Sobota po meczu z Rapidem
Zapraszamy do lektury wywiadu z Waldemarem Sobotą - strzelcem wyrównującego gola w meczu przeciwko Rapidowi Bukareszt. Ten mecz nie ułożył się tak, jakbyście chcieli, ale remis 1:1 na pożegnanie z pucharami to nie jest zły rezultat
Sobota: Remis nic nam nie daje. Wydaje mi się, że drużyna z Rumunii zasłużenie awansowała rundę dalej. Czwartą rundę przegraliśmy już tydzień. Nie chcę powiedzieć, że ten mecz był decydujący, ale miał dla nich dużą wartość i skończyło się tak, jak skończyło.
Rumuni was nie zlekceważyli. Atakowali od początku i szybko zdobyli gola. Ciężko się grało?
Ciężko coś o naszej grze powiedzieć. Rumuni dłużej utrzymywali się przy piłce. To było kluczem do tego, że teraz są rundę dalej. My przez większość meczu biegaliśmy za nimi i nic z tego nie wynikało.
37 stopni Celsjusza. Jak grać w takim upale?
Nie chcę zrzucać winy na pogodę. Rywal miał takie same warunki. Piłkarze Rapidu byli we Wrocławiu, było trochę chłodniej i wtedy oni musieli sobie poradzić. Nie ma, co narzekać na pogodę.
Jak z twojej perspektywy wyglądała bramka, którą strzeliłeś?
Dostałem piłkę od obrońcy, obróciłem się i pobiegłem do przodu. Mogłem podawać jeszcze na skrzydło, ale postanowiłem strzelić. Piłka odbiła się jeszcze od nogi obrońcy i wpadła do siatki. Bramka na remis, ale żadnej radości nie daje.
Jak ocenisz całą przygodę Śląska w pucharach?
Na pewno pozytywnie, szkoda tylko, że zakończyła się w taki sposób. Dwie kolejne rundy przeszliśmy w dobrym stylu, a czwartej nie będziemy miło wspominać. Było blisko, żeby zagrać w fazie grupowej, ale czegoś zabrakło.