SPARINGI: Sprawdzian na remis (RELACJA)
fot.: Mateusz Porzucek
W trzech meczach towarzyskich rozgrywanych podczas zgrupowania w Chorwacji, piłkarze Śląska zanotowali trzy różne rezultaty. Po środowej porażce z Vojvodiną i dzisiejszym, porannym zwycięstwie z NK Osijek, tym razem zremisowali 1:1 ze Slavenem Belupo.
Mecz ze Slavenem Belupo był drugim sparingiem zaplanowanym przez sztab zielono-biało-czerwonych na sobotę. W porannej potyczce Śląsk odwrócił losy rywalizacji z NK Osijek i niespodziewanie pokonał prowadzonego przez Nenada Bjelicę wicemistrza Chorwacji 2:1. Względem tego spotkania trener Jacek Magiera zmienił całą podstawową jedenastkę – swoje szanse dostali między innymi nowosprowadzeni Kacper Radkowski, Diogo Verdasca oraz Victor Garcia. Z powodu urazów zagrać nie mogli Petr Schwarz, Konrad Poprawa i Łukasz Bejger. Jak poinformował klub, cała trójka trenuje indywidualnie. Na ławce przeciwnika Śląska kolejny raz spotkaliśmy zaś trenera znanego z ekstraklasy. Pracę w Slavenie Belupo rozpoczyna właśnie Dean Klafurić, który wiosną 2018 roku przejął Legię Warszawa po dymisji Romeo Jozaka i zdobył z nią mistrzostwo oraz Puchar Polski.
Na początek deja vu
Mecz nie zaczął się dobrze dla zielono-biało-czerwonych. Już po sześciu minutach gry Matus Putnocky musiał schylić się do siatki, po tym jak Nemanja Glavcić zdecydowanie zaatakował Szymona Krocza, odebrał mu piłkę i pokonał słowackiego bramkarza. Śląsk przeżywał zatem deja vu z pierwszego sobotniego sparingu, w którym również jeszcze przed końcem pierwszego kwadransa stracił bramkę na 0:1. Slaven nie zadowalał się objęciem prowadzenia i stwarzał sobie kolejne sytuacje w polu karnym czwartej drużyny ekstraklasy. Zespół z Chorwacji szczególnie niebezpieczny był po sprawnie przeprowadzanych kontratakach, a dowodzona przez występującego z kapitańską opaską Putnockiego defensywa Śląska raz po raz przeżywała trudne chwile.
Po dwóch kwadransach gry spotkanie rozgrywane na kameralnym stadionie w miejscowości Sveti Martin na Muri zaczęło się jednak wyrównywać. Zielono-biało-czerwoni postanowili zaatakować nieco odważniej, co przyniosło im kilka dogodnych sytuacji bramkowych w krótkim czasie. Najpierw po zagraniu w pole karne Bartłomieja Pawłowskiego piłki nie sięgnął Sebastian Bergier, a chwilę później po podaniu wicekróla strzelców zakończonego sezonu II ligi bramkarza Slovena do interwencji zmusił Fabian Piasecki. Co jednak najważniejsze, Śląsk swój dobry moment w pierwszej połowie spuentował bramką. W 35. minucie po odbiorze w środku pola, kolejny raz aktywnością wykazał się Piasecki – były napastnik Zagłębia Sosnowiec oddał celny strzał, golkiper Slovena wybił piłkę pod nogi Mateusza Praszelika, a blondwłosy zawodnik wrocławian doprowadził do wyrównania.
Defensywa przyszłości
Po zmianie stron tempo spotkania straciło na intensywności. Śląsk co prawda starał się szybko zagrozić bramce przeciwnika, Fabian Piasecki znalazł się jednak na spalonym, w kolejnych minutach naprawdę konkretne okazje można było policzyć na palcach jednej ręki. Zawodnikom obu zespołów coraz mocniej doskwierała wysoka temperatura panująca w sobotnie popołudnie w Chorwacji, nikt nie starał się forsować tempa, a trener Magiera chętnie korzystał z piłkarzy, którzy zaczęli mecz na ławce rezerwowych. Gdy po godzinie gry boisko opuścili Verdasca i Garcia, tercet obrońców zielono-biało-czerwonych tworzyli od lewej Krocz, Radkowski oraz Boruń. Podobne ustawienie Śląska od pierwszej minuty w oficjalnym, ważnym meczu to rzecz jasna na razie melodia przyszłości, poszukiwanie nowych rozwiązań z udziałem młodych piłkarzy jest jednak charakterystycznym punktem pracy Jacka Magiery przy Oporowskiej. Jednocześnie w bardzo jaskrawy sposób odróżnia go też od poprzednika Vitezslava Lavicki.
Piłkarskie emocje na murawie wróciły w ostatnich kilkunastu minutach spotkania. Śląsk swoją okazję na zadanie decydującego ciosu miał w 72. minucie. Piasecki podał przed pole karne do Javiera Hyjka, a ten oddał strzał w światło bramki, jednak Slavena przed utratą bramki na 1:2 uratowała doskonała interwencja golkipera. Siódmy zespół ligi chorwackiej nie zamierzał pozostać dłużny wrocławianom i niedługo później również miał okazje, by przechylić szalę na swoją stronę. Sześć minut po szansie Hyjka, Putnocky wykazał się koncentracją i obronił strzał Mateo Monjaca po dośrodkowaniu z lewej strony boiska. Niedługo później, umiejętności słowackiego bramkarza Śląska sprawdził Torles Knoll, a zielono-biało-czerwoni przeżywali coraz trudniejsze chwile. Slaven potrafił długo utrzymywać się przy piłce, zamykać przeciwnika w obrębie jego pola karnego, a sytuacje, które sobie stwarzał z minuty na minutę stawały się coraz groźniejsze. Ostatecznie jednak Putnocky nie dał się pokonać po raz drugi w tym meczu i zespół trenera Jacka Magiery zremisował ze Slavenem Belupo 1:1.
Przed zielono-biało-czerwonymi jeszcze dwa mecze towarzyskie przed zaplanowanym na 30 czerwca powrotem do Polski. Podopieczni trenera Magiery we wtorek zagrają z Polet Sveti Martin na Muri (początek o godzinie 10:00), a także z Hajdukiem Split (o 17:00). Relacje z obu spotkań również znajdziecie na naszej stronie.
Śląsk Wrocław 1:1 (1:1) Slaven Belupo
Bramki: Praszelik 35' - Glavčić 5'
Śląsk: Putnocky - Radkowski, Verdasca (60' Boruń), Krocz - Pawłowski, Bukowski, Łyszczarz, Praszelik (68' Hyjek), García (60' Musonda) - Bergier (75' Bargiel), Piasecki
Slaven (wyjściowy skład): Čović - Božić, Bosec, Zvonarek, Glavčić, Paracki, Gamarra, Hlevnjak, Havelka, Srbljinović, Krstanović