Rywal trudny, stawka wysoka, a wygrać trzeba


Koniec rozgrywek Ekstraklasy zbliża się wielkimi krokami, a Śląsk Wrocław nadal nie jest pewny utrzymania miejsce w lidze. W sobotę podopieczni Ryszarda Tarasiewicza spróbują przełamać kiepską wiosenną passę w potyczce z GKS Bełchatów. Co tu dużo mówić - o rundzie wiosennej w klubie przy Oporowskiej na pewno chcą już zapomnieć. Wrocławscy piłkarze w tym roku jeszcze nie wygrali. Mało tego, nie imponują też stylem gry. I kibice na każdy kolejny mecz swoich ulubieńców patrzą z coraz większym niepokojem. Śląsk próbuje, Śląsk chce, ale póki co niewiele z tego wynika. Poza rosnącymi z meczu na mecz nerwami i obawą o dalsze ligowe losy wrocławskich piłkarzy. Górnik Zabrze pokazał przecież rok temu, że można zaliczyć spektakularny spadek z Ekstraklasy, mając w kadrze znanych piłkarzy i solidny budżet.
W sobotę nadarzy się kolejna w tym tygodniu okazja do odbicia się od marazmu. Po wtorkowe porażce w Krakowie z Wisłą, wrocławianie spróbują ograć GKS Bełchatów. Trener Tarasiewicz będzie miał do dyspozycji w tym meczu swoje dwa żądła - Vuka Sotirovicia i Tomasza Szewczuka. Obaj nie zagrali pod Wawelem z powodu nadmiaru żółtych kartek. W zespole na dobre zagościli też dwaj niedawni rekonwalescenci - Marek Gancarczyk i Amir Spahić. To sprawa, że jedynym ubytkiem kadrowym w talii Tarasiewicza jest brak Jarosława Fojuta. Wrocławski szkoleniowiec będzie mógł więc posłać do boju na murawę najsilniejszy skład, co pozwala podchodzić do meczu z GKS z pewną dawką optymizmu.
Bełchatowianie to jednak rywal cokolwiek niewygodny. Trener Rafał Ulatowski zbudował w węglowym klubie solidną ekipę, prowadzoną przez takich piłkarzy, jak Mateusz Cetnarski (notabene, zimą przymierzany do Śląska), Dawid Nowak, Jakub Tosik czy Mariusz Ujek. O sile GKS Śląsk przekonał się jesienią, gdy zdecydowanie uległ rywalowi 0:2. Pewnym pocieszeniem dla Śląska może być brak strzelca jednej z bramek w tamtym meczu, Macieja Korzyma. Napastnik GKS wiosną może jedynie korzystać z opieki medycznej, a to przez przykrą kontuzję odniesioną w zimie. To jednak jedyny zawodnik nieobecny w kadrze GKS na sobotni mecz.
Wieść gminna niesie, że GKS Bełchatów po sezonie ma radykalnie zmienić swoje oblicze. Z drużyną ma się pożegnać wielu piłkarzy. O takim Jakubie Tosiku już teraz mówi się, że jest jedną nogą w warszawskiej Polonii. A pamiętać trzeba, że bełchatowianie miejsce w lidze mają zapewnione, natomiast gra w europejskich pucharach też raczej im nie grozi. Na tym pewnym bełchatowskim marazmie Śląsk może w sobotę sporo skorzystać. O tym, że wrocławianie mają o co grać, nikomu nie trzeba przecież przypominać.
Sobotni mecz Śląska z GKS Bełchatów rozpocznie się o godz. 17. Poprowadzi do Adam Lyczmański z Bydgoszczy. Przed meczem na trybunach prowadzona będzie kwesta pieniędzy, które zasilą Wrocławskie Hospicjum dla Dzieci. Wolontariusze będą też zachęcać do przekazywania 1% podatku na tę instytucję.