Spahić: Schalke, Atletico lub Sewilla

Amir Spahić jako pierwszy wyszedł z szatni po meczu z Lokomotiwem. Był, rzecz jasna, bardzo szczęśliwy i bez wahania zgodził się, aby odpowiedzieć na kilka pytań.


 

Spodziewaliście się takiej postawy rywali w dzisiejszym meczu?

Wiedzieliśmy, że to będzie trudny pojedynek. Wynik w pierwszym meczu był taki, jaki był. Muszę jednak powiedzieć, że byliśmy na boisku lepszą drużyną i zasłużyliśmy na awans. W zwycięstwo wierzyliśmy do samego końca, do samych karnych. Lokomotiw zagrał bardzo defensywnie.

Zdążycie zregenerować siły na niedzielny ligowy mecz?

Już nie pamiętam, kiedy ostatnio zagrałem tak długo. Mecz trwał 120 minut i na pewno odbije się to na nas przed ligowym spotkaniem z ŁKS-em. Będziemy mieli odnowę i będą zmiany, a od tego, żeby ustalić skład na niedzielę są trenerzy.

Nie wystąpisz jednak w kolejnym meczu w pucharach...

Tak. Dostałem kolejną żółtą kartkę i nie zagram w pierwszym meczu kolejnej rundy eliminacji. Jestem zły, bo uważam, że to nie był faul, za który należała mi się żółta kartka. Byłem pewny, że nie dotknąłem nawet rywala.

Nie miałeś wykonywać dziś karnego?

Nie. Trener ustalił piątkę, która miała wykonywać karne, mnie w niej nie było. Wszyscy świetnie sobie poradzili i trafiali do bramki.

Cristian Diaz został zmieniony w 59. minucie, nie usiadł na ławce, a poszedł prosto do szatni. Co się stało?

Nie wiem, to jest jego sprawa. Szkoda, że tak się stało. Jesteśmy jedną drużyną. Razem się trzymaliśmy i tak musi zostać.

W piątek losowanie par IV rundy eliminacji Ligi Europejskiej. Na kogo chciałbyś trafić?

Chciałbym trafić na Schalke, Atletico lub Sewillę. Najbardziej na ten trzeci zespół, bo tam gra mój „przyszywany” kuzyn Emir Spahić. Mieszkaliśmy razem przez rok. Cieszyłbym się, gdybyśmy trafili na któryś z tych trzech zespołów, najlepiej na Sewillę.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.