Śląsk górą w Brzesku

Piłkarskie święto w Brzesku. Kibice, mimo że mecz rozpoczynał się o godzinie 15:30, licznie zjawili się na stadionie Okocimskiego, aby dopingować swój zespół, który podejmował przecież wicemistrza Polski, Śląsk Wrocław. Choć pachniało kolejną niespodzianką w Pucharze Polski, Śląsk wygrał ostatecznie w Brzesku 3:1. Mecz rozpoczął się dla przyjezdnych doskonale. Nie minęła jeszcze minuta, a Śląsk już prowadził 1:0. Zabrakło koncentracji w szeregach gospodarzy, piłkarze Okocimskiego sami wpakowali sobie piłkę do bramki. Gospodarze jak najszybciej chcieli zmazać plamę z początku meczu. Ochoczo atakowali bramkę Rafała Gikiewicza, a Śląsk spokojnie czekał na rozwój wydarzeń i odpierał ataki rywali. Groźnie zrobiło się w ósmej minucie, kiedy strzałem sprzed pola karnego Gikiewicza próbował zaskoczyć Paweł Pyciak.
W 13. minucie Śląsk udowodnił, że sam strzelać gole też potrafi. Sebastian Dudek świetnym prostopadłym podaniem ze środka boiska uruchomił Mateusza Cetnarskiego, ten mógł strzelać, będąc sam na sam z bramkarzem gospodarzy, ale wyłożył piłkę biegnącemu obok Johanowi Voskampowi, który strzelił do pustej bramki. Okocimski nie rezygnował z dążenia do zdobycia gola. Nikt nie mógłby mieć pretensji do Rafała Gikiewicza, gdyby piłka po strzałach Pyciaka i Wawryki wpadły do siatki. Śląsk cały czas miał przewagę i popełniał mniej błędów, ale gospodarze nie bali się swoich rywali.
Bardzo blisko swojej drugiej asysty w tym mecz był w 26. minucie Cetnarski, który ponownie podawał do Voskampa, lecz Holender źle opanował piłkę w polu karnym. Chwilę później przed szansą po drugiej stronie boiska stanął Wawryka. Prawy obrońca Okocimskiego dośrodkował w pole karne Śląska
Wydawało się, że podopieczni trenera Oresta Lenczyka nie będą mieli problemu z zachowaniem czystego konta i pewnie pokonają przeciwnika, jednak ostatnie dwa kwadranse wniosły sporo nerwowości. Niespodziewanie w 58. minucie Okocimski wykorzystał moment dekoncentracji wrocławian i zdobył kontaktową bramkę. Po rajdzie lewą stroną Robert Trznadel podał w pole karne do Michała Oświęcimki, a ten pokonał Rafała Gikiewicza. Minutę później pod bramką gości znów było gorąco. Tym razem piłka po płaskim strzale Ogara o centymetry minęła prawy słupek bramki Śląska. Mecz na pół godziny przed końcem mocno się ożywił.
Śląsk chciał szybko zdobyć trzecią bramkę, która wprowadziłaby nieco spokoju do gry. Kiedy nadarzyła się świetna okazja, Diaz nie trafił do pustej bramki. Kilka minut później głową piłkę do siatki mógł skierować Łukasz Gikiewicz, ale nie udało mu się uderzyć w światło bramki. Na dziesięć minut przed końcem piłkę z linii bramkowej po strzale Diaza wybił jeszcze Mateusz Urbański, ale minutę później Okocimski nie miał już tyle szczęścia. Diaz tym razem wykazał się asystą. Argentyńczyk podał do Elsnera, ten minął w polu karnym bramkarza i skierował piłkę do bramki. Trzeci gol przesądził już o losach spotkania. Gospodarze próbowali jeszcze odrobić straty, ale ich nieskuteczność pod bramką Gikiewicza sprawiła, że nie zdobyli już więcej goli. Mecz zakończył się w pełni zasłużonym zwycięstwem Śląska 3:1.