Śląsk zdeklasował Odrę, show Sebastiana Mili


Śląsk Wrocław rozniósł Odrę Wodzisław 4:0. Wszystkie bramki padły w pierwszej połowie spotkania. Popisowo zagrał Sebastian Mila, który dwa razy wpisał się na listę strzelców, a do tego zanotował dwie asysty. Była to trzecia wygrana Śląska z rzędu. Po sobotnim meczu w Wodzisławiu powinni się zastanowić, czy przed meczami ze Śląskiem nie zmienić nazwy klubu na Odra 04 Wodzisław. Zespół ten do potyczek w stolicy Dolnego Śląska ewidentnie nie ma szczęścia. Rok temu wodzisławianie też przegrali 0:4 i wtedy też formą błysnął jeden z wrocławskich graczy. W tamtym spotkaniu dwa gole strzelił Janusz Gancarczyk.
Sobotnie spotkanie będzie zaś miło wspominał Sebastian Mila. Popularny „Roger” przed tą potyczką został ojcem i zapowiadał, że będzie chciał uczcić narodziny córeczki golem. I z obietnicy wywiązał się solennie. Koncert gry Mili i Śląska rozpoczął się w ósmej minucie meczu.
Po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego ładnym strzałem głową popisał się Amir Spahić i otworzył wynik meczu. Po golu zadowoleni wrocławianie uczcili narodziny córki „Rogera” kołyską. Na kolejną bramkę nie trzeba było długo czekać. W pole karne po solowej akcji wpadł rozpędzony Tomasz Szewczuk i już składał się do strzału, gdy na murawę powalił go Adam Mójta. Sędzia bez wahania podyktował „jedenastkę”, którą bez problemu na gola zamienił Mila. Dzięki temu pomocnik Śląska mógł sam powitać córeczkę kołyską.
Na dwóch golach Śląsk nie zamierzał poprzestać. Kreowanie groźnych sytuacji przychodziło wrocławianom o tyle łatwo, że Odra grała kiepsko. Wodzisławianie grali bez ładu i składu. Ich pomysły na przedostanie się pod bramkę Śląska ograniczały się do przypadkowych podań i wierze, że a nuż coś z tego wyjdzie. Co prawda już tuż po pierwszym gwizdku dobrą okazję miał Jan Woś. Jego strzał nie bez trudu wybronił Wojciech Kaczmarek. Później Odra grała już marny futbol. Nie wypada wprawdzie pastwić się nad wysoko pokonanym rywalem. Chwilami trudno było jednak oprzeć się wrażeniu, że na murawie w koszulkach Odry grało jedenastu facetów, którzy nie bardzo wiedzą, co mają robić. Widział to trener Robert Moskal, który już w 30.minucie wpuścił na murawę doświadczonego Aleksandra Kwieka. Doświadczony pomocnik nieco uporządkował grę kolegów. Choć bardziej sprawiedliwie będzie napisać, że ogarnął szalejący w szeregach Odry chaos.
Z nieporadności Odry Śląsk bezwzględnie korzystał. Na stadionowym zegarze wybiła 28.minuta, gdy Sebastian Mila wypatrzył w polu karnym niepilnowanego Vuka Sotirovicia. Dograł mu dobrą piłkę, a Serb spokojnie przymierzył i podważył wynik na 3:0. Chwilę po zdobyciu bramki Sotirović zszedł z boiska. Serbski napastnik utykał i trener Tarasiewicz wolał nie ryzykować zdrowia swojego snajperskiego asa. I po pół godzinie gry w jego miejsce wszedł Łukasz Madej. Była to niezła zmiana. Madej miał udział w czwartej bramce dla Śląska. Po jego dośrodkowaniu piłka trafiła do Szewczuka, ten zgrał ją do Mili, a „Roger” mocnym strzałem pokonał Buchalika.
W tym miejscu można by bez wahania zakończyć relację z tego meczu. O ile pierwsza połowa, choć wielkim widowiskiem nie była, przyniosła nieco atrakcji, to druga była zwyczajnie nudna. Śląsk już nie musiał się sprężać, więc mógł spokojnie kontrolować przebieg gry. A wodzisławianie nie stawiali oporu. Ich próby ataków raziły nieporadnością. Efekt? Sporo walki w środku pola i pewna gra Śląska. Odra tylko dwa razy oddała strzały, które mogły wzbudzić w Wojciechu Kaczmarku pewien niepokój. Uderzenia Radżeviciusa i Malinowskiego mijały jednak światło bramki Śląska. Wśród wrocławian najbliższy podwyższenia wyniku był Łukasz Madej. Gdyby jego strzał wpadł do bramki, mielibyśmy prawdziwą wisienkę w tym meczowym torcie. Madej uderzył mocno i precyzyjnie, ale golkiper Odry z najwyższym trudem sparował piłkę na rzut rożny. Po chwili z boiska za czerwoną kartkę wyleciał Jacek Kowalczyk. Było to ostatnie wydarzenie tego meczu, o którym warto wspomnieć. Śląsk zaliczył pewne i całkowicie zasłużone zwycięstwo.
Śląsk Wrocław – Odra Wodzisław Śląski 4:0 (4:0)
Bramki: Spahić (8.), Mila (15.- karny), Sotirović (28.), Mila (44.).
Śląsk: Kaczmarek – Socha, Celeban, Pawelec, Spahić – Szewczuk, Łukasiewicz, Ulatowski, Mila (78. Klofik), J.Gancarczyk (60. Dudek) – Sotirović (33. Madej).
Odra: Buchalik – Kuranty, Kowalczyk, Dymkowski, Mójta (46. Słodowy) – Jary (32. Kwiek), Malinowski, Woś (62, Bueno), Wodecki, Piechniak – Radzinevicius.
Żółte kartki: Kowalczyk (Odra).
Czerwona kartka: Kowalczyk (83. - za drugą żółtą).
Sędzia: Piotr Siedlecki (Warszawa).