. Kto wie, może w tej sytuacji na boisko wybiegnie były gracz „Niebieskich” Przemysław Łudziński, ostatnio pomijany przez trenera Tarasiewicza.
Z kim jego podopieczni zagrają w pięciu najbliższych spotkaniach? Z Ruchem (w), Wisłą (w), Bełchatowem (d), Zagłębiem (w) i Lechem (d). Mimo wszystkich przeciwności losu, trzeba punktować, bo inaczej w maju będą nas czekać emocje, których wolelibyśmy uniknąć.
Ruch Chorzów - Śląsk Wrocław, 3 kwietnia (sobota), godzina 19:15
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)