Śląsk w 1/16 finału PP, 10. wygrana z rzędu z Miedzią!
Do Legnicy trener Ryszard Tarasiewicz zabrał tylko 16 zawodników, a na ławce rezerwowych znalazło się miedzy innymi miejsce dla Daniela Tarasiewicza. Szkoleniowiec dał odpocząć części podstawowych zawodników, jednak nie można stwierdzić, że wrocławianie zagrali rezerwowym składem, bo nazwiska takie jak Szewczuk, Imech, bracia Gancarczykowie, Ostrowski, Klofik powinny być gwarantami sukcesu z trzecioligowcem. Śląsk wygrał 3:2, ale dopiero po dogrywce, i awansował do 1/16 finału Pucharu Polski. Wrocławianie po raz 10 z rzędu wygrali z Miedzią mecz rangi mistrzowskiej, co jest chyba klubowym rekordem. Legniczanie prowadzili do przerwy dwiema bramkami, a gdyby wykazali się lepszą skutecznością bramek padłoby dwa razy więcej. Dopiero w końcówce spotkania goście zdołali odrobić straty i przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść i mogli cieszyć się po końcowym gwizdku arbitra. W 1/16 finału 26 września na Oporowską przyjedzie, któraś z drużyn pierwszoligowych, losowanie 4 września.
W pierwszej połowie WKS był stroną dominującą, operował piłką, ale z jego ataków niewiele wynikało. Brakowało w poczynaniach agresji. Z kolei gospodarze grając prosta piłką często stwarzali sobie okazji po kontratakach. Obrona wrocławian z doświadczonym Andrzejem Ignasiakiem zbyt wiele razy nieudanie zastawiała pułapki ofsajdowe. W ten sposób padły obie bramki dla Miedzi (33 i 39 min), a Wojciech Kaczmarek mógł oprócz tego udowodnić, że nie jest bezużytecznym rezerwowym golkiperem. Dwie akcje, po których legniczanie trafili do siatki, poszły lewym skrzydłem. Z tej strony boiska w defensywie Śląska grał Krzysztof Ostrowski. Gra ofensywna także daleka była od zadowalającej. Właściwie poza Patrykiem Klofikiem trudno było znaleźć zawodnika, który angażowałby się w walkę na boisku. – Spokojnie, mecz się jeszcze nie skończył, gra się przez 90 minut - mimo konieczności odrabiania dwubramkowej straty w sukces wierzył Jarosław Szandrocho, masażysta Śląska.
Niewiele w tej materii zmieniło się po przerwie. Tyle tylko, że usatysfakcjonowani legniczanie cofnęli się pozwalając rywalom na rozgrywanie ataku pozycyjnego. Tomasz Szewczuk w 50 min. był bliski strzelenia kontaktowego gola, lecz trafił w słupek. Jednak również Miedź mogła podwyższyć prowadzenie, ale marnowała kolejne „stuprocentowe” sytuacje. Dopiero pojawienie się w 70 min. na boisku Krzysztofa Ulatowskiego ożywiło atak WKS-u. Wkrótce padł gol kontaktowy, którego współautorem był „Oko”. To on wyłuskał piłkę i podał do Benjamina Imeha, który wzięty w kleszcze przewrócił się w polu karnym, a sędzia podyktował rzut karny dla Śląska. Jedenastkę pewnie wykorzystał etatowy strzelec w meczach z Miedzią – Grzegorz Wan, który po raz czwarty z kolei trafił do siatki w spotkaniu Śląska z Miedzią.
Wyrównującą bramkę w 83 min. także wypracował Imeh, który przedarł się prawą flanką i dośrodkował, zaś po wypiąstkowaniu piłki przez Artura Melona efektowną główką popisał się inny zmiennik, Dariusz Sztylka. W dogrywce miejscowi nie mieli juz sił na nawiązanie walki, zaś Śląsk szybko wyszedł na prowadzenie. Po dobrej centrze Wana w 100 min. klasę pokazał najlepszy na boisku Klofik, który „zgasił” piłkę w polu karnym i ze spokojem posłał ją obok bezradnego bramkarza Miedzi. Legniczanie nie byli już w stanie odpowiedzieć i pierwszy od 7 lat awans WKS-u w Pucharze Polski na szczeblu centralnym stał się faktem.
Podopieczni trenera Ryszarda Tarasiewicza popisali się skutecznością, której od dawna na wyjeździe nie prezentowali. Trzy trafienia poza własnym stadionem ostatnio przydarzyły się nam w Dobrzeniu Wielkim (3:0) w maju 2005 r. Sześć dni wcześniej pokonaliśmy na terenie rywala... Miedź 3:1. Rok wcześniej Śląsk wygrał w Pucharze Polski z Sokołem Wielka Lipa 3:1 oraz z gospodarzami, którzy strzelili przynajmniej 2 gole (3:2 z Polonią w Bytomiu).
Nie licząc rozgrywek regionalnych WKS ostatnio 3 bramki poza własnym stadionem zdobył w Warszawie (4:3 z Legią w 2001 r.). W Pucharze Polski zaś przed 15 laty zwyciężyliśmy w Sosnowcu Zagłębie 4:1, również po dogrywce. W tamtej edycji dotarliśmy do półfinału rozgrywek. W 1988 r. po raz ostatni udało nam się przejść gospodarza pucharowego pojedynku, który dwukrotnie pokonał naszego bramkarza (3:2 w Bydgoszczy z Zawiszą).
FPP
Miedź Legnica – Śląsk Wrocław 2:3 (2:2, 0:0)
Bramki: Łodyga 33', 39' - Wan 74' (k.), Sztylka 83', Klofik 100'
Miedź Legnica: Melon - Żółtowski, Ziółkowski, Praski, Łysak, Bakrac (Kłak 63'), Zieliński(k), Musiałowski (Kotlarski 60'), Łodyga, Orłowski, Ziajka (Kaszczyszyn 46').
Śląsk Wrocław: Kaczmarek - Ostrowski, Socha, Ignasiak(k), Rudolf, Szewczuk (Ulatowski 70'), Wan, Klofik, M. Gancarczyk, Imeh, J. Gancarczyk (Sztylka 78').
Żółte kartki: Łysak, Spraski, Zieliński - Ignasiak, Ulatowski, Sztylka.
Sędzia: Mariusz Trofimiec (Kielce)
Widzów: 1000
źródło: FPP/Drom