Śląsk przegrywa pierwszy sparing

W swoim pierwszym meczu sparingowym przed sezonem ligowym i europejskim Śląsk przegrał 1:3 z Karpatami Lwów. W otwierających mecz fragmentach lepsi byli podopieczni Oresta Lenczyka, ale nie kreowali zbyt klarownych szans. Nieźle zaprezentował się Patejuk, który po kwadransie stworzył szansę Stevanoviciowi, lecz pomocnik Śląska uderzył głową prosto w bramkarza Karpat.


 

Po okresie przewagi wrocławian, do głosu doszli przyjezdni i to oni otworzyli wynik spotkania. Niezła kontra poszła lewym skrzydłem Karpat, piłkę w środku dostał Hudyma, próbował rozegrać jeszcze bardziej do prawej strony, lecz zablokował go Mraz - tak niefortunnie, że piłka wpadła obok bezradnego Kelemena. Do końca pierwszej połowy to zespół z Lwowa dominował i stwarzał sobie sytuacje. Jedyną odpowiedzią Śląska był rzut rożny Sebastiana Mili, który świetnie zakręcił piłkę z prawego skrzydła, lecz zatrzymała się ona na słupku. Testowany w drużynie Lenczyka Szkot Mark Kerr spisywał się nieźle - na pewno lepiej od niepewnego Kaźmierczaka. Był aktywny w odbiorze, często pod grą, ale rzadko wspomagał nowych kolegów w swoich atakach.

Drugą połowę Śląsk zaczął po dziewięciu zmianach i widać było na boisku zamieszanie, które szybko wykorzystali zawodnicy rywali. Świetnie na plecach Pawelca przytrzymał Hudyma, waycofał piłkę do wbiegającego z głębi pola Tkachuka, który podwyższył prowadzenie Karpat. Śląsk odrobinę uspokił grę w szeregach obronnych, lecz ataki pozostawiały sporo do życzenia. Było wiele niedokładności, prostych strat, a akcje nie zazębiały się na tyle, by zagrozić bramkarzowi rywali.

Wreszcie, po godzinie gry, Śląsk znów zagroził rywalom - akcję przeprowadził lokalny bohater, Waldemar Sobota, którego płaskie dośrodkowanie trafiło do Gikiewicza. Ten jednak był dwukrotnie blokowany. Niestety, tuż po tej akcji Śląska zaatakowały Karpaty i podwyższyły prowadzenie. Kolejny błąd przy blokowaniu dośrodkowania, chaos w szesnastce - to wszystko ułatwiło Ksonzowi wykończenie akcji mocnym wolejem z trzynastego metra.

Śląsk odgryzł się dopiero na samym końcu, gdy w chaosie zmian pogubiła się obrona Karpat. Dokosnałe prostopadłe podanie otrzymał Gikiewicz, minął bramkarza, który do sfaulował i jedenastkę na bramkę zamienił Sebastian Mila. Wcześniej kapitan Śląska był bliski pokonania golkipera rywali świetnym, lecz minimalnie niecelnym uderzeniem z dystansu.

Śląsk Wrocław 1-3 (0-1) Karpaty Lwów

Strzelcy: Mila 87' - Mraz (s) 16', Tkachuk 48', Ksonz 66'

Śląsk:

Pierwsza połowa: Kelemen - Kowalczyk, Grodzicki, Wasiluk, Mraz - Kerr, Kaźmierczak - Garyga, Mila, Patejuk - Stevanović
Druga połowa: Gikiewicz - Socha, Menzel, Pawelec, Spahić - Cetnarski, Elsner - Sobota, Stevanović (67' Mila), Mraz (60' Garyga (75' Kowalczyk)) - Gikiewicz

Karpaty Lwów: Bogatinov (77' Mysak) - Balazic, Milosevic (85' Polyavskyi), Kopolovets (46' Gladkyiy), Tkachuk (80' Daushvili) - Golodiuk (84' Martynyuk), Ksonz (89' Kostevych), Kasyan (46' Lucas), Hudyma (64' Khudobyak) - Ozarkiv, Miloshević (85' Hirskyy)

źródło: własne

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.