Śląsk zatopił Arkę

WKS bez problemu pokonał gdyńską Arkę i jest o krok od awansu do finału Pucharu Ekstraklasy. Zielono-biało-czerwoni grali pewnie i odprawili rywali z kwitkiem, oraz bagażem trzech bramek. Kibice, którzy bardzo licznie przybyli na to spotkanie mogli obejrzeć trzy gole autorstwa wrocławskich piłkarzy. Frekwencja była nadzwyczaj wysoka, patrząc przez pryzmat tego, że było to spotkanie pucharowe, odbywające się w środku tygodnia. Przed rewanżem to zawodnicy Śląska mogą czuć się komfortowo. Do Gdyni nasza drużyna pojedzie już tylko dopełnić formalności.


 

Początek meczu to dość zachowawcza gra obu drużyn. Zarówno gospodarze, jak i goście grali ospale, w wyniku czego kibice mogli narzekać na brak sytuacji podbramkowych. Z biegiem czasu, kiedy wzmagał się doping sympatyków Śląska, poprawiała się też gra piłkarzy wrocławskiego klubu.

W 4. minucie pierwszą groźną akcję przeprowadzili gospodarze. Sebastian Mila podał do Marka Gancarczyka, ten zwodem łatwo minął Marcina Łabędzkiego, lecz jego strzał zablokowali obrońcy Arki. Chwilę później przed utratą gola wrocławian uchronił skutecznym wślizgiem Mariusz Pawelec.

Od początku spotkania bardzo aktywny był Marek Gancarczyk, prawoskrzydłowy Śląska miał kilka dogodnych okazji, lecz zabrakło skuteczności, aby wykończył choć jedną z nich. W 17. minucie ciekawą akcję przeprowadzili goście, Przemysław Trytko podał w pole karne do Marcina Pietronia, ale Wojciech Kaczmarek szczęśliwie obronił strzał gdynianina. W 12. minucie Janusz Gancarczyk dośrodkował do Piotra Celebana, a ten sprytnym strzałem głową dał gospodarzom prowadzenie.

W 32. minucie w wyniku starcia z jednym z rywali boisko na noszach opuścił Sebastian Mila, a trzy minuty później okazało się, że kapitan Śląska nie może kontynuować gry i w jego miejsce na boisko wszedł Sebastian Dudek. Śląsk wyraźnie przeważał w pierwszej połowie. Gospodarze długo utrzymywali się przy piłce i wyraźnie poprawili skuteczność swoich celnych podań w stosunku do kilku ostatnich spotkań. W 45. minucie wrocławianie dobili przyjezdnych golem do szatni. Marek Gancarczyk popędził prawą stroną, przytrzymał piłkę i doskonale podał do nabiegającego Antoniego Łukasiewicza, ten strzelał z pierwszej piłki, piłka odbiła się od Sotirovicia i pokonała bez problemu pokonał bramkarza Arki i Śląsk prowadził już 2:0. Dla Łukasiewicza było to pierwsze trafienie w barwach klubu.

Druga połowa rozpoczęła się mocnym akcentem ze strony podopiecznych trenera Ryszarda Tarasiewicza. W 49. minucie Kamil Biliński, który w przerwie zastąpił Vuka Sotirovicia, zabrał się z piłką i niczym doświadczony snajper, z pełnym spokojem strzelił obok interweniującego Andrzeja Bledzewskiego. W drugiej części gry przyjezdni nie mieli już praktycznie nic do powiedzenia. Arka oddała tylko jeden groźny, na szczęście niecelny, strzał na bramkę Kaczmarka. Śląsk kontrolował przebieg gry i dyktował tempo spotkania. Mimo, iż trener Marek Chojnacki limit zmian wykorzystał już w 70. minucie meczu, styl gry Arki wciąż się nie zmieniał.

Kolejne bramki dla WKS-u wisiały w powietrzu, jednak wynik do końca nie zmienił się. Śląsk wygrał z Arką 3:0 i do Gdyni pojedzie ze sporą zaliczką.

Śląsk Wrocław - Arka Gdynia 3:0(2:0)

Bramki: Celeban 12, Sotirović 45, Biliński 49

Śląsk Wrocław: W. Kaczmarek - Wołczek(Ćap 70), Celeban, Fojut, Pawelec - M. Gancarczyk, Łukasiewicz, Ulatowski(Sobociński 77), Mila(k)(Dudek 36), J. Gancarczyk(Klofik 46) - Sotirović(Biliński 46)

Arka Gdynia: Bledzewski - Sokołowski(Wachowicz 46), Kowalski(Telichowski 46), Łabędzki, Silva - Płotka, Ulanowski(Weinar 5), Przytuła(Lyubenov 70), Pietroń(Budziński 64) - Trytko, Moskalewicz(k)(Kojder 46)

żółte kartki: Płotka, Telichowski
sędzia: Sebastian Jarzębak (Bytom)
widzów: 4000

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.