Simundza: Zasłużyliśmy na zwycięstwo
fot.: Paweł Kot
Śląsk Wrocław w ramach 2. kolejki Ekstraklasy pokonał Raków Częstochowa 2:1. Trójkolorowi strzelili dwa późne gole, dzięki czemu zgarnęli pierwsze punkty w sezonie. Po meczu na konferencji głos zabrał Ante Simnudza - szkoleniowiec Wojskowych.
Ante Simundza: To był dobry mecz w naszym wykonaniu. W końcówce dopisało nam trochę szczęścia, ale przez całe spotkanie pozostawaliśmy w kontakcie z jedną z najlepszych drużyn w lidze. Uważam jednak, że zasłużyliśmy na ten rezultat.
W wyjściowej jedenastce zobaczyliśmy dwie zmiany - za Mokrzyckiego wszedł Tomasiewicz i ta, która mocno zaskoczyła, czyli w bramce wystąpił Niemczycki zamiast Szromnika. Czy zamierza Pan postawić na jednego bramkarza, czy możemy spodziewać się częstszej rotacji?
Zawsze możliwa jest rotacja na pozycji bramkarza. Dzisiaj była to decyzja taktyczna. Nie chcę nikomu nic udowadniać, ale chcę aby każdy był gotowy niezależnie od przeciwnika, a także od tego, kto rozpocznie mecz i kto wejdzie z ławki.
Czyli na ten moment nie ma jednoznacznego numeru jeden między słupkami?
Zobaczymy, jak będzie.
Christodoulou rozegrał dobry mecz w Zabrzu, ale dziś miał kilka trudniejszych momentów. To jeszcze kwestia adaptacji do Ekstraklasy?
Patrząc na cały mecz, uważam, że zagrał dobrze. Raków ma topowych zawodników i nie było to dla niego łatwe spotkanie. Znam jego możliwości i wiem, że w kilku sytuacjach mógł zachować się lepiej.
W porównaniu z meczem z Górnikiem Zabrze rezerwowi wnieśli dziś znacznie więcej jakości do gry Śląska. Michał Mokrzycki zaliczył asystę, a Malaly Dembele miał duży udział przy wyrównującym golu.
Po meczu z Górnikiem powiedziałem, że rezerwowi nie dali nam tyle, ile od nich oczekiwałem. Później, po dokładniejszej analizie, doszliśmy jednak do wniosku, że jako zespół przestaliśmy realizować nasze założenia. Dzisiaj zawodnicy, którzy weszli z ławki, dali nam jakość, a jednocześnie trzymaliśmy się ustalonych zasad.
Czy Jorge Yriarte został zmieniony ze względu na żółtą kartkę?
Tak, ale jednocześnie oczekuję od niego lepszej gry.
To już dziewiąty mecz z rzędu u siebie bez porażki. Czy zgodzi się Pan z opinią, że po wyrównującym golu Luki Marjanaca to właśnie kibice ponieśli zespół do walki do samego końca? Wielu spodziewało się, że Raków mocniej przyciśnie i będzie chciał przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Zgadzam się z Panem, ale poprzedni sezon zostawiamy już za sobą. Skupiamy się wyłącznie na tym, co dzieje się teraz w Ekstraklasie. Atmosfera na stadionie bardzo nam pomogła, jednak chciałbym wyróżnić sytuację jeszcze sprzed naszej pierwszej bramki. Michał Mokrzycki wrócił się i odebrał piłkę napastnikowi Rakowa w bardzo groźnej akcji. To właśnie taka mentalność jest dla nas wzorem.
Jak ocenia Pan rywalizację na prawym wahadle pomiędzy Anderssonem a Rosiakiem?
Każda rywalizacja w zespole jest ważna. Obaj zawodnicy wysyłają pozytywne sygnały i pokazują, że są gotowi do gry.
Dziś w kadrze meczowej zabrakło Adriana Żuklewskiego, który jest nominalnym zmiennikiem Marca Llinaresa. Kto w razie potrzeby mógłby zastąpić Hiszpana na lewym wahadle?
Dla przykładu, mógłby tam zagrać Andersson. Żuklewski wystąpił wczoraj w meczu rezerw, co jest bardzo ważne dla młodych zawodników. Lepiej, żeby regularnie łapali minuty niż siedzieli na ławce.
Czy patrząc na obecną kadrę chciałby pan pozyskania jeszcze jednego napastnika? Patryk Banaszak nie jest jeszcze w pełni zweryfikowanym zawodnikiem na poziomie Ekstraklasy - ma na koncie tylko cztery gole w tych rozgrywkach.
Nie widzę żadnego problemu z Banaszakiem, który już zdobył bramkę w tym sezonie. Nie rozumiem, dlaczego po zaledwie dwóch meczach stwierdza pan, że brakuje mu jakości. Obecnie mamy trzech napastników oraz młodych zawodników z rezerw, dlatego na ten moment nie widzę potrzeby sprowadzania kolejnego napastnika.
