Status beniaminka

Końcówka sezonu pokazała i jeszcze może pokazać, że Śląsk Wrocław mocno odcisnął/odciśnie swoje piętno na Ekstraklasie. W pierwszej rundzie sprawiliśmy kilka niespodzianek, paru zawodników wypromowało się nawet do poziomu (drugiej) reprezentacji, a marka klubu znów zaczęła coś znaczyć. Nie tak dawno wywalczyliśmy nawet pierwsze od wielu lat trofeum. Jako prawdziwy beniaminek Śląsk spisał się więc świetnie i nie ma co na ten temat dyskutować. Jednak już za tydzień te wszystkie wydarzenia powinniśmy potraktować jako dobre wspomnienie i zabrać się do prawdziwej pracy.


 

Powód tego jest dość prosty – wraz z ostatnim gwizdkiem sędziego na stadionie przy ulicy Reymonta tracimy status beniaminka, który w wielu sytuacjach bardzo nam się przydał, a naszych rywali zmylił i doprowadził do ich straty punktów. To zobowiązuje piłkarzy do jeszcze większego wysiłku, zwłaszcza, że Śląsk Wrocław zamierza teraz wskoczyć na wyższy poziom. W tym sezonie według mnie zrobiliśmy już trzy ważne kroki by ten cel osiągnąć – postawiliśmy się każdej z czołowych drużyn, zdobyliśmy puchar oraz… zespół rozegrał pełne 90 minut bez żadnej zmiany personalnej. Pewnie dziwicie się czemu akurat to wspomnienie nieszczęsnego występu w Gdyni jest jednym z kryterium postępu zespołu Śląska. Jednak w tym temacie całkowicie zgadzam się z trenerem Tarasiewiczem, który po meczu powiedział, że zawodnicy muszą w końcu pokonać swoją granicę bólu, zmęczenia i nagromadzonych negatywnych emocji (w tym wypadku w tej ‘roli’ wystąpił Jarosław Fojut). I dobrze, że stało się to w momencie gdy nie ważyły się losy zespołu w tabeli czy awansu do pucharów.

Dlatego nawet krótki urlop, jaki otrzymają od klubu zawodnicy, powinni oni spędzić myśląc o nadchodzącym okresie przygotowawczym, aniżeli rozpamiętując tryumf w pucharze ligi. Jeśli oczywiście będą jeszcze mieli siłę w ogóle się futbolem zajmować w trakcie wakacji. Na pewno o plaży i drinkach z palemką marzyć nie będzie sztab szkoleniowy – by kolejne kroki ku rozwojowi klubu zostały podjęte są potrzebne zmiany. Przede wszystkim wydaje się, że kilku zawodników, zwłaszcza z karierami chylącymi się ku końcowi, będzie musiało odejść, ponieważ nie gwarantują już takiego poziomu piłkarskiego, który jest potrzebny by pokonać kolejną barierę. Na dziś patrząc w tabelę można łatwo i szybko tą przeszkodę określić – jest to 5-10 punktów, które dzieli nas od czołowej piątki. Równie banalną rzeczą jest spostrzeżenie gdzie szukać poprawy: w pierwszym sezonie po powrocie zdarzyło nam się aż 12 remisów, z których gdyby chociaż połowa była wygranymi to puchary byłyby na wyciągnięcie ręki. W meczach z Lechią (dwukrotnie), ŁKS-em, Cracovią czy Górnikiem zdecydowanie Śląsk powinien przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Odpowiedzią na pytanie czego zabrakło wtedy będą przyszłe transfery do klubu. Nie oszukujmy się, jeśli we Wrocławiu zaczęto budowanie drużyny na miarę pojedynków w Europie rok, dwa lata temu, to teraz zespół musi być wzmacniany, a nie uzupełniany. Wydaje się, że w pierwszej kolejności potrzeba doświadczonego bramkarza i bramkostrzelnego napastnika, ale swoje przemyślenia na temat wzmocnień ma też na pewno trener Ryszard Tarasiewicz. Na innych pozycjach, po uprzednim przewietrzeniu kadry, przyda się także wzmocnienie rywalizacji tak by najlepsi gracze nie poczuli się zbyt mocni, że, kolokwialnie mówiąc, mają pewny plac, nawet grając największą kichę. System gry jest dobry: dzięki udoskonalonemu, wzmocnionemu 4-5-1 z siłą skoncentrowaną na skrzydłach i środku pola, Śląsk może poradzić sobie zarówno z najbardziej skomasowaną defensywą jak i najlepszą taką formacją w lidze. O własną obronę nie musimy się martwić, mamy świetnych i perspektywicznych zawodników, którzy z każdym miesiącem, każdym okresem przygotowawczym grają jeszcze lepiej i jeszcze pewniej.

Obecny sezon na Oporowskiej Śląsk zakończył w dobrym stylu. Kibic, który odwiedził obiekt we Wrocławiu choćby tylko raz, zawsze mógł być pewien, że zobaczy ciekawe widowisko, gorący doping i grupę ambitnych piłkarzy, którzy walczą o każdy metr kwadratowy boiska. Tak jak ich tego nauczył i tego od nich wymaga ich trener. W przyszłym roku jednak stawka się całkowicie zmieni, albo inaczej, urzeczywistni, bo choć już w zimie mówiło się o mistrzostwie to te zapowiedzi zostały dość szybko zawieszone. Teraz dojdzie presja rzeszy kibiców, którzy nie będą myśleć tylko o utrzymaniu lub okazjonalnym utarciu nosa faworytom. Choć nowy stadion na Maślicach dopiero będzie rósł w górę to Wrocław jest już gotowy na puchary, chce ich, a deklaracja walki o nie w nadchodzącym sezonie będzie tylko formalnością. Realizacja tego celu już nie, ale ‘zwyciężają tylko tacy, którzy nie tracą wiary’.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.