Śląsk Wrocław - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:0 (1:0)

Piłkarze wrocławskiego Śląska udanie pożegnali się ze swoimi fanami, wygrywając ostatni mecz u siebie z Podbeskidziem Bielsko-Biała 2:0 (1:0). Podopieczni trenera Ryszarda Tarasiewicza zagrali dobre spotkanie i dzięki potknięciom innych drużyn awansowali na pierwsze miejsce w tabeli, ale jutro mogą je stracić na rzecz Piasta Gliwice lub Lechii Gdańsk. Do przerwy zimowej Śląskowi pozostał jeszcze wyjazdowy pojedynek z Pelikanem Łowicz.


 

A początek wcale nie był taki łatwy. Goście to jeden z czarnych koni rozgrywek, aspirujący do zajęcia czołowych lokat na koniec sezonu. I to było widać na boisku. Gracze przyjezdni nie ustępowali wrocławianom, grając bardzo mądrze i konsekwentnie w destrukcji oraz konstruując groźne kontrataki. Po niemrawych pierwszych minutach Śląsk uzyskał lekką przewagę, ale to Podbeskidzie mogło objąć prowadzenie. Przed Radosławem Janukiewiczem po błędzie Petra Pokornego znalazł się Martin Matus, na szczęście dla gospodarzy uderzył obok lewego słupka golkipera Śląska. Po raz kolejny grę wrocławian pociągnął niestety wciąż tylko wypożyczony z Zagłebia Lubin Patryk Klofik. To z nim najwięcej problemów mieli piłkarze gości i to on zapoczątkował akcję na lewym skrzydle, po której Benjamin Imeh w 38. minucie dał upragnione prowadzenie swojemu zespołowi.



Nie bez powodu Podbeskidzie zajmuje tak wysoką lokatę. Goście byli godnym przeciwnikiem dla znajdujących się w znakomitej formie wrocławian, którzy niesieni głośnym dopingiem grali bardzo ambitnie i nie pozwolili sobie na odebranie punktów. Przysłowiową kropkę nad „i” postawił w 79. minucie kapitan zielono-biało-czerwonych Dariusz Sztylka. Tego gola chciałbym zadedykować swojemu synkowi oraz żonie - powiedział po meczu. A dedykacja ta była bardzo ładnej urody. Piłka zgrana głową od Krzysztofa Ulatowskiego trafiła pod nogi Sztylki, który sprytnym i mocnym uderzeniem nie dał szans na skuteczną interwencję Łukaszowi Merdzie. Kilka minut wcześniej swój zespół osłabił Juraj Dancik, który po otrzymaniu drugiej żółtej kartki musiał opuścić plac gry. Notabene to już trzeci mecz z rzędu we Wrocławiu, gdy goście kończą spotkanie w osłabieniu!



Pokazaliśmy, że jesteśmy dobrym zespołem, udało nam się dwukrotnie pokonać defensywę, która do tej pory straciła najmniej bramek w lidze - stwierdził po meczu Sztylka. Dokładnie dziewięć goli do tego spotkania strzelono Podbeskidziu. To również obrazuje, z jak dobrym przeciwnikiem przyszło się zmierzyć Śląskowi. Nasi piłkarze zagrali jednak bardzo konsekwentnie i było widać, że dla wrocławian w tym spotkaniu liczyły się tylko trzy punkty. Trochę niewidoczny był Przemysław Łudziński, ale zatrzymanie tego gracza oraz Patryka Klofika we Wrocławiu to priorytet dla całego Klubu.


Śląsk Wrocław - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:0 (1:0)
Gole:
Imeh 38', Sztylka 78'



Śląsk: Janukiewicz – Ostrowski, Wójcik, Pokorny, Socha(77’ Ulatowski) – M.Gancarczyk (81’ Szewczuk), Sztylka, Górski, Klofik – Łudziński, Imeh (71’ Wołczek). Trener Ryszard Tarasiewicz.



Podbeskidzie Bielsko-Biała: - Szmatiuk, Mouzie, Odrzywolski (54’Chrapek), Dancik - Sacha, Gorszkow (54’ Kołodziej), Jarosz, Żmudziński – Pater (78’ Pajączkowski), Matus.Trener Marcin Brosz.



Żółte kartki: Imeh, Gancarczyk, Klofik, Ostrowski, Socha, Janukiewicz, Łudziński - Dancik, Kołodziej



Czerwone kartki: Dancik (74' za 2 żółte)



Sędzia: Piotr Siedlecki (Warszawa)



Widzów: 3500

Krzysztof Banasik

Autor

Krzysztof Banasik

Ukończyłem dziennikarstwo sportowe i radiowo-telewizyjne. Ta część mojego życia stała się ogromną pasją, którą realizuje w Śląsknecie od 2007 roku. Od 2019 roku jestem redaktorem naczelnym i współwłaścicielem serwisu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.