Śląsk Wrocław 2:1 Raków Częstochowa. Zabójcza końcówka Śląska, pucharowicz na deskach (RELACJA)

Śląsk Wrocław 2:1 Raków Częstochowa. Zabójcza końcówka Śląska, pucharowicz na deskach (RELACJA)

fot.:

Ekstraklasa wróciła do Wrocławia! Śląsk po niesamowitym spotkaniu pokonał 2:1 Raków. Poniżej prezentujemy relację z tego spotkania.



 

Wrocławianie do meczu z Rakowem przystąpili z dwoma zmianami w wyjściowym składzie. W miejsce Michała Szromnika między słupkami pojawił się Karol Niemczycki, z kolei w środku pola od pierwszej minuty wystąpił Grzegorz Tomasiewicz, który zmienił Michała Mokrzyckiego. Natomiast na ławce rezerwowych zasiadł Adam Ciućka, który dzień wcześniej rozegrał 90. minut w wygranym 5:1 spotkaniu rezerw WKS-u z Resovią Rzeszów, świetny występ 18-latek skwitował trafieniem.

Przed spotkaniem został odśpiewany hymn i odbyła się minuta ciszy, ku czci pamięci bohaterów Powstania Warszawskiego.

Początek gorętszy na trybunach.

Pierwsze minuty niedzielnego meczu, to zdecydowanie „badanie przeciwnika” w wykonaniu obu drużyn. Co prawda Śląsk skonstruował kilka ciekawych ataków, ale żaden z nich nie przyniósł wyraźnych konkretów. Nie zawiedli za to fanatycy z Wrocławia, którzy w okolicach 10. minuty zaprezentowali efektowną oprawę. Dopiero na zamknięcie pierwszego kwadransa, doczekaliśmy się pierwszej groźnej sytuacji. Po dośrodkowaniu Ameyawa futbolówkę głową w kierunku bramki Niemczyckiego posłał Emreli, ale ta próba okazała się niecelna.


Niemczycki, Trelowski i brak skuteczności, to daje bezbramkowy remis.

Na przełomie 27 z 28 minutą oba zespoły miały doskonałe sytuacje do tego, by otworzyć strzelanie w niedzielnym spotkaniu. Najpierw zamieszanie w szesnastce Wojskowych, sytuacyjny strzał Ameyawa i kapitalna parada Niemczyckiego uchroniła Wrocławian przed kapitulacją. Kilkadziesiąt sekund później Piotr Samiec-Talar po długim zagraniu perfekcyjnie opanował futbolówkę, ale zbyt delikatnym strzałem, posłał ją do „koszyczka” Kacpra Trelowskiego.

Kilka chwil później kolejną wyśmienitą okazję mieli przyjezdni, ale Tomasz Pieńko nie wykorzystał sytuacji sam na sam z golkiperem Śląska. To był zdecydowanie najciekawszy okres gry na Tarczyński Arenie w pierwszej odsłonie tej rywalizacji, ale nadal brakowało trafień.

Raków był groźniejszy, przede wszystkim dlatego, że dochodził do sytuacji strzeleckich. Śląskowi brakowało lepszej decyzyjności i przez to Wojskowi często tracili piłkę w szesnastce rywala, bez próby uderzenia na bramkę.

Sędzia Marciniak przedłużył grę, ale jej obraz się nie zmienił.

Pierwsze połowa została przedłużona aż o 9. minut, ze względu na przerwy spowodowane zadymieniem boiska, ale ten doliczony czas nie przyniósł trafienia otwierającego strzelanie w tym spotkaniu. Niezmiennie to goście bardziej dochodzili do głosu, ale zdecydowanie brakowało im celności. W ten sposób do przerwy mieliśmy bezbramkowy remis, ze wskazaniem na ekipę Dawida Kroczka.


Po zmianie stron, bez zmian w grze.

To spotkanie przyjęło stały charakter i obie ekipy grały w „piłkarskie szachy”. Obraz niemalże identyczny jak przed przerwą. Raków dominuje, a Śląsk czyha na jedną skuteczną kontrę. Były też momenty, w którym obie ekipy wymieniały cios za cios, kontrę za kontrę, ale ciągle brakowało skutecznej finalizacji.

Przełamanie po godzinie.

W 60. minucie niedzielnego meczu Mahir Emreli znalazł drogę do bramki. Fatalne ustawienie w defensywie Christodoulou, skutecznie wykorzystał zawodnik z Azerbejdżanu, który po dopadnięciu do futbolówki, minął bezradnego Karola Niemczyckiego i dał prowadzenie gościom z Częstochowy.

Śląsk nieporadny pod bramką Trelowskiego.

Wrocławianie po stracie gola rzucili się do odrabiania start, ale niezmiennie brakowało lepszej decyzyjności w okolicach szesnastki Częstochowian. Udało się zdominować rywala, zepchnąć do defensywy, ale gra w obronie Rakowa była perfekcyjna i bezbłędna.



Dopięli swego!

Trójkolorowi zaczęli być coraz groźniejsi. Najpierw strzał Samca-Talara zablokował Racovitan, ale kilkadziesiąt sekund później Wrocławianie już dopięli swego. Kapitalne dośrodkowanie kapitana WKS-u strącił Dembele, po tej próbie interweniował Trelowski, ale do futbolówki dopadł Marjanac i dał Śląskowi wyrównanie.

Śląsk po bramce się nie cofnął, ruszył po więcej. Znów strzelał Samiec-Talar, ponownie obronił Trelowski, ale po chwili Mokrzycki ponownie zagrał do lidera Wojskowych i ten już znalazł drogę do siatki, wprowadzając Tarczyński Arenę w niesamowitą euforię!

Ekstraklasa wróciła do Wrocławia z punktami!

Zabójcza końcówka Wojskowych okazała się kluczowa i Śląsk pokonał przed własną publicznością Raków 2:1, zapisując pierwszy komplet po powrocie do krajowej elity! Już za tydzień Wrocławianie rozegrają kolejny mecz „w domu”! Rywalem WKS-u będzie Cracovia, bilety na to spotkanie można nabyć tutaj. Pierwszy gwizdek w potyczce Trójkolorowych w 3. kolejce zaplanowany na niedzielę godzinę 14:45.


Śląsk Wrocław - Raków Częstochowa 2:1

Marjanac 86’, Samiec-Talar 90’ - Emreli 60’

Śląsk Wrocław: Niemczycki - Rosiak (61' Andersson), Macenko (90' Malec), Ba, Christodoulou, Llinares - Yriarte (70' Mokrzycki), Tomasiewicz, Samiec-Talar - Banaszak (61' Dembele), Marjanac

Raków Częstochowa: Trelowski - Carlos, Racovitan, Debohi, Otieno - Ameyaw, Repka, Kocherhin (73' Bulat), Pieńko (46' Molnar) - Emreli (73' Brusberg), Makuch (85' Basse)

Żółte kartki: Yriarte 45+3’ - Racovitan 45+3’, Debohi 82’

Sędzia: Szymon Marciniak

Frekwencja: 22 841

Jan Feliszek

Autor

Jan Feliszek

Wrocławianin, kibic Śląska Wrocław i Liverpoolu. Pasjonat wielu dyscyplin sportowych - czynnie trenujący piłkę ręczną.

Z redakcją związany od września 2023 roku, gdzie rozpoczęła się moja przygoda z dziennikarstwem sportowym.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.