Socha po meczu
Zapraszamy do lektury wypowiedzi defensora Śląska Tadeusza Sochy tuż po wygranym meczu z Podbeskidziem. Skromne, ale jednak zwycięstwo. Jak ocenisz dzisiejsze spotkanie?
Szczerze mówiąc mieliśmy kilka dogodnych sytuacji w dzisiejszym meczu. Gdybyśmy strzelili jeszcze jednego gola, to pewnie gralibyśmy spokojniej piłką. Nie byłoby wtedy problemu, a jednak druga bramka nie chciała wpaść i przez to Podbeskidzie do końca wierzył w to, że może jeszcze zremisować to spotkanie. Dobrze się stało, że udało nam się utrzymać jednobramkowe prowadzenie, bo znowu wskoczyliśmy, póki co, na fotel lidera ekstraklasy.
Nie baliście się, że w końcówce możecie opaść z sił i rywalom uda się zdobyć gola?
Nie, nie możemy myśleć, że opadniemy z sił. Jesteśmy przygotowani na 90 minut gry, a jeśli jest taka potrzeba, na przykład w Pucharze Polski, to i na dogrywkę. Nikt z nas nie zakładał, że może opaść z sił i dzięki temu wywalczyliśmy trzy punkty.
Jak porównasz ostatnie dwie potyczki z Podbeskidziem. Pierwszą w Pucharze Polski i drugą w lidze?
Dziś zagrała pierwsza drużyna Podbeskidzia, w pucharze ponoć grali rezerwowi, ale i tak jakiejś wielkiej różnicy na boisku. Trzeba było zostawić dużo zdrowia na boisku również i w tym drugim meczu. Dobrze, że wygraliśmy oba te spotkania. Puchar Polski także jest bardzo ważny dla nas. Już nie pamiętam, kiedy Śląsk doszedł tak daleko…
Kolejny gol bramkostrzelnego Celebana, a do składu wrócił już Przemysław Kaźmierczak. Od niego chyba też oczekujecie kilku trafień?
Myślę, że tak. Obydwaj są zawodnikami świetnie grającymi głową i wiedzą, gdzie się ustawiać. Mają nosa w polu karnym i to jest najważniejsze. Poza tym, im większa konkurencja w zespole i im więcej zdrowych piłkarzy, tym lepiej dla całej drużyny.