Śląsk jak Rosenborg?

W związku z wysoką pozycją wrocławian po meczach jesiennych, coraz częściej mówi się o możliwości powrotu do Wrocławia europejskich pucharów. Sytuacja w tabeli mówi sama za siebie - Śląsk do lidera Lecha Poznań traci zaledwie sześć punktów. Co ciekawe trener Ryszard Tarasiewicz nie chce naśladować wielkich zespołów, takich jak Real Madryt czy FC Barcelona, ale zdecydowanie mniej znany Rosenborg Trondheim.


 

Norweska drużyna w latach 1995-2002 co roku uczestniczyła w fazie grupowej Ligi Mistrzów. To dzięki niej Europa usłyszała o takich piłkarzach jak John Carew, Steffen Iversen czy Andre Bergdolmo. Jednak najlepsi zawodnicy Rosenborga szybko i za niemałe pieniądze byli sprzedawani do zagranicznych klubów. Karuzela kręciła się jednak dalej, bo w ich miejsce pozyskiwani byli nowi, perspektywiczni gracze, którzy po raz kolejny zapewniali swojemu klubowi udział w najbardziej prestiżowych rozgrywkach piłkarskich na Starym Kontynencie.

Według szkoleniowca wrocławian to właśnie taką drogą powinien pójść Śląsk, bo naśladowanie zespołów, które mają wielkie pieniądze, jest po prostu nierealne. Nikt nigdy nie zaangażuje w żadną drużynę w Polsce tak wielkich pieniędzy jak w tych klubach. Nawet teraz, aby z powodzeniem walczyć co roku o Ligę Mistrzów potrzeba budżetu na poziomie minimum 60-70 mln złotych - skomentował trener Śląska. Powtórzenie wyczynów Rosenborga będzie niezwykle trudne, ale biorąc pod uwagę rozwój WKS-u w ostatnim sezonie, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby kibice w stolicy Dolnego Śląska po 20 latach znów mogli emocjonować się europejskimi rozgrywkami.

źródło: Fakt

Krzysztof Banasik

Autor

Krzysztof Banasik

Ukończyłem dziennikarstwo sportowe i radiowo-telewizyjne. Ta część mojego życia stała się ogromną pasją, którą realizuje w Śląsknecie od 2007 roku. Od 2019 roku jestem redaktorem naczelnym i współwłaścicielem serwisu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.