Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin. Co warto wiedzieć przed meczem?
fot.: Paweł Kot
Do końca sezonu pozostały już zaledwie trzy kolejki. Zawodnicy Śląska Wrocław nie zdołali ostatnio pokonać w Białymstoku zespołu Jagiellonii, przez co nadal nie można być pewnym czy w przyszłym sezonie będą grali w jednej lidze z Lechem Poznań, Lechią Gdańsk czy Pogonią Szczecin. A skoro po szczecinianach mowa, to właśnie oni w najbliższej kolejce przyjadą do Wrocławia, chcąc przedłużyć swoje wciąż istniejące szanse na mistrzostwo. Zgodnie z tradycją nadszedł czas by przyjrzeć się ciekawostkom i faktom dotyczącym zmagań Trójkolorowych z Dumą Pomorza.
Najpierw rzut oka na tabelę. Zaś w niej Śląsk cały czas plasuje się nad strefą spadkową z przewagą 3 punktów nad Wisłą Kraków i Bruk-Betem Termaliką. Nie ma wątpliwości że od tygodni rywale WKS-u robią dla wrocławian więcej niż oni sami. Spośród drużyn z dołu tabeli w ostatniej kolejce wygrały tylko Bruk-Bet oraz Stal Mielec, a podobnie jak Śląsk remisowały Zagłębie Lubin i Wisła Kraków. Dzięki temu Śląsk ma wciąż małą strefę bezpieczeństwa, a realnie oceniając, do raczej pewnego utrzymania brakuje im 3-4 punktów.
Co do pozostałych drużyn walczących o utrzymanie, Zagłębie Lubin rozbiło w piątek Radomiaka w Radomiu aż 6:1, Wisła Kraków podejmie Jagiellonię Białystok, zaś w meczu o życie zmierzą się Górnik Łęczna i Bruk-Bet Termalica.
W zupełnie innych rewirach tabeli prawie od samego początku sezonu znajdują się sobotni rywale Śląska, Pogoń Szczecin. Portowcy wraz z Rakowem i Lechem należą do trójki zespołów, które odjechały w bieżącej edycji całej reszcie stawki, a co za tym idzie wciąż walczą o mistrzostwo Polski. Choć obecnie znajdują się najdalej od tego celu, bowiem tracą 3 punktów do pozostałej dwójki + mają najsłabszy bilans bezpośrednich meczów.
To właśnie starcia z Rakowem oraz Lechem najmocniej napsuły Pogoni krwi w tym sezonie. Portowcy wywalczyli w 4 takich meczach tylko 2 punkty co wymiernie zmniejszyło ich szanse na pierwsze w historii klubu mistrzostwo kraju. Sytuacja jest trudna, bo o ile wygranie wszystkich 3 spotkań przez Pogoń do końca sezonu możliwe jak najbardziej jest, tak zdobycie maksymalnie po 5 pkt przez Raków i Lecha (po 2 wpadki) to już dużo mniej prawdopodobna opcja. Nie ma jednak wątpliwości, że dopóki matematyka mówi że szczecinianie mogą być mistrzami, nie odpuszczą w najmniejszym stopniu absolutnie nikomu.
Wiosna jest w wykonaniu zespołu ze Szczecina naprawdę udana. W 12 spotkaniach zdobyli oni 25 punktów, co daje średnią ponad 2 na mecz, a ogólnie jest trzecim wynikiem w lidze (lepiej tylko Raków oraz Piast Gliwice). Z pewnością gdyby zapytać wśród Portowców, to zgodziliby się z tym stwierdzeniem tylko pośrednio, bo jednak ponieśli porażki tak z Rakowem jak i z Lechem, ale to pokazuje tylko jak zacięta jest w tym roku walka o mistrzostwo.
Ostatnio Śląsk ciągle mierzył się z drużynami, które podobnie jak oni zmieniały trenera w trakcie sezonu. Pogoń taką nie jest, ale wiadomo już że zrobią to po sezonie. Przeszło 4,5-letnia kadencja Kosty Runjaicia już na pewno dobiegnie końca, co już kilka tygodni temu potwierdził sam klub. Wedle doniesień, niemiecki szkoleniowiec pozostanie w Polsce i przeniesie się do Legii Warszawa, ale tutaj więcej dowiemy się zapewne po sezonie.
Pogoń to w kampanii 2021/22 zespół bardzo mocny tak samo u siebie jak i na wyjeździe. W delegacjach Portowcy ponieśli zaledwie 2 porażki, obie jeszcze w rundzie jesiennej (Lubin oraz Płock), przy 6 remisach oraz aż 7 zwycięstwach. To drugi najlepszy wyjazdowy bilans w lidze (lepiej tylko Raków Częstochowa), a ich stosunek bramek na obcych boiskach to 21:11.
Wielopoziomową siłę zespołu Kosty Runjaicia widać też po ogólnym bilansie bramkowym. Dysponują oni drugim najlepszym atakiem w lidze (60 goli, lepszy tylko Lech Poznań) oraz ex aequo z Rakowem Częstochowa drugą najlepszą defensywą (28 goli, lepszy znów tylko Lech Poznań).
Pomimo iż Portowcy wbili rywalom bardzo porządną liczbę goli, zwłaszcza u siebie, to nie mają oni takiego bardzo wyraźnego lidera jeśli chodzi o skuteczność. Mowa tu o kimś w stylu Iviego Lopeza (18 goli), czy Mikaela Ishaka (16 goli). Najlepszym ligowym strzelcem Portowców jest słoweński napastnik Luka Zahović z 10 golami na koncie. Wynik dobry, ale wiele osób podkreśla, że szczecinianom do skuteczniejszej walki o mistrzostwo brakowało przede wszystkim takiego goleadora z prawdziwego zdarzenia (ból znany w Śląsku Wrocław doskonale).
Ten medal ma jednak także drugą stronę. Brak wyraźnego lidera strzelców przy jednoczesnym zdobyciu tylu goli oznacza ni mniej ni więcej, że groźnych potrafi być wielu zawodników. Mowa przede wszystkim o Kamilu Grosickim. Reprezentant Polski jest w znakomitej formie, strzelał gole w każdym z ostatnich 5 meczów Pogoni. Poza duetem Grosicki-Zahović, obrońcy Śląska będą musieli strzec się także między innymi Sebastiana Kowalczyka (6 goli i 4 asysty), czy bardzo groźnego przy dośrodkowaniach Kamila Drygasa.
Historia starć Śląska z Portowcami jest jak przystało na stałych ekstraklasowych bywalców długa, ale także wyjątkowo wręcz wyrównana. WKS wypada w niej lepiej, lecz bardzo minimalnie. W 72 meczach między tymi zespołami 25 razy zwyciężał Śląsk, 23 razy Pogoń, a 24 razy padał wynik remisowy, przy bilansie bramkowym 102:93 dla wrocławian.
Bardzo dużym atutem po stronie wrocławian może być za to fakt, iż grają oni u siebie. Oczywiście wszyscy wiemy, iż WKS w tym sezonie na własnym boisku gra fatalnie, ostatni pojedynek z Bruk-Betem (0:4) to idealny przykład. Ale akurat Pogoni Wrocław absolutnie nie leży. Odkąd Śląsk przeprowadził się z Oporowskiej na swój obecny stadion w 2011 roku, Portowcy jeszcze ani razu nie wygrali w stolicy Dolnego Śląska. Ogólnie ich ostatni triumf tutaj miał miejsce aż 21 lat temu, w rundzie jesiennej sezonu 2001/02 (4:0). Po boisku w barwach WKS-u biegali wówczas choćby Marcin Wasilewski, Remigiusz Jezierski, czy Piotr Jawny.
Zresztą akurat Śląsk wizyt w Szczecinie też nie lubi. Nie aż tak jak Pogoń we Wrocławiu, ale wygląda to źle. Zaledwie 2 zwycięstwa na przestrzeni ostatnich... 10 lat. W tym sezonie jesienią WKS uległ w Portowcom na ich boisku 1:2. Wrocławianie odpowiedzieli wówczas na gola Luki Zahovicia szybkim wyrównaniem Rafała Makowskiego, ale w 75. minucie decydujący jak się okazało cios, zadał im Michał Kucharczyk.
Arbitrem głównym sobotniego starcia będzie nie kto inny, jak najbardziej znany polski sędzia – Szymon Marciniak z Płocka. Jeszcze całkiem niedawno biegał on po legendarnym Anfield, będąc rozjemcą w półfinałowym pojedynku Ligi Mistrzów Liverpoolu z Villarealem (2:0 dla gospodarzy). Teraz ponownie ujrzymy go we Wrocławiu.
Czy to dobre wieści dla Śląska? Patrząc na historię wrocławian w tym sezonie z sędzią Marciniakiem… niezbyt. Arbiter z Płocka już cztery razy prowadził mecze WKS-u w sezonie 21/22. W żadnym z nich WKS nie odniósł zwycięstwa, Za to aż 3 razy dzielił się punktami (Radomiak, Zagłębie Lubin i Wisła Kraków), zaś 1 raz przegrał (z Rakowem Częstochowa).
Dużo milej wspominać go mogą rywale WKS-u. Pogoń Szczecin trzykrotnie napotykała go jako sędziego głównego w bieżących rozgrywkach. Portowcy wywalczyli w tych starciach 7 punktów. Zremisowali z Rakowem Częstochowa (0:0) oraz zwyciężali z Wisłą Kraków (1:0) i dosłownie w ostatniej kolejce z Legią Warszawa (3:1).
Sędzią VAR będzie Paweł Pskit, arbiter w ekstraklasie występujący w tym sezonie wyłącznie w tej roli. Łodzianin „VAR-ował” podczas meczów Śląska trzykrotnie. Tu również historia nie ma dla WKS-u dobrych wieści. Były to bowiem 2 porażki (z Lechią Gdańsk oraz Górnikiem Zabrze) i remis z Radomiakiem Radom.
Skoro była mowa o sędziach, to czas zajrzeć w kartki. Na szczęście dla Śląska, w barwach wrocławian nie będzie przymusowych absencji. Za to w meczu z Jagiellonią, do grona zagrożonych dołączył Wojciech Golla (7 kartek). Oprócz niego uważać będą musieli Dennis Jastrzembski (3 kartki), Szymon Lewkot oraz Erik Exposito (po 7). Zakładając oczywiście, że dwaj ostatni w ogóle zagrają.
Spory kartkowy kłopot ma za to Pogoń Szczecin. W ich ostatnim pojedynku z Legią Warszawa, wykartkowali się obaj podstawowi środkowi obrońcy zespołu – Kostas Triantafyllopoulos (komentatorzy mogą na moment odetchnąć) oraz Benedikt Zech. Grek ominie ten mecz za 4 żółte, zaś Austriak za bezpośrednią czerwoną kartkę. Będzie to z pewnością większa szansa dla Śląska, by złamać bardzo mocną defensywę Portowców.
W zespole Kosty Runjaicia nie brakuje także tych, którzy będą musieli dodatkowo uważać. Pauzą zagrożeni są Maciej Żurawski, Michał Kucharczyk, Sebastian Kowalczyk, Rafał Kurzawa, Piotr Parzyszek (po 3) oraz Kamil Drygas i Damian Dąbrowski (po 7).
Pojedynek Śląska z Pogonią Szczecin odbędzie się w sobotę 7 maja o 17:30 na stadionie przy al. Śląskiej 1 we Wrocławiu. Nasze relacje, (tekstową i z komentarzem na żywo) będziecie mogli śledzić TUTAJ.