Śląsk utonął w Wiśle

Miało być wielkie przełamanie Śląska, a skończyło się na solidnej porażce. Wrocławianie ulegli Wiśle Kraków 1:3. I tylko szczęściu zawdzięczają, że "Biała Gwiazda" nie wraca pod Wawel z jeszcze większym dorobkiem. Ten mecz ewidentnie się wrocławianom nie ułożył.

Śląsk pokazał jako taki futbol tylko w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Gra wrocławianom się jakoś się kleiła i siali pewien ferment pod bramką Wisły. Brakowało tylko – już tradycyjnie – wykończenia. Błysnął Amir Spahić, który wyszedł na murawę jako boczny pomocnik. Dwa razy minął Pablo Alvareza jak narciarz alpejski tyczkę. Strzały Bośniaka mijały jednak bramkę Mariusza Pawełka.
Ale później piłkarze z Krakowa zaczęli dyktować swoje warunki gry. Alvarez wreszcie zaczął kryć Amira Spahicia nie na radar, ale tuż przy nim, w środku pola zrobiło się gęsto, a górne piłki do Tomasza Szewczuka bez problemu strącał Marcelo. I Śląsk znalazł się w defensywie. A krakowianie hasali po boisku aż miło.


 

Obrońcy Śląska mieli spory problem, by ich upilnować. Świetnie prezentował się Patryk Małecki, który dryblował, szarpał i aż kipiał ochotą do gry. Aż raz wiślak urwał się obronie na dobre. A wraz z nim urwał się, tyle że z boiska do szatni, Piotr Celeban. W 24.minucie stoper Śląska źle przyjął piłkę, dopadł do niej Paweł Brożek i już rozpędzał się do samotnego sprintu na bramke Śląska. Ale Celeban ratował się faulem. Efekt? Czerwony kartonik w ręce sędziego. Pięć minut później padł pierwszy cios Wisły. Mariusz Pawełek posłał piłkę dalekim wykopem na połowę Śląska. Antoni Łukasiewicz mógł ją wybić, i zrobił to. Ale pod nogi Brożka. Ten z gościnności wrocławskiego piłkarza ochoczo skorzystał i posłał piłkę do siatki Śląska.
Później wiślackie armaty głośno grzmiały. Krakowianie raz za razem testowali czujność Ivo Vazgecia. Bliski szczęścia był zwłaszcza Piotr Ćwielong, który w 32.minucie huknął jak z armaty. Piłka przeszła tuż obok bramki Śląska.A wrocławianie? Powoli otrząsali się z szoku po stracie gola i Celebana. Aż Sebastian Mila tuż przed przerwą świetnie przymierzył z rzutu wolnego. Pawełek wyciągnął się jak struna od gitary i z trudem wybił strzał „Rogera”. Było to pierwsze celne uderzenie wrocławian w tej części meczu. Trochę mało jak na 45 minut.
Po przerwie Ryszard Tarasiewicz wpuścił na boisko Janusza Gancarczyka. Wielkiego wyboru trener Śląska nie miał. Stratę trzeba było jakoś odrobić, a niepewny w tym meczu defensywny pomocnik wiele by nie wskórał. Tyle, że pościg wrocławian jeszcze się nie zaczął, a już Wisła strzeliła drugiego gola. W 57.minucie w polu karnym Śląska umiejętnie odnalazł się Ćwielong i z metra bez problemu pokonał Vazgecia.
Krakowianie, grając z bagażem dwóch bramek, spokojnie kontrolowali tempo gry. A Śląsk szarpał, walczył, ale niewiele z tego wynikało. Pomysłu na przebicie się pod bramkę Wisły wrocławianie nijak znaleźć nie mogli. Bardziej walczyli z własną niemocą, niż z rywalem. I przyjęli kolejny cios. 78.minuta, Kirm urywa się lewym skrzydłem, oddaje do Małeckiego, ten dopełnił formalności. Gdzie byli w tej akcji obrońcy, trudno powiedzieć. Ale na pewno nie tam, gdzie być powinni.
Dwie minuty później z gola cieszyli się gracze Śląska. W polu karnym Alvarez powalił Spahicia i sędzia wskazał na „wapno”. Pewnym egzekutorem „jedenastki” był Sebastian Dudek.
Później na boisku było równie ciekawie, co w 1507.odcinku „Mody na sukces”. Jeszcze Andraż Kirm urwał się obrońcom Śląska i dosłownie wjechał w pole karne. Ale na szczęście jego lob minął poprzeczkę wrocławskiej bramki. I to było na tyle.

- Czerwona kartka dla Piotrka Celebana sprawiła, że ten mecz źle się dla nas ułożył. Potem szybki gol i mieliśmy trudne zadanie - analizował po meczu Jarosław Fojut. I dodawał: - Zagraliśmy stanowczo zbyt bojaźliwie.

Nic dodać, nic ująć.

Śląsk Wrocław – Wisła Kraków 1:3 (0:1)
Bramki: Sebastian Dudek (80.- karny) - Paweł Brożek (29.), Piotr Ćwielong (57.), Patryk Małecki (77.)

Śląsk:> Vazgeć – Socha, Celeban, Fojut, Pawelec – Mila, Łukasiewicz (46. J.Gancarczyk), Ulatowski (85. Biliński), Dudek, Spahić – Szewczuk.
Wisła: Pawełek – Pablo Alvarez, Marcelo, Głowacki, Piotr Brożek – Junior Diaz, Jirsak (90. Cantoro), Ćwielong (76. Łobodziński), Kirm – Małecki (90. Burliga), Paweł Brożek.
Żółte kartki: - Marcelo.
Czerwona kartka: Celeban (24. – za faul).
Sędzia: Szymon Marciniak (Warszawa).

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.