Sobota: Trener przekonał się do mojej gry
Początek miał imponujący. Po przyjściu Oresta Lenczyka zasiadł jednak na ławce, co było także pokłosiem wyjazdu na zgrupowanie kadry U-23. Nowy trener w końcu na niego postawił, a przy Oporowskiej ponownie słychać gromkie „Waldek Sobota!” Przyzwyczaiłeś się już do roli ulubionego piłkarza kibiców Śląska?
Przede wszystkim jest mi miło. Cieszę się, że kibice tak mnie oceniają. Gdy z ich ust wydobywa się moje nazwisko, dodaje to mi otuchy. Aż chce się grać jeszcze lepiej.
Jak myślisz, czym sobie zaskarbiłeś ich sympatię?
Kibice lubią ofensywnych zawodników. Nie wiem, może im się podoba moja gra jeden na jeden.
Ludzie zaczepiają na ulicy?
Zdarza się. Zainteresowanie jest – w sklepie, na ulicy. Dobre słowo, jak już wspomniałem, dodaje otuchy.
Skupmy się na futbolu. Z tak słabo dysponowanym rywalem jak Górnik, Śląsk chyba w tym sezonie jeszcze nie grał?
Gra się tak, jak przeciwnik pozwala. My od początku narzuciliśmy im swój styl gry. Może byli trochę zaskoczeni? Ich gra wyglądała bojaźliwie. Ruszyliśmy na nich, zdobyliśmy w 20 minut dwie bramki i mecz był ustawiony. Mogliśmy się cofnąć, czekać na kontry i kolejne bramki. To nam się udało i cieszymy się z kolejnych punktów.
Teraz przejedziecie się po Ruchu?
Wierzę, że wygramy, a gra będzie tak wyglądać, jak w ostatnich meczach. Chcemy i grać dobrze, i zdobywać punkty. Może w Bełchatowie nie graliśmy najlepiej, ale zwyciężyliśmy. Chcemy gromadzić punkty, bo w tej lidze wszystko jest możliwe.
Jak motywuje Was trener Lenczyk?
Przestrzega przed podniecaniem się ostatnimi zwycięstwami. W tabeli panuje ścisk, każdy może wygrać z każdym. Po tak wysokim zwycięstwie uspokaja nas i sprowadza na ziemię, mimo że wszyscy nas wychwalają. Mamy się skupić na kolejnym meczu i należycie się do niego przygotować, a nie bujać w obłokach.
Jakie założenia taktyczne przygotowuje dla Ciebie szkoleniowiec?
Każda formacja ma przed meczem osobną odprawę. Wtedy wszystkiego się dowiadujemy. Skupiamy się na stałych fragmentach gry, które są w naszym wykonaniu groźne. Gdy taki wywalczymy, jest duże prawdopodobieństwo, że strzelimy bramkę. Do mojej gry ostatnio się trener przekonał i z tego się cieszę.
Prawdopodobnie zagrasz w sobotę przeciwko Maciejowi Sadlokowi. Będziesz z uwagą obserwował jego grę w meczu Polska – Wybrzeże Kości Słoniowej?
Mecz na pewno zobaczę. Jeśli w sobotę zagram, to wiadomo, że przeciwko Sadlokowi. Skupiam się jednak nie tylko na nim, ale na całym Ruchu. Nie przestraszę się Sadloka, bo gra w reprezentacji. Mimo że przyszedłem z pierwszej ligi, to pokazałem już, że nikogo się nie boję. Mogę powalczyć z każdym.
Rozegrałeś w ekstraklasie już prawie całą rundę. Przeskok z pierwszej ligi nie okazał się dla Ciebie bolesny?
Martwi mnie tylko to, że po dobrym początku pojechałem na kadrę i nie zagrałem w kilku meczach. I wszyscy potem mówili, że z meczu na mecz gasnę. Nie było tak. Po prostu nie grałem, bo trener miał inne założenia. Teraz znowu gram i ponownie mnie wychwalają. Gdy dostaję szansę, daję z siebie wszystko.
Z roku na rok robisz postępy, pokazałeś się w kadrze U-23. Kiedy debiut w pierwszej reprezentacji?
Tak daleko w przyszłość nie wybiegam. Skupiam się na grze w Śląsku. Chciałbym sprawić jak najwięcej radości nie tylko trenerowi, ale przede wszystkim kibicom, którzy nas głośno dopingują. Moim celem jest osiągnięcie czegoś w Śląsku. Mówiliśmy, że chcemy być w pierwszej piątce. Później zostaliśmy sprowadzeni na ziemię – nie szło nam dobrze. Teraz w tabeli panuje ścisk i okazało się, że nadal mamy realną szansę na osiągnięcie tej pozycji. Chcemy dobrze grać i zajść jak najwyżej.