Śląsk na Śląskim


Śląsk po raz 4. wystąpi w oficjalnym meczu na Stadionie Śląskim. Wrocławianie na chorzowskim gigancie nie zdobyli jeszcze gola. Poprzednie spotkania charakteryzowały się ekstremalną frekwencją. 26 sierpnia 1965 r. WKS wziął udział w ligowym dwumeczu. Jego pojedynek z Ruchem Chorzów poprzedzał bój mistrza Polski Górnika Zabrze z beniaminkiem (choć to miano brzmiało cokolwiek dziwacznie w stosunku do tego klubu) Wisłą Kraków. Spektakl ten obejrzało... 70 tysięcy widzów. To jedna z największych widowni na meczu polskiej ekstraklasy, rekordowa w dziejach Śląska.
„Niebiescy” gładko wygrali (3:0) po golach Eugeniusza Lercha, Antoniego Nieroby i Eugeniusza Fabera. Wszystkie padły w ciągu 30 minut od rozpoczęcia gry. Identyczny wynik zanotowano w 2. spotkaniu, które zwyciężyli zabrzanie.
Nieco ponad 3 lata później WKS znów zawitał na Stadion Śląski. Tym razem jego przeciwnikiem był remontujący swój stadion GKS Katowice. Pojedynek 2 outsiderów obejrzało... 300 kibiców. Na obiekcie było 99.700 wolnych miejsc! Ta garstka chyba jednak żałowała straty czasu, bo zobaczyli słabą grę, na dodatek bez gola.
Dopiero po niemal 20 latach Śląsk ponownie rywalizował na tym stadionie. Na zakończenie sezonu 1986/87 spotkały się 3. i 4. drużyna ekstraklasy, a stawką pojedynku był już tylko prestiż. Kilka dni później bowiem oba teamy spotkały się w Opolu w finale Pucharu Polski, więc bój ligowy był też przetarciem przed decydującą konfrontacją pucharową. Mimo to zgromadził on aż 10 tysięcy widzów, co było sporą liczbą dla nieposiadających jeszcze renomy katowiczan. Cieszyli się oni po końcowym gwizdku dzięki bramce zdobytej w końcówce przez legendarnego piłkarza Gieksy Jana Furtoka. Puchar jednak powędrował do Wrocławia.
Tym razem wrocławianie po raz 2. zagrają na Śląskim z Ruchem. Miejmy nadzieję, że wreszcie się przełamią i zdobędą gola. Tym bardziej, że Ryszard Tarasiewicz jako trener wygrał wszystkie dotychczasowe mecze w Chorzowie: w II lidze z WKS-em (2:0) i Jagiellonią (1:0) oraz jesienią w ekstraklasie (2:1).