''Śląsk wygrał zasłużenie'' - G.Kaliciak

Po końcowym gwizdku arbitra poprosiliśmy kilku zawodników o komentarz do wydarzeń boiskowych. Udało się nam porozmawiać ze strzelcami bramek – Sebastianem Dudkiem oraz Krzysztofem Ulatowskim, a także z graczami Kmity, znanymi z występów m.in. w Wiśle Kraków: Grzegorzem Kaliciakiem i Arturem Sarnatem.
Przy bramce chyba błąd popełniła defensywa Kmity?
Krzysztof Ulatowski (Śląsk): Bramkarz nie zdążył, piłka przeleciała idealnie do mnie i nie pozostało nic innego, jak skierować ją do siatki.
Jesteś zadowolony ze swojej gry w dzisiejszym meczu?
Nie, na pewno nie jestem zadowolony. Mimo strzelonej bramki i wywalczeniu rzutu karnego nie mogę zaliczyć tego meczu do udanych.
Czy ta słabsza gra wynikała z ustawienia na prawej pomocy?
Nie wiem, czy to akurat wina pozycji. Ogólnie dzisiaj moja gra nie wyglądała najlepiej. Ważne, że wygraliśmy.
Myślisz, ze teraz będziesz częściej grał na skrzydle?
Nie ma pojęcia. Gdzie trener mnie wystawi, tam będę grał. Jeśli będzie mnie wystawiał...
Jak to się stało, że nie trafiłeś tego drugiego rzutu karnego?
Sebastian Dudek (Śląsk): Nie wiem. Miałem strzelać w drugi róg. Często w takich sytuacjach piłkarze strzelają w ten sam róg. Chciałem pewnie uderzyć w górny róg i nie trafiłem w bramkę.
Ostatnio uderzałeś pewnie z 11 metrów. Pamiętasz kiedy ostatnio nie wykorzystałeś „jedenastki”?
To musiało być jeszcze w Promieniu. W Śląsku ta passa celnych uderzeń cały czas trwała, aż do dziś.
Będziesz strzelać dalej rzuty karne?
Jeżeli koledzy uznają, że powinienem uderzać, a ja będę się czuć na siłach to czemu nie.
Śląsk was czymś zaskoczył? Czy to wy sami zaskoczyliście siebie?
Grzegorz Kaliciak (Kmita): Raczej chyba my zaskakujemy siebie i to z tygodnia na tydzień. Dzisiaj mieliśmy znowu kilka kolejnych sytuacji do zdobycia bramki, których nie umieliśmy wykorzystać. Nie wiem ile musimy mieć okazji, żeby trafić do siatki i wygrać.
Śląsk był lepszy, wrocławianie wygrali zasłużenie?
Szczęście sprzyja lepszym. Śląsk wygrał zasłużenie i nikt mu tego nie odbierze. My dalej jesteśmy z 1 punktem i będziemy musieli poczekać przynajmniej tydzień na pierwsze zwycięstwo.
Jak wyglądała ta sytuacja przy drugim rzucie karnym?
Artur Sarnat (Kmita): Ciężko powiedzieć, pewnie dla piłkarzy Śląska był ewidentny, a patrząc z mojej strony to ta „jedenastka” była taka trochę naciągana. Niestety sędzia gwizdnął.
Coś Pan powiedział Dudkowi, próbował go Pan jakoś zdekoncentrować?
Nie. Nie jestem złośliwy, nie zachowuję się tak na boisku.
Denerwował się Pan na poczynania kolegów w polu?
Mieliśmy kilka sytuacji bramkowych i żal, że ich nie wykorzystaliśmy. Okazje były moim zdaniem wyśmienite i szkoda, że nie padły bramki. Pozostaje poklepać się po plecach, nie załamywać się i sprężyć w następny meczu. Nie możemy wpadać w depresję, bo jeżeli się człowiek załamie, to potem długo trwa wychodzenie z dna. Myślę, że my zeszliśmy już na samo dno i trzeba teraz się odbić.
źródło: własne
