Środkowi pomocnicy na Legię w komplecie
Ryszard Tarasiewicz nie był w komfortowej sytuacji podczas zestawiania środka pomocy na pierwsze wiosenne spotkania. Ze składu kolejno ubywali mu Krzysztof Ulatowski, Sebastian Dudek i Antoni Łukasiewicz. Jakby tego było mało, Sebastian Mila przed pojedynkiem z Lechią narzekał na ból w ścięgnach Achillesa. Ostatecznie „Roger” wystąpił, choć cały czas w grze odczuwa dyskomfort. Mimo tego wydaje się, że w pojedynku z warszawską Legią szkoleniowiec Śląska będzie miał w końcu do dyspozycji wszystkich graczy środka pola. Ulatowski zagrał dopiero w meczu z Lechią. - Przegraliśmy, choć byliśmy zdecydowanie lepsi. Mam nadzieję, że z Warszawy przywieziemy już jakieś punkty – mówi „Oko”, który z biało-zielonymi po raz pierwszy w tym sezonie wszedł na boisko z ławki rezerwowych. - Było to spowodowane kontuzją, krwiakiem w kolanie, który przez pewien czas uniemożliwiał mi nawet chodzenie. Mam nadzieję, że będzie już wszystko dobrze. Na treningach będę pracował, żeby grać jak najwięcej – opowiada „Oko”.
Łukasiewicz nie był brany przy ustalaniu składu na Jagiellonię z powodu nadmiaru żółtych kartek, podobnie jak Dudek. Gorzej, że wychowanek warszawskiej Polonii naciągnął mięsień przywodziciela i nie mógł zagrać także z Lechią. Po trzech spotkaniach, w których wrocławianie zdobyli tylko jeden punkt, słowa krytyki spadły także na graczy środkowej linii. - Nie do końca można powiedzieć, że środek grał słabo – twierdzi Ulatowski. - Z Lechią było już zdecydowanie lepiej. Mieliśmy swoje okazje i gdybyśmy strzelili na 2:0, byłoby po meczu. Teraz jest większa rywalizacja i na pewno wpłynie to pozytywnie na drużynę – dodaje „Oko”
Przed meczem z Legią sytuacja w środku pola nie jest już zła. Wszyscy normalnie trenują i nikt nie pauzuje za kartki. Problemem może być jedynie brak ogrania. – Dlatego na Legię nie ma co zmieniać, środkowa linia grała z Lechią dobrze – twierdzi Ulatowski. - Zagramy z sercem po to, żeby wygrać – kończy pomocnik Śląska.