Serie niczym kamień z serca
fot.: Paweł Kot
Jeszcze tydzień temu przerażały, dziś szczęśliwie są nieszkodliwą przeszłością. Najważniejsze serie symbolizujące niemoc Śląska Wrocław po sobotnim wyjeździe do Płocka straciły na aktualności. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.
Powiedzieć, że przed sobotnim meczem na stadionie Wisły Płock Śląsk znajdował się w niewesołej sytuacji, to nie powiedzieć nic. Wrocławianie debiutem trenera Piotra Tworka w domowej konfrontacji z Radomiakiem Radom (0:0) bynajmniej nie dodali swoim kibicom optymizmu, a ich raptem trzypunktowa przewaga nad strefą spadkową stanowiła powód do prawdziwego niepokoju. Nafciarze przed własną publicznością w trwającym sezonie czują się wyjątkowo dobrze, jednak w sobotę sposobu na zielono-biało-czerwonych nie znaleźli. Przełamanie Śląska nadeszło w najlepszym możliwym momencie, bo dwutygodniowa przerwa na kadrę po wyczekiwanym zwycięstwie przebiegnie w nieporównywalnie lepszych nastrojach.
NAJGORZEJ OD 4 LAT
Wrocławianie na zwycięstwo czekali najdłużej w ekstraklasie, od dziewięciu meczów i 27 listopada, kiedy przed własną publicznością pokonali Stal Mielec (2:1). Miesiąc wcześniej po raz ostatni cieszyli się z kompletu punktów na wyjeździe (5:0 przy Reymonta 23 października), a autorem obu sukcesów był oczywiście jeszcze trener Jacek Magiera. Dziś aż trudno uwierzyć, że to właśnie jego Śląsk najdłużej w tym sezonie ekstraklasy czekał na pierwszą porażkę (0:4 w Poznaniu w 10. kolejce), a passa dobra niemal natychmiast zamieniła się w zawstydzającą. Przed weekendem już tylko wrocławianie i Wisła Kraków pozostawali bez wygranej w 2022 roku – Biała Gwiazda w piątek bezdyskusyjnie poległa w Szczecinie (1:4), Śląsk dzień później ze swojego zadania wywiązał się wzorowo. 9 meczów z rzędu bez zwycięstwa to najgorsza seria wrocławian w ekstraklasie od sezonu 2017/2018.
PRZEŁAMANIE TWORKA
Co ciekawe, smaku ligowego kompletu punktów dawno nie poczuł również ich trener Piotr Tworek, który jesienią został zwolniony z Warty Poznań właśnie po… trzech miesiącach bez wygranej. Szkoleniowiec na pomeczowej konferencji w Płocku mówił nawet, że sam już nie pamięta, kiedy zanotował ostatnie zwycięstwo w ekstraklasie, więc my podpowiadamy, że było to 6 sierpnia w Łęcznej (4:0). Wówczas nic nie zapowiadało, że jego Zieloni w krótkim czasie mogą wpaść w tak poważne tarapaty, a Tworek z Poznaniem pożegnał się ostatecznie po dziesięciu ligowych meczach, w których nie potrafił zainkasować pełnej puli. Nie dziwi też, że akurat ten szkoleniowiec przełamał się w meczu wyjazdowym – w ciągu ostatnich sześciu miesięcy swojej pracy w klubie z Wielkopolski jeśli już wygrywał, to tylko w roli gościa.