Sportowa złość Fojuta

- Jasne, że zdarzają mi się błędy, ale jeśli chodzi o ich skutki - zdecydowanie był to mój najgorszy mecz w życiu – stwierdza w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Jarosław Fojut, dla którego końcówka meczu w Gdyni nie jest miłym wspomnieniem. Po błędzie defensora gdynianie zdobyli drugą bramkę, a w tuż przed końcem meczu futbolista posłał piłkę do własnej bramki. - Na szczęście już przed nim miałem ustalone z trenerem, że mogę pojechać do domu, dlatego nie wracałem z drużyną do Wrocławia. Pobyt z najbliższymi pomógł mi się wyciszyć i teraz myślę już tylko o wtorkowym treningu – dodaje zawodnik. - Szczególnie ta druga bramka to była czysta nonszalancja i głupota. Miałem czas, mogłem z piłką zrobić wszystko, a wybrałem najgorsze rozwiązanie. Normalnie poszedłbym do boku, a tak tragicznie podałem do Wojtka Kaczmarka i Grzegorz Niciński, jako doświadczony zawodnik, to wykorzystał – analizuje Fojut, u którego cała sytuacja wywołała sportową złość i w meczu z Lechem Poznań chce potwierdzić, że sobotni występ był jedynie wypadkiem przy pracy. - Będę chciał wszystkim udowodnić, że umiem grać na wysokim poziomie. Myślę, że dobry występ z Lechem zatarłby chociaż trochę to fatalne wrażenie po meczu w Gdyni. Będę robił co w mojej mocy, żeby tak się stało – zapewnia.

źródło: gazeta.pl

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.