Śląsk - Ruch 3:1. Wrocławska nawałnica okraszona zwycięską tęczą

Twierdza Wrocław nadal niezdobyta! Śląsk Wrocław został liderem drugiej ligi. WKS nadal nie zwalnia tempa i tym razem z kwitkiem odprawił Ruch, którego seria zwycięstw zakończyła się na trzech kolejnych meczach. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza odnieśli pewne zwycięstwo, a kibice zawodników schodzących do szatni pożegnali gromkimi brawami.


 

Od pierwszych minut inicjatywa należała do gospodarzy, którzy od razu chcieli pokazać rywalom, że to oni będą tego dnia rządzić na murawie. Dobrą partię rozgrywał Adrian Budka, którego nie mogli upilnować chorzowscy zawodnicy. W 6 minucie dośrodkował do Ulatowskiego, jednak napastnikowi WKSu zabrakło precyzji. Sześć minut później dobrze dogrywa z rzutu wolnego do Ignasiaka, ale jego strzał głową nie mógł zaskoczyć Nowaka. Swoich szans szukają także goście, jednak tego dnia nie zdołali wypracować sobie wielu dogodnych sytuacji. W 13 minucie Łudziński pada w polu karnym, jednak gwizdek arbitra milczy. Po kwadransie gry nad stadionem nastąpiło oberwanie chmury. Deszcz lał się ogromnymi strumieniami i z tak wielka siłą, że po chwili woda przestała wsiąkać w murawę. Trudne chwile przeżywali także kibice, większość z nich została doszczętnie przemoczona, szczęśliwi byli ci zgromadzeni na trybunie krytej. Trudne warunki spowodowały, że gra uspokoiła się, a piłka znajdowała się głównie w środkowej strefie boiska. W 22 minucie piłka wpada do siatki po strzale Ulatowksiego, jednak emocje studzi arbiter odgwizdując pozycję spaloną. Śląsk bliski szczęścia był w 33 minucie. Rosiński dośrodkowuje z rzutu wolnego, bramkarz Ruchu wypuszcza śliską piłkę z rąk, jednak prezentu nie był w stanie wykorzystać żaden napastników WKSu.



W przerwie przemoczone koszulki zdecydowali się zmienić goście. Granatowe trykoty zamienili na błękitne i lubiący doszukiwać się spiskowych teorii uznali ten fakt za decydujący, bowiem Ruch w nowych strojach prezentował się o wiele słabiej. Pierwszą groźną akcję w drugiej części gry przeprowadzili gospodarze. Rosiński prostopadłym podaniem uruchamia Budkę, ale jego strzał mija światło bramki. Tego dnia skrzydłowy Śląska nie miał dobrze wyregulowanego celownika. W 50 minucie w dogodnej sytuacji do zdobycia bramki znalazł się Śrutwa, jednak arbiter uznaje, że był na pozycji spalonej. W 59 minucie wreszcie licznie zgromadzona widownia doczekała się gola. Z rzutu rożnego na bliższy słupek dośrodkował Dudek, Kowal urwał się obrońcy, wyskoczył w powietrze trącił piłkę głową, a ta wpadła do siatki. Emocje jeszcze nie opadły, kiedy katastrofalny błąd popełnił Janukiewicz. Bramkarz Śląska nie opanował piłki po dalekim wykopie Myszora, a do pustej bramki skierował futbolówkę Łudziński. Wrocławian jednak to nie załamało, gospodarze dążyli do strzelenia kolejnych bramek, a Ruch próbował kontratakować. Widowisko stało się niezwykle ciekawe. W 72 minucie powinna paść druga bramka dla Śląska, ale techniczne uderzenie Ulatowskiego świetnie paruje na rzut rożny Nowak. Jednak dwie minuty później golkiper Ruchu musiał wyjmować piłkę z siatki. Sztylka przechwycił piłkę w środku pola minął kilku rywali i miękko dośrodkował wprost na głowę Kowala. Napastnik Śląska nie marnuje takich sytuacji i uderzył lekko lobem nad bramkarzem wyprowadzając tym samym Śląsk na prowadzenie. Chwilę później losy meczu mogły zostać rozstrzygnięte, jednak Budka znów fatalnie uderza. W 80 minucie po kolejnym ostrym ataku żółtą kartkę obejrzał Myszor, a że wcześniej już został upomniany musiał opuścić boisko. Goście grając w dziesiątkę próbowali doprowadzić do remisu, jednak nawet wychodząc z kontrę trzech na trzech obrońców dają sobie odebrać piłkę. W ostatnich minutach wrocławianie osiągnęli pełną dominacje na murawie. W 86 minucie Budka dośrodkowuje w pole karne, Ulatowski zgrywa piłkę, a Sztylka dopełnia formalności. Ta bramka była gwoździem do trumny dla chorzowian, po tym ciosie nie byli już w stanie się podnieść.



Śląsk po tym zwycięstwie objął przewodnictwo w tabeli, jednak zapewne tylko do czwartku, kiedy to Wydział Gier zajmie się meczem Polonii Bytom z Jagiellonią Białystok. Trzeba jednak oddać zespołowi Ryszarda Tarasiewicza, że był to kolejny świetny występ. Atutem WKSu nadal są stale fragmenty gry, a ambicja i wola walki to cechy charakterystyczne wrocławskich zawodników. Na pozycji prawego obrońcy kontuzjowanego Wołczka dobrze zastąpił Ostrowski, który często włączał się do akcji ofensywnych. Niestety zawodnicy nadal nie wykorzystują wypracowanych przez siebie pozycji. Koniecznie trzeba popracować nad skutecznością.



Śląsk Wrocław – Ruch Chorzów 3:1 (0:0)

1:0 Kowal 59'

1:1 Łudziński 60'

2:1 Kowal 64'

3:1 Sztylka 86'



Śląsk: Janukiewicz – Ostrowski (80’ Flejterski), Ignasiak, Rudolf – Budka, Sztylka, Szewczyk, Dudek (62’ Wielgus), Rosiński – Ulatowski( (90’ Lipiński), Kowal.



Ruch: Nowak – Bartnik, Klaczka, Myszor - Owczarek, Smarzyński (83'Bartos), Bonk, Bizacki, Petasz(62' Foszmańczyk) – Śrutwa, Łudziński (68' Ćwieląg).




Sędziował: Piotr Wieczerzak (Małopolskie KS).



Widzów: 8000.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.