Śląsk pozwolił mi zaistnieć jako trenerowi
Udało nam się przeprowadzić krótką rozmowę z Ryszardem Tarasiewiczem. Legendarny piłkarz Śląska (1980-89) oraz szkoleniowiec, który wprowadził nasz Klub z III ligi do ekstraklasy, obecnie trenuje Zawiszę Bydgoszcz, najbliższego rywala wrocławian. Panie Trenerze, chciałem poprosić o wywiad dla Śląsknetu
Nie chcę rozmawiać o Śląsku.
To porozmawiajmy o Zawiszy.
No to proszę.
Brak ukaranego za kartki Masłowskiego to większa strata dla Zawiszy niż kontuzja Mili dla Śląska?
Jest jeszcze Drygas. Masłowski poprzez swoją technikę i dynamikę na pewno nam kolokwialnie mówiąc psuje szyki. Drygas to samo.
Czy w jego miejsce zagra Sebastian Dudek?
Tak.
W jakiej dyspozycji jest były piłkarz Śląska?
Cały czas jest w bardzo dobrej formie. Dużo pracuje. Jest to wzór profesjonalnego zawodnika.
Czego oczekujecie po spotkaniu we Wrocławiu? Zadowoli Was remis?
My nigdy nie gramy na remis, co pokazały wszystkie mecze, które do tej pory graliśmy.
Po słabszym początku sezonu ostatnio osiągacie lepsze rezultaty. Czy to znaczy, że Wasza forma rośnie?
To znaczy nie. Odnosimy się do meczu z Wisłą. To był mecz wyjątkowy, bo Wisła była niepokonana, ale wcześniej też dobrze graliśmy, stwarzaliśmy sobie dużo sytuacji, oddawaliśmy dużo strzałów, tylko nie mogliśmy tego przełożyć na zdobycze bramkowe. Ta nasza dobra gra nie zawsze się przekładała na punkty.
Czy mecz ze Śląskiem jest dla Pana czymś szczególnym?
Nie będę się wypowiadał na ten temat, bo – tak jak mówiłem – nie chcę. Jest to klub, któremu dużo, a wręcz wszystko zawdzięczam jako zawodnik, ale też pozwolił mi Śląsk Wrocław zaistnieć jako trenerowi. Tego nie mogę zapomnieć i nie zapomnę.
Do zobaczenia we Wrocławiu.
Do widzenia.