Sotirović nie może się doczekać
Vuk Sotirović jest chyba największym pechowcem w Śląsku. Zamiast grać, odwiedzał lekarzy i kurował kolejne urazy. Serb zapowiada jednak, że jest już zdrowy i zapowiada, że bramkarze ligowych rywali Śląska mogą zacząć się bać. 27-letni Sotirović trafił do Śląska latem ubiegłego roku. W sezon wszedł świetnie, strzelając trzy bramki. Szczególnie zapadł w pamięć kibicom Polonii Bytom. W meczu z bytomianami Sotirović fetował strzelonego gola tuż przed trybuną kibiców gospodarzy, całując herb Śląska na koszulce. W odpowiedzi, w jego stronę posypał się cały asortyment gadżetów, łącznie z zapalniczkami i kamieniami. Dobra passa Sotirovicia skończyła się w meczu z GKS Bełchatów. Doznał w nim kontuzji łydki, która wyłączyła go z gry na prawie całą rundę. Również ligową wiosnę Sotirović przywitał urazem.
Serb jest już jednak zdrowy i pali się już do gry. - Nic mnie nie boli i chcę znów zdobywać bramki. Nie zapomniałem, jak to się robi - zapowiada w "Fakcie" napastnik Śląska.
źródło: Fakt