Starcie na szczycie (ZAPOWIEDŹ)
fot.: Mateusz Porzucek
Lider kontra niepokonana drużyna w lidze. Nie mogło być inaczej i tym razem hit 10. kolejki ekstraklasy odbędzie się z udziałem Śląska Wrocław. Podopieczni Jacka Magiery udowodnili już, że potrafią grać z trudnymi rywalami, a Lech, którego ambicje nadszarpnęła porażka z przeciętną Jagiellonią, ma na sobie presję w postaci potencjalnej utraty pierwszego miejsca.
Odrodzenie Lecha
Kolejorz wbrew oczekiwaniom zaczął ten sezon nadzwyczaj dobrze, o czym świadczy pierwsza porażka poniesiona dopiero w 9. kolejce. Projekt Macieja Skorży w Poznaniu był poddawany pod wiele wątpliwości i nie pomagało mu dosyć słabe jak na pierwszy rzut oka okienko transferowe. Atmosfera wokół Lecha była tak gęsta, aż doprowadziła do protestu grupy ultras, która zrezygnowała z prowadzenia dopingu na meczach i przestała uczęszczać na stadion przy ulicy Bułgarskiej. Wyniki Lecha z początku sezonu sprawiły jednak, że wróciła w Poznaniu moda na kibicowanie Kolejorzowi. Mimo że to dopiero początek sezonu, to zespół trenera Skorży wyrósł na poważnego kandydata do zajęcia czołowych lokat na koniec sezonu. Drużyna została odpowiednio zbalansowana, a piłkarze jak Amaral czy Kvekveskiri przywróceni do odpowiedniej formy. Do tego dochodzi szeroka ławka rezerwowych, na którą często trafiają zawodnicy, którzy w innych drużynach ekstraklasy graliby pierwsze skrzypce jak Ramirez, Tiba, Murawski czy Marchwiński. To wszystko sprawia, że Lech ma szansę wrócić na salony i wygrać pierwsze trofeum od 2015 roku.
Kliknij i sprawdź aktualny kurs w Superbet na zwycięstwo Śląska
Nie zastanawiam się nad tym, kto jest faworytem. Patrzę na Śląsk i na to, co musimy zrobić. Z perspektywy kibicowskiej można powiedzieć, że Lech jest faworytem, to lider tabeli. Naszym celem jest dobra gra i chcemy przywieźć do Wrocławia punkty – mówił na przedmeczowej konferencji trener Magiera.
Braki Śląska
Wrocławski szkoleniowiec do tego pojedynku jak do każdego innego podchodzi z wysoko podniesioną głową i wiarą w zwycięstwo. Jego zespół nie przegrał jeszcze spotkania w lidze, a problemy w ostatnim meczu nie przeszkodziły w pokonaniu Wisły Płock 3:1. Wciąż jednak Śląsk ma duże problemy z grą obronną i po raz kolejny zapalnikiem był Verdasca. Jego zagranie ręką omal nie doprowadziło do podyktowania rzutu karnego, a dobre zagrania przeplata elektrycznymi interwencjami. Ciężko jednak obwiniać go w całości. Obrona WKS-u to obecnie najsłabszy punkt drużyny i o ile nie opanujemy środka pola, ofensywa Lecha może sprawić nam wiele kłopotów. Już w sobotni wieczór wrocławianie będą mieli okazje ku uciesze kibiców wspiąć się na fotel lidera. I tego sobie i Państwu życzymy.
Lech Poznań - Śląsk Wrocław, sobota godz. 17:30, Stadion Poznań