Śląsk nadal bez zwycięstwa

Nie udało się piłkarzom Śląska Wrocław pokonać chorzowskiego Ruchu. Sporo było w tym meczu walki, ale zabrakło tego, co najważniejsze – bramek. Spotkanie zakończyło się remisem 0:0. To już piąty mecz z rzędu Śląska bez wygranej.

Trener Śląska, Ryszard Tarasiewicz nie mógł skorzystać w tym meczu z graczy, którzy dotychczas byli pewniakami do gry w pierwszym składzie. Dlatego wrocławianie rozpoczęli mecz w dość nietypowym ustawieniu. Na lewym skrzydle, w miejsce Janusza Gancarczyka pojawił się Tomasz Szewczuk. Po drugiej stronie boiska zaś pojawił się Sebastian Mila. Z kolei „na szpicy” Tarasiewicz wystawił Kamila Bilińskiego, który dotychczas grał w lidze jedynie ogony. Obraz zmian dopełnia roszada w defensywie, gdzie za Piotra Celebana zastąpił Jarosław Fojut.

Ruch solidnie wszedł w to spotkanie. Chorzowianie grali niezłą piłkę, próbowali kombinacyjnych akcji. Śląsk nie dał jednak zadać sobie ciosu. I ataki Ruchu kończyły się przeważnie w okolicach pola karnego wrocławian.


 

„Niebieskim” tylko dwa razy udało się zamieszać pod bramką Śląska. Już w 3.minucie Artur Sobiech strzałem głową chciał zaskoczyć Ivo Vazgecia, ale uderzył za lekko. Pół godziny później Tadeusz Socha przysnął w kryciu, a z jego gapiostwa skorzystał Łukasz Janoszka. Pomocnik chorzowian wpadł w pole karne, odegrał do Sobiecha i zapachniało golem dla Ruchu. Na posterunku był jednak Mariusz Pawelec, który w ostatniej chwili wyłuskał piłkę spod nóg napastnika „Niebieskich”.

Śląsk zaś w miarę upływu czasu grał coraz pewniej. I na bramkę strzeżoną przez Krzysztofa Pilarza sypało się sporo strzałów. Najbliższy szczęścia był w 13.minucie Tomasz Szewczuk. Po jego strzale głową golkiper Ruchu musiał wyciągnąć się jak struna, by wybić zmierzającą pod poprzeczkę bramki piłkę. Większość ataków Śląska nie była jednak tak udana, jak sytuacja z Szewczukiem w roli głównej. Wrocławianie mieli kiepsko nastawione celowniki i ich strzały bez problemów wyłapywał Pilarz. Zadania nie ułatwiali im też chorzowianie. Gracze Waldemara Fornalika nie patyczkowali się z rywalami i z regularnością godną szwajcarskiego zegarka przerywali akcje Śląska bezpardonowymi faulami. Przekonał się o tym zwłaszcza Kamil Biliński, który po dwóch starciach z obrońcami Ruchu zwijał się z bólu na murawie.

Potyczki z rosłymi defensorami z Chorzowa nie pozbawiły jednak „Bili” ochoty do gry. Niewiele brakowało, by młody snajper został bohaterem meczu. W 49.minucie Ivo Vazgec obsłużył go świetnym podaniem, Biliński przebił się między stoperami Ruchu i próbował lobować Pilarza. Bramkarz Ruchu sobie znanym sposobem wybił jednak piłkę. Ruch wiedział, że Śląskowi nie można dać się rozpędzić. Dlatego po chwili groźnie strzelał Sobiech, ale bramkarz Śląska był czujny.

O dalszej części spotkania nie da się już wiele napisać. Obraz gry wyglądał podobnie jak w pierwszej połowie. Śląsk strzelał, ale brakowało precyzji. Ruch zaś skupił się na rozbijaniu ataków rywala, często atakując nie piłkę, ale nogi wrocławian. Gracze Waldemara Fornalika czaili się też na okazję do kontrataku. I gdyby Niedzielan przymierzył ciut dokładniej, ta taktyka mogła się sprawdzić. W 71.minucie snajper Ruchu znalazł się w sytuacji sam na sam z Vazgeciem. Mógł pytać bramkarza Śląska, w który róg ma strzelić, ale zabrakło mu zimnej krwi i Vazgec odbił jego uderzenie. Była to ostatnia sytuacją, którą z kronikarskiego obowiązku warto odnotować. W końcówce Ruch jeszcze przycisnął, ale jego ataki były anemiczne. Piłkarze Waldemara Fornalika próbowali kąsać, ale robili to w kiepskim stylu i poza zamieszaniem nic z ich prób nie wynikało. Co tu dużo mówić - jaki poziom meczu, takie ataki.

Śląsk Wrocław –Ruch Chorzów 0:0
Śląsk: Vazgec – Socha (72. Kaśnikowski), Fojut, Spahić, Pawelec – Szewczuk, Łukasiewicz, Ulatowski, Dudek, Mila (87. Madej) – Biliński (65. Klofik).
Ruch: Pilarz – Jakubowski, Sadlok, Grodzicki, Brzyski (90. Stawarczyk) – Grzyb, Baran, Straka, Janoszka (77. Balaż)– Sobiech (87. Pulkowski), Niedzielan.
Żółte kartki: Biliński, Ulatowski – Sobiech, Brzyski, Jakubowski.
Sędzia: Tomasz Mikulski (Lublin).

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.