Stal Mielec – Śląsk Wrocław. Co warto wiedzieć przed meczem?
fot.: Paweł Kot
W poprzednim sezonie Stal Mielec przyjechała do Wrocławia w ostatniej kolejce, szukając punktu, który zapewni im utrzymanie. Rok później mamy przedostatnią kolejkę i to Śląsk jedzie do Mielca w tym samym celu. Przy czym im przydałyby się wszystkie trzy oczka, aby móc za tydzień z Górnikiem Zabrze grać już na luzie. Czy je zdobędą? Zobaczymy, ale wpierw tradycyjnie zajrzyjmy do statystyk i ciekawostek związanych z tym meczem.
Zaczynamy od sprawdzenia co tam w tabeli, a w niej zdążyły się już zadziać ważne dla Śląska rzeczy. Mianowicie w sobotnie popołudnie 3 punkty z Niecieczy wywiózł Piast Gliwice. To oznacza, że Bruk-Bet może wyprzedzić WKS w tabeli tylko i wyłącznie przy dwóch porażkach wrocławian oraz swoim zwycięstwie za tydzień w Szczecinie. Którykolwiek z tych warunków nie zostanie spełniony i zespół Śląska będzie mogła wyprzedzić już tylko Wisła Kraków.
Co musiałoby się zdarzyć? Ano krakowianie musieliby zdobyć w ostatnich dwóch spotkaniach o co najmniej 4 punkty więcej niż Śląsk. Zdobycie 3, tyle obecnie tracą, nic nie daje, bo WKS ma lepszy bilans meczów bezpośrednich. Czyli wrocławianie nie mogliby wygrać ani ze Stalą, ani z Górnikiem.
Jak można się zatem domyślić, dla Śląska sytuacja jest jasna. Zwycięstwo ze Stalą gwarantuje utrzymanie. Remis daje je tylko w przypadku braku wygranej Wisły (w niedzielę o 17:30 w Radomiu z Radomiakiem). Porażka oznacza presję w ostatniej kolejce, a jak dużą, to będzie zależeć od Białej Gwiazdy. Zatem do utrzymania jeden krok, który wrocławianie muszą postawić.
Jak wygląda sytuacja niedzielnych rywali WKS-u? Stal Mielec, gremialnie skreślana przed sezonem, jest już o jeszcze mniejszy niż w przypadku Śląska krok, od zapewnienia sobie utrzymania. Matematycznie, bo realistycznie te 36 punkty, które mają teraz, powinno już ich urządzać. Bruk-Bet już ich nie wyprzedzi, Wisła traci do nich 5 oczek. Mielczanie wygrali oba mecze z krakowianami w tym sezonie, więc potrzeba im 1 punktu w 2 meczach i będą bezpieczni.
Stal prawie pewne utrzymanie zawdzięcza znakomitej jak na swoje warunki jesieni. Przerwę zimową spędzili na 8. miejscu w tabeli i tracili mniej do podium (7 punktów), niż mieli przewagi nad strefą spadkową (12). Jednak w okienku transferowym zostali potężnie osłabieni. Zagłębie Lubin skróciło wypożyczenie pomocnika Kokiego Hinokio, Śląsk zrobił to samo z Fabianem Piaseckim, a na dodatek okazało się, że Mateusz Mak ma problemy kardiologiczne (zapalenie mięśnia sercowego) i musi pauzować przynajmniej do końca sezonu. Krótko mówiąc, prawie cała ofensywa mielczan poszła tam, gdzie misterny plan z filmu „Kiler 2”.
W ich miejsce sprowadzono jedynie Oskara Zawadę, będącego po nieudanej przygodzie w koreańskim Jeju United, a także niewyróżniającego się nigdy niczym w Piaście Gliwice Dominika Steczyka.
Tak poszatkowany zespół nie miał prawa grać równie dobrze na wiosnę i nie grał, zdecydowanie nie. Stal to póki co najgorszy zespół rundy wiosennej w ekstraklasie. Na 13 spotkań wygrali tylko 2, zremisowali też ledwie 2, zaś przegrali aż 9. Złożyło się to na zaledwie 8 pkt.
Jednak Stal to nie Radomiak, gdzie jak trener jesienią zrobił wynik o wiele ponad stan, to przy słabszej wiośnie od razu go wywalili. Adam Majewski to jeden z zaledwie 6 (!) szkoleniowców w ekstraklasie, którzy trenują swoje zespoły od początku sezonu. W rundzie rewanżowej zrobił ile mógł z kadrą jaką dysponował, co jednak na 99% wystarczy do utrzymania.
Biorąc pod uwagę cały sezon, mielczanie to zespół znacznie groźniejszy u siebie niż na wyjeździe. Zdobyli tam 24 ze swych 36 punktów przy bilansie bramkowym 20:20, choć na wiosnę to tylko jedna domowa wygrana - 30 kwietnia z Legią Warszawa (2:1).
Jeżeli chodzi o strzelane oraz tracone gole, dwunaste miejsce w tabeli jakie obecnie zajmują, jest w nich dość dobrze odzwierciedlone. Mają bowiem dziesiąty atak oraz dwunastą defensywę ligi.
Kto zaś w statystykach indywidualnych wyróżnia się w ataku Stali? No cóż… ci, których już nie ma, czyli Mak oraz Piasecki (łącznie 11 goli i 10 asyst). Ale tak na poważnie, najlepszym strzelcem zespołu w tym sezonie jest pomocnik Grzegorz Tomasiewicz z 8 golami na koncie, przy czym ostatniego strzelił w lutym Wiśle Kraków. Konkrety mielczanom dawał w ostatnich tygodniach lewy obrońca, legenda klubu Krystian Getinger (gol i asysta w poprzednich 2 meczach). Jest to jednocześnie najlepszy asystent drużyny (6). No i koniec końców, co by o nim nie mówić, wspomniany wcześniej Oskar Zawada ma niezłe wejście do drużyny. Od zimy przebywał na boisku 494 minuty, a w tym czasie strzelił 3 gole, co w tak dołującym jak Stal zespole, można uznać za dobry wynik.
Odkąd Stal przed poprzednim sezonem wróciła do ekstraklasy, Śląsk nie może przesadnie narzekać na rywalizację z mielczanami. Ubiegła kampania to 2 remisy (0:0 i 1:1). Jesienią tego sezonu, WKS wygrał u siebie 2:1. Wszystkie gole padły wówczas w 5 minut. Wynik otworzył Mateusz Praszelik w 77 minucie, wyrównał w 80’ Bożidar Czorbadżijski, a już 60 sekund później prowadzenie dla wrocławian odzyskał Petr Schwarz. Tak, to było ostatnie zwycięstwo domowe Śląska, mimo iż mecz był w końcówce listopada, a mamy połowę maja… .
Aby odnaleźć ostatnią ligową wygraną Stali ze Śląskiem, trzeba się cofnąć aż do października 1992 roku, gdy mielczanie wygrali przy Oporowskiej 0:2. Sezon 1992/93 fatalnie się wtedy skończył dla Śląska, bo wrocławianie spadli z I ligi, jak jeszcze wówczas nazywała ekstraklasa.
Arbitrem głównym w Mielcu będzie doświadczony Bartosz Frankowski z Torunia. To niekoniecznie dobre wieści dla Śląska. Sędzia ten już czterokrotnie był rozjemcą w meczach WKS-u w tym sezonie. Tylko raz udało się wygrać, u siebie z Legią 1:0, po dziwacznym golu Victora Garcii. Reszta spotkań to bolesne porażki z Lechią Gdańsk (0:2), Górnikiem Zabrze (1:3) oraz Lechem Poznań (0:4). Dodatkowo każda z nich miała miejsce na wyjeździe.
Inna sprawa, że Stal również nie miała szczęścia do tego arbitra w rozgrywkach 21/22. Bilans to dwa mecze i dwie porażki. Jesienią w Szczecinie z Pogonią (1:4) oraz w kwietniu u siebie z Wartą Poznań (0:1).
Sędzią VAR będzie z kolei Krzysztof Jakubik z Siedlec. Jak dotąd w tym sezonie „VAR-ował” on dwukrotnie podczas spotkań Śląska i tu również nie było szczęśliwych zakończeń. Mowa bowiem o porażkach u siebie z Piastem Gliwice 1:3 oraz na wyjeździe z Legią Warszawa 0:1. Mielczanie na VAR-ze napotykali go trzykrotnie. Dwa remisy (Lech Poznań oraz Cracovia) i domowa porażka z Górnikiem Zabrze.
Jeżeli chodzi o kartki, Śląsk ponownie bez przymusowych osłabień. Natomiast uważać na przedwczesne zakończenie sezonu będą musieli Dennis Jastrzembski, Mark Tamas (3 żółte kartki) oraz Krzysztof Mączyński, Erik Exposito, Wojciech Golla i Szymon Lewkot (po 7).
Jedno osłabienie będzie za to po stronie Stali. W ich szeregach zabraknie podstawowego defensywnego pomocnika, Arkadiusza Kasperkiewicza. Zaś z ostrzegawczym wykrzyknikiem „nad głową” biegać będą Bożidar Czorbadżijski, Dominik Steczyk (3) oraz Mateusz Żyro, Krystian Getinger i Marcin Flis (7). Byliby w tej grupie jeszcze Rafał Strączek oraz Mateusz Mak, ale oni z przyczyn zdrowotnych na pewno nie zagrają.
Z bramkarzami Stali to w ogóle ciekawa sprawa. Kontuzjowani są bowiem zarówno nr 1 (Strączek), jak i nr 2 (Damian Primel). Jako że mielczanie zostali zaledwie z Kaisem Al-Anim, w ramach transferu medycznego na 2 mecze sprowadzili Bartosza Mrozka. Transfery medyczne dozwolone są wtedy, gdy po zakończeniu okienka transferowego, któryś z bramkarzy zespołu dozna poważnej kontuzji (tak było z Primelem) lub zachoruje na długo. Trzeba to potwierdzić zaświadczeniem lekarskim.
Mecz Stal Mielec – Śląsk Wrocław odbędzie się w niedzielę 15 maja o 12:30 na stadionie w Mielcu. Nasze relacje, z komentarzem na żywo oraz pisaną live, będzie można śledzić TUTAJ.