#ŚląskowyTwitter - bezlitosny atak zimy

#ŚląskowyTwitter - bezlitosny atak zimy

fot.:

Przedziwne było te spotkanie, zaiste. Kibice poczuli zimę, piłkarze poślizgali się na lodzie niczym na zimowych Igrzyskach Olimpijskich, a wszystkiemu wtórowały wygibasy i fikołki na zaśnieżonej murawie. Emocji nie brakowało, ale najważniejsze, że wraz z nimi przyszły jakiekolwiek punkty. Przed meczem wskazane były w gronie fanów 2 rodzaje płynów, jakie? Zapraszamy na podsumowanie tweeterowych ćwierków po meczu Śląska. 



 

Oczywiście zaczniemy od wrażeń typowo wzrokowych, widocznych na pierwszy rzut oka. Śmieszki śmieszkami, ale osoby mające realne kłopoty z odróżnianiem kolorów mogły nie dopatrzeć, że Śląsk dojechał na mecz z Dumą Lubelszczyzny. Z drugiej strony - mógł być to przecież świetny kamuflaż. Udał się on tylko jednemu kameleonowi, Adrianowi Łyszczarzowi, który eleganckim slalomem mignął niczym TGV między obrońcami Górnika. Odjazd! 

Wielu przed wyjazdem wrocławskiej drużyny na Lubelszczyznę zanosiło modły do wyższej instancji. Opatrzność była jednak bezlitosna dla Śląska jeszcze pod koniec pierwszej połowy, by oddać zielono-biało-czerwonym dobrą energię pod koniec meczu. Jak widać na załączonym obrazku, warto uciekać się do tych, którzy wszystko mogą. To co, już niedługo Kościół Wyznawców WKS-u w stolicy Dolnego Śląska? Jak mają być z tego punkty, to poproszę. Dla Was pozostaje zadanie znalezienia kapłana do tego przybytku. 

Jednocześnie wśród wrocławskich fanów dominowały 2 sposoby “przyjęcia” piątkowego widowiska i skonsumowania go zgodnie ze swoim uznaniem. Niektórzy wolą “podkręcić” sobie warunki spotkania, gdy inni stawiają na oglądanie meczu w wyciszeniu. Dajcie znać, która forma dla Was okazuje się lepsza. A o skutkach ubocznych może już nie mówcie... 

Przed spotkaniem mocno głowiliśmy się nad zestawieniem pierwszej jedenastki podopiecznych Jacka Magiery pod nieobecność kilku ważnych ogniw. Do defensywy powrócił ostatecznie Mark Tamas, ale na ławce pozostał przecież zawodnik, dla którego gra w śniegu nie stanowiłaby zbytniego odstępstwa od normalności. No cóż, może innym razem. Czyżby jeszcze w tym sezonie? 

Jeśli jeszcze Wam mało wątku “łyszczarzowego”, to serwujemy go tym razem w nieco innej odsłonie. W tym sezonie każde wejście z ławki “Adiego” oznaczało konkret w postaci strzelonej bramki. Czy nie kojarzy się to wam ze słynnymi roszadami, które później okazywały się kluczowe w historii piłki nożnej? Piękna sklejka od Kamila Rogólskiego. Hasztag #AdiDoRepry uważam za otwarty. 

Na koniec ktoś jednak zlitował się nad biednym greenkeeperem z Łęcznej, który jak stwierdził trener Magiera na pomeczowej konferencji prasowej, “płakał, jak zobaczył murawę po zejściu z niej piłkarzy”. Cóż, jedni cały tydzień harują, by inni mieli na czym pokazać swe umiejętności. A ze wszystkiego i tak jaja robią sobie warunki atmosferyczne... 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.