Rywal pod lupą eksperta: Górnik Zabrze
fot.: Paweł Kot
Tuż przed kolejną przerwą reprezentacyjną, Śląsk Wrocław podejmie Górnika Zabrze. O świetnych wynikach z początku sezonu, grze trójką obrońców i rzeczywistości po odejściu Igora Angulo, rozmawiamy z Rafałem Musiołem, zastępcą szefa działu Sport "Dziennika Zachodniego".
Jaka jest prawda o Górniku Zabrze w tym sezonie? Na początku była seria zwycięstw, dużo bramek i fotel lidera, w ostatnim czasie okazało się jednak, że wcale nie tak trudno go zaskoczyć.
Na pierwszy plan wysunęły się słabości wynikające z wąskiej kadry. Trener Marcin Brosz latem został pozbawiony kilku kluczowych zawodników i musiał mocno pokombinować układając swój skład na nowy sezon. Z konieczności, przede wszystkim skupił się na tym, jak powinna wyglądać wyjściowa jedenastka i dostosowywana do niej taktyka, albo nawet odwrotnie. Dopóki ta jedenastka działała, wszystko było dobrze. Natomiast później, każdy problem, taki jak pechowa kontuzja Michała Koja na treningu, zmuszał go do eksperymentów. Brosz zaczął grać, być może jedną z najmłodszych w historii Górnika, linią defensywną i widzieliśmy, jakie to miało odzwierciedlenie w wynikach. Natomiast teraz to wszystko znowu krzepnie, dzięki czemu wydaje mi się, że sprawy będą wracać do normy.
Formacja defensywna zabrzan od początku sezonu zwraca uwagę również dlatego, że trener Marcin Brosz zdecydował się na system z trójką stoperów i wahadłowymi. Jak można ocenić funkcjonowanie Górnika w nowym ustawieniu?
Wydaje mi się, że szkoleniowiec zabrzan zrobił to z pełną premedytacją. Brosz spodziewał się, że po odejściu Pawła Bochniewicza do Heerenveen defensywa nie będzie już stanowiła takiego monolitu, jak musi sobie zwiększyć pole manewru w ofensywie. Tych trzech obrońców daje zdecydowanie większą liczbę wariantów w akcjach do przodu. To jest coś, co trener Górnika robi w tym sezonie bardzo konsekwentnie i mam poczucie, że trochę wynika z jego mentalności. Marcin Brosz wyznaje zasadę, że lepiej wygrać 4:3 niż 1:0.
Skazy w świadomości szkoleniowca nie pozostawiła nawet łatwość, z jaką tę defensywę niedawno zaskakiwał Raków? Sposób lidera na zwycięstwo w Zabrzu (3:1) okazał się banalnie prosty – długie piłki za linię obrony.
To był ten mecz, w którym Górnikowi brakowało Koja. Wydaje mi się, że postawa formacji defensywnej wynikała wtedy właśnie z braku tak ważnego ogniwa, jakim jest ten zawodnik. Młodzi obrońcy wychodzili daleko przed linię własnego pola karnego, a to stwarzało możliwości Rakowowi. Z drugiej strony zespół z Częstochowy zaskoczył w tym sezonie już nie tylko Górnika. Marek Papszun przecież też jest wytrawnym strategiem, a w dodatku ma większe możliwości niż Marcin Brosz, jeśli chodzi o dobór zawodników.
Przed tym sezonem dużo zmieniło się również w ofensywie zabrzan. Jakie jest życie bez Igora Angulo, który po czterech latach zdecydował się odejść z klubu?
To niepopularne, co powiem, ale ja uważam, że to była znakomita pora na to, żeby Bask opuścił Górnika Zabrze. Jego odejście pozwoliło innym piłkarzom z formacji ofensywnej rozwinąć skrzydła. Przestali się bać angażować w grę, a jednocześnie musieli wziąć na swoje barki zdecydowanie większą odpowiedzialność. Angulo był dla nich alibi, ich rola polegała na dostarczaniu mu piłek, a on miał strzelać. Jeśli był skuteczny, Górnik wygrywał jako zespół, jeśli nie był, to na niego spadała największa krytyka za porażki. W tym sezonie wszyscy specjaliści od akcji ofensywnych, których ma w szatni Marcin Brosz, paradoksalnie wyraźnie odżyli.
A Jesus Jimenez może być nowym Igorem Angulo w skali 1:1? Hiszpan rozbudził nadzieje kibiców hat-trickiem już w 1. kolejce, a dziś ma na koncie już sześć goli. Czy należy się spodziewać, że równie skuteczny będzie w kolejnych miesiącach i powalczy o koronę króla strzelców?
Żaden sportowiec nie lubi być porównywany. Tak jak Kamil Stoch zawsze mówił, że nie zamierza być nowym Adamem Małyszem, a Iga Świątek to nie kolejna Agnieszka Radwańska, tak Jesus Jimenez nie chce stawać się drugim Igorem Angulo. Czy zostanie królem strzelców? Moim zdaniem nie. Jimenez to piłkarz, którego pracę najlepiej będzie widać w klasyfikacji kanadyjskiej – jego dorobek będzie się rozkładał zarówno na gole, jak i asysty. Hiszpan ma instynkt strzelecki i na pewno lepiej czuje się na pozycji, którą zajmuje w tym sezonie niż jako cofnięty zawodnik, ale mam wrażenie, że w nim nie ma aż takiego egoizmu. Jimenez znacznie częściej dostrzega swoich partnerów i stara się im dograć dobrą piłkę.
O co w tym skróconym sezonie może powalczyć Górnik Zabrze? Udany początek to dowód na to, że zespół jest gotowy na grę o najwyższe cele, a teraz obserwujemy tylko chwilową zadyszkę?
Przede wszystkim chciałbym, żeby nasza liga rozegrała w tym sezonie 30 kolejek, od tego w dzisiejszych czasach powinniśmy zaczynać. Oprócz typowych prognoz opierających się na formie czysto sportowej, potencjale poszczególnych drużyn, jest tyle nowych zmiennych i niewiadomych. Każdy, zawodnik czy trener, może wypaść z dnia na dzień ze względów zdrowotnych, mamy specyficzną atmosferę wokół piłki, to wszystko, co się dzieje, stwarza mieszankę, z której nie sposób wyciągać logicznych przewidywań na kolejne tygodnie czy miesiące. Gdybyśmy to wszystko odrzucili, uważam, że Górnika stać na miejsce w czołowej piątce – szóstce Ekstraklasy. Warto też podkreślić, że trener Marcin Brosz ma w rodzinie wielu lekarzy. Być może dzięki temu jego zespół jest jednym z najbardziej zdyscyplinowanych w lidze pod względem reżimu sanitarnego, rzetelnych raportów medycznych i walka z pandemią w ekipie zabrzan na razie wygląda dobrze.