Śląsk nie dał szans Cracovii

Ekstraklasa odpoczywa, korzystając z przerwy na mecz reprezentacji. Urlopu nie mieli jednak piłkarze Śląska, którzy zmierzyli się w sparingu z Cracovią Kraków. Potyczka wypadła pomyślnie dla podopiecznych Ryszarda Tarasiewicza, którzy wygrali 2:1 (1:0). Początek meczu upłynął pod znakiem dynamicznych akcji. Oba zespoły aktywnie sprawdzały, co potrafi obrona rywala. Sygnał do ataku dała Cracovia. W 5. minucie kąśliwie uderzał Dariusz Pawlusiński - Kaczmarek obronił ten strzał z problemami. Pomocnik „Pasów” tak podkręcił piłkę, że ta aż zatrzepotała w rękawiczkach golkipera wrocławskiej jedenastki. Śląsk odpowiedział piorunująco. Była 10. minuta meczu, gdy pod polem karnym krakowian zrodziło się spore zamieszanie. Golkiper „Pasów” Mariusz Cabaj wybiegł na przed pole, by przejąć podanie do niepilnowanego Jovana Kostovskiego. Golkiper Cracovii interweniował jednak źle. Piłkę przejął bowiem Marek Gancarczyk i posłał ją do pustej bramki.
Po objęciu prowadzenia, Śląsk przejął kontrolę nad grą. Ataki Cracovii kończyły się przeważnie w środku pola. Wrocławianie pewnie rozgrywali piłkę, próbując inicjować koronkowe akcje. Te pokazy finezji nie przyniosły jednak nic więcej poza radością kibiców. Jeszcze Marek Gancarczyk próbował zmieścić potężna bombę w bramce Cracovii, ale strzelił ponad bramką.
W drugiej połowie ciekawie było tylko tuż po tym, jak piłkarze wrócili z szatni. W 15 minut kibice obejrzeli dwa gole. Najpierw do siatki rywala trafił Śląsk. W 55. minucie Sebatian Mila na raty, ale jednak pokonał Łukasza Merdę. "Roger" wykonywał rzut karny, ale golkiper Cracovii obronił. Tyle, że odbił piłkę przed siebie. Mila bez problemu posłał ją do siatki.
Cztery minuty później krakowianie się odgryźli. Radosław Matusiak przymierzył z rzutu wolnego tak, że piłka odbiła się rykoszetem od muru i wpadła do siatki. Ivo Vazgeć długo stał zdziwiony, jakby nagle przebiegła obok niego długonoga blondynka.
I to by było na tyle, jeśli chodzi o ciekawe momenty meczu. Później gratkę mieli amatorzy taktycznych niuansów. Ryszard Tarasiewicz tasował składem, desygnując Antoniego Łukasiewicza na środek obrony, a Łukasza Tymińskiego na pozycję defensywnego pomocnika. O atmosferę na boisku dbał Sebastian Mila, który za każdym razem, gdy przebiegał obok sędziego, żartował z arbitrem.
Warto podkreślić, że w sparingu z Cracovią do gry po kilku miesiącach wrócił Jarosław Fojut. Trener Tarasiewicz testował też umiejętności napastnika z Macedonii Jovana Kostovskiego. 22-letni piłkarz zagrał poprawnie. Widać było, że ma niezłe umiejętności techniczne. Brakowało mu jednak kondycji, ale trudno oczekiwać, by piłkarz, który dość długo tylko trenował, miał końską wydolność. Czy Kostovski zostanie w Śląsku, okaże się w ciągu kilku dni.
Śląsk Wrocław – Cracovia Kraków 2:1 (1:0)
Bramki: M.Gancarczyk (10.), Mila (55.- karny) –Matusiak (59.).
Śląsk:Kaczmarek (46. Vazgeć)– Celeban, Fojut (46. Tymiński), Kaśnikowski, Wołczek – M.Gancarczyk (46. Madej), Łukasiewicz, Ulatowski (46. Szewczuk), Dudek (46. Mila), J. Gancarczyk (46. Klofik)– Kostovski.
Cracovia: Cabaj (46. Merda) – Mierzejewski (46. Dynarek), Tupalski, Derbich, Sasin – Pawlusiński (46. Sacha), Baran (46. Klich), Szeliga, Goliński (46. Karcz), Moskała – Matusiak (60. Kaszuba).
Żółte kartki: Tupalski (Cracovia)
Widzów: 700.