Stano: Znam trenera Tworka, wie jak nastawić zespół

Stano: Znam trenera Tworka, wie jak nastawić zespół

fot.: Facebook/Wisła Płock

Trener Wisły Płock Pavol Stano odpowiedział na pytania dziennikarzy przed meczem 26. kolejki ekstraklasy ze Śląskiem Wrocław. Nasze relacje z sobotniego spotkania na Mazowszu będziecie mogli śledzić TUTAJ, a przedmeczową wypowiedź trenera Piotra Tworka znajdziecie TUTAJ.



 

Co pan powie zawodnikom przed meczem, jak pan widzi drużynę przeciwną?

Dla mnie nie jest ważne jak przeciwnik wychodzi, dlatego, że musimy być przygotowani na każdą ewentualność, która będzie na nas przygotowana. Raczej patrzymy na siebie, aby nasze zadania były spełnione, a zawodnicy pracowali tak, jak my chcemy. Oczywiście, zestawienie przeciwnika może być różne, to nie jest najważniejsze. Najważniejsze, żebyśmy wiedzieli, jak reagować na każde ustawienie drużyny, z którą przyjdzie nam rywalizować. To jest nasze zadanie, przygotować zespół i raczej w tym kierunku będziemy pracować.

W poprzedniej kolejce zaskoczyło pan trenera Jagiellonii, ale chyba też kibiców desygnując od początku Marko Kolara, a nie spodziewanego Patryka Tuszyńskiego. Teraz też ma pan jakiś taki pomysł? Może wpuszczenie 16-letniego Tomasza Walczaka?

Pewnie można tak zrobić, natomiast w tych pierwszych tygodniach mojej pracy ten skład będzie się krystalizował pod względem przygotowania zawodników oraz ich możliwości fizycznych. Zawodnik, który pokaże mi w treningu, że jest przygotowany, będzie miał większą szansę wyjść w podstawowym składzie lub dołączyć z ławki. Teraz mogę powiedzieć, że chłopcy pracują bardzo dobrze, jest znowu łatwiej decydować, kto będzie grał od początku. Na pewno mocno patrzę pod tym kątem. Pewnie teraz nie zdradzę, czy wejdzie ten albo ten, ale każdy pracuje właśnie na to, żeby na tym boisku być. O to tutaj chodzi.

Nadal brakuje wykartkowanych Jakuba Rzeźniczaka i Łukasza Sekulskiego. Czeka pan na nich z utęsknieniem czy mając do dyspozycji całą kadrę, to obojętne?

Na pewno nie jest to obojętne, bo ci zawodnicy są wartościowi i pewnie mają coś do powiedzenia w Wiśle Płock. W tym momencie nie mogę na nich liczyć, ale będzie kolejny tydzień, muszą udowodnić, że myślą o tym składzie i tam jest ich miejsce. Zobaczymy jak będą wyglądali, mnie jako trenera czekają bardzo trudne decyzje, bo wiadomo, że kadra jest szeroka, a tylko osiemnastu plus dwóch bramkarzy może pojechać na mecz. Teraz jesteśmy skoncentrowani na rywalizacji ze Śląskiem Wrocław oraz na tych zawodnikach, których mamy do dyspozycji. Dla mnie to bardzo ciężka sprawa, najtrudniejsza, jaką może mieć trener, dać na bok zawodników, którzy dobrze pracują w tygodniu.

Śląsk nie wygrał w ekstraklasie od dziewięciu meczów i na pewno bardzo im zależy, żeby wreszcie przerwać tę fatalną serię. My po mini kryzysie na początku 2022 roku już się odbiliśmy, będziemy teraz na nowo budować twierdzę Płock?

Będziemy do tego dążyli, natomiast każdy przeciwnik jest inny, w innej dyspozycji i tak dalej. Nie widzę problemu, żeby starać się budować twierdzę na własnym stadionie, ale dopiero po meczu będziemy mogli ocenić, czy nam się to udało. Prawda, że do każdego kolejnego spotkania przystępujemy z nastawieniem, żeby wygrać. To chciałbym dostać od swojej drużyny, nie jest ważne czy gramy w domu, czy na wyjeździe, każdy mecz chcemy wygrać. Czy to się uda? Każdy dobrze wie, że nie jest to tak łatwo zrobić, ale dążymy do tego, żeby ta drużyna była mocna, żeby potrafiła grać i tutaj i na obcych stadionach, a wynik jest zawsze otwarty. Nie wpadam w iluzję, że jak coś powiem to się to spełni, mogę tylko powiedzieć, że zawodnicy są nastawieni dobrze, a w każdym meczu pracujemy na sto procent. Zawodnik, który nie daje z siebie wszystkiego, nie będzie grał, nie będzie w kadrze, nie będzie w zespole. Na razie nikogo takiego tutaj nie widzę. To, co mogę obiecać, to obiecałem, a cała reszta to już sprawy, na które trzeba poczekać.

Chciałem zapytać, czy Damian Warchoł jest już w pełnym treningu i jak wygląda dyspozycja pozostałych zawodników, których ma pan w kadrze, czy są jakieś kontuzje, drobne urazy?

Tak jak to bywa po tygodniu ciężkiej pracy, mamy piłkarzy, którzy są poobijani i mieli jakieś małe kontuzje, ale myślę, że jesteśmy w stanie do meczu doprowadzić ich do pełnej dyspozycji, także tutaj problemów nie widzę. Damian tak samo, z każdym treningiem wygląda już lepiej, także bardzo się z tego cieszę, bo ta konkurencja jest wielka i to co powiedziałem chwilę temu, to są naprawdę trudne sprawy, bo prawie na każdej pozycji tak to wygląda.

Śląsk zajmuje ostatnie bezpieczne miejsce w tabeli, więc to z jego strony może być bardzo nerwowy mecz. Czy miał pan w swojej karierze takie spotkania o życie?

Kilka takich spotkań mi się zdarzyło, pamiętam pierwszy swój sezon w Polsce w Polonii Bytom (2007/2008 – przyp. red.), kiedy w przedostatniej kolejce graliśmy u siebie z Lechem Poznań. W 90. minucie straciliśmy bramkę na 1:2, a chwilę później udało mi się doprowadzić do wyrównania, co zapewniło nam utrzymanie. Tak samo, kiedy wchodziłem do Korony Kielce i byliśmy na miejscu spadkowym, a potrafiliśmy z tego wyjść. Byłem w Jagiellonii, gdzie przed rozpoczęciem sezonu zostaliśmy ukarani dziesięcioma ujemnymi punktami, a po czterech kolejkach byliśmy już przedostatni w tabeli. Kilka takich meczów zatem na pewno rozegrałem, kilka takich sezonów też było, jest to bardzo wymagające. Cały czas trzeba być skoncentrowanym, a każdy punkt jest ważny. To na pewno ciężkie, trzeba szukać punktów u siebie i na wyjeździe, bo strefa spadkowa jest blisko. Wiemy, że czeka nas bardzo trudny mecz, dobrze zorganizowany zespół. Trenera Piotra Tworka też znam, bo kiedy grałem w Podbeskidziu Bielsko-Biała, on pracował w klubie. Znamy się, sympatyczny szkoleniowiec, wie, jak dobrze nastawić zespół. Nie czeka nas nic lekkiego, ale z drugiej strony, który mecz jest tu lekki? Musimy być na to przygotowani.

Po raz pierwszy poprowadzi pan Wisłę Płock w meczu przed własną publicznością, tak po ludzku cieszy się pan już na to spotkanie?

Robię wszystko po to, żeby kibice na trybunach byli zadowoleni, natomiast nie mam już większego wpływu na to, co się dzieje na boisku. Oczywiście, w przerwie można dokonać jakichś korekt, mamy też wtedy analizę wideo, ale dyspozycja zawodników buduje się w całym tygodniu, a niekiedy dłużej. Prawda jest taka, że chłopcy trenują mocno, jestem pewny tego, że w tym tygodniu znowu przykręciliśmy śrubę. Czekam na reakcję drużyny, ich organizmów, ale myślę, że damy radę i będzie to dobry mecz. Zrobimy wszystko, żeby zakończył się dobrym rezultatem.

Co w meczu z Jagiellonią najbardziej podobało się panu w grze swojego zespołu, a co wymaga największej poprawy?

Dla mnie bardzo ważne jest, że kiedy robię analizę meczu, to widzę liczbę szans, które drużyna potrafiła wykreować. My tych szans myślę, że mieliśmy około jedenastu, nie chodzi o same ataki, ale po prostu okazje, z których mogliśmy zdobyć bramki. Do tego były też bardzo dobrze rozprowadzone, ale niedokończone kontrataki. To znaczy, że ja po analizie wiem, że byliśmy bardzo konkretni, co do kreowania sytuacji. Byliśmy niebezpieczni w kontrataku, próbowaliśmy otwierać grę, a nie ją upraszczać. Praktycznie odwrotnie, grać taki modern football, dobre boisko nam na to pozwalało. Ja byłem z tego meczu bardzo zadowolony, bo rzeczy, które wcześniej sobie zaplanowali, tak one funkcjonowały i myślę, że było to widać. Mam nadzieję, że w Płocku, na trochę gorszym boisku, będziemy potrafili się zaprezentować podobnie, a daj Boże, że lepiej.

Zwycięskiego składu się nie zmienia, czy w sobotę będziemy mogli jednak zobaczyć trochę rotacji personalnych i taktycznych?

Nie ma u mnie reguły. Nie mam problemu z tym, żeby zmienić trzech – czterech zawodników, zarotować zespołem, ale to też trzeba robić z głową. W tym momencie, może nie tyle nie mogę, ale nie chcę powiedzieć, jak będzie. Tych zawodników, którzy pracują tak, żeby być w pierwszym składzie jest więcej. Decyzja będzie, albo już jest podjęta, zobaczymy czy wyjdzie nam to na dobre. Z drugiej strony mamy zmiany, które tak samo mogą pomóc temu zespołowi.

W Białymstoku zadrżało panu serce w 90. minucie, gdy sędzia Tomasz Musiał podbiegł do VAR sprawdzić, czy nie było faulu Damiana Zbozienia na Michale Pazdanie w polu karnym Wisły Płock?

Patrząc pod kątem wyniku pewnie tak, ale byłem spokojny, bo cała nasza postawa w tym spotkaniu była taka, że nawet z tego remisu byłbym zadowolony. Nie był to błąd Zbozenia, po prostu od czasu do czasu te pojedynki wychodzą jak wychodzą. Nie wchodzisz w pojedynek z zamiarem faulu, jesteś skoncentrowany. Gdyby ten karny został podyktowany, mogłoby nam brakować punktów, byłoby to smutne pod kątem całego meczu. Natomiast jak mówię, ta postawa i tak była na tyle dobra, że nie miałbym czego zarzucać swoim zawodnikom. Taka jest piłka, czasem sprawiedliwa, czasem nie i tak należy do tego podejść. W perspektywie dłuższego czasu raczej jest sprawiedliwa.

Za kilka dni rozpoczyna się przerwa na kadrę, czy ma pan już plan na ten czas?

Nie będzie typowego mikrocyklu, ale myślę, że to będzie najważniejszy mikrocykl spośród tych, które nas czekają. Mamy przygotowane już takie poprowadzenie treningów, które będzie już bardziej odpowiadało temu, czego będę chciał. Teraz tak naprawdę jesteśmy ostrożni, żeby nie zajechać zawodników, a wtedy pojawi się przestrzeń, żebyśmy mogli troszeczkę potrenować. Mieliśmy coś dogadane w kwestii sparingów, ale w tym momencie to się trochę skomplikowało. Mamy więcej opcji, w najbliższej przyszłości będziemy wiedzieli, czy zagramy jakiś mecz towarzyski w tym czasie.

Jak się pan czuje po pierwszych dniach spędzonych w Płocku?

Na razie zaliczyłem tylko stadion, hotel, a teraz wreszcie też mieszkanie. Nie mogę określić jeszcze, co jest w mieście fajne, a co nie, ale ludzie wokół mnie są bardzo pomocni i to jest dla mnie najważniejsze.

Czy zdążył już pan porozmawiać z trenerem rezerw Markiem Brzozowskim i widzi kogoś z tej drużyny w kadrze pierwszego zespołu?

Tak, nawet tuż przed tą konferencją mieliśmy długą rozmowę, a wcześniej jeszcze dłużej. Na pewno jakieś informacje ode mnie dostał, jaki typ zawodników mnie interesuje i jak nastawionych chcę mieć ich do treningu. Rozmawialiśmy o taktyce, piłkarzach, przyszłości. Uważam, że dogadujemy się bez problemów. Na pewno będziemy współpracować bardzo blisko, a co do zawodników to od razu wzięliśmy Aleksandra Pawlaka, który był już z nami w tym tygodniu i zobaczymy, co będzie dalej. Nie ukrywam, że nasza kadra jest bardzo szeroka, jeżeli ta kadra będzie mieć 30 zawodników, będzie dla mnie problem, by dać wszystkim wystarczającą przestrzeń. To jest za dużo, trzeba nieco obniżyć, by ta konkurencja była naprawdę wielka i każdy zawodnik był tak nastawiony, że musi pokazać jakość, żeby być u nas. Żeby nie było, że przechowujemy zawodników tylko dlatego, że są młodzi, starzy, nie wiem jacy. Mają za każdym razem pokazywać, że są najlepsi, chcą coś udowodnić i graczy z takim nastawieniem szukam.

Jakie zadanie postawiono przed panem na resztę tego sezonu, jaki jest plan minimum?

Nie ma planu minimum, od pierwszego treningu chcemy, żeby każdy pracował na pełnych obrotach i to raczej było widać. Ta liga jest dla mnie nowa, ten sezon jest, jaki jest. Zawodnicy tak samo mają nowego trenera, z nowymi wymaganiami. To wszystko musi się poukładać, a końcówka obecnego sezonu musi być po to, żebyśmy się prezentowali jak najlepiej. Z dobrą grą, dobrymi wynikami, wiemy, że to nie jest łatwe, ale będziemy do tego dążyć. Piłkarze są nastawieni super, naprawdę pracują i to dla mnie najważniejsza informacja.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.