Statystyki nie kłamią: Wisła Kraków

Statystyki nie kłamią: Wisła Kraków

fot.:

W ostatnich kilkunastu miesiącach Śląsk nie tylko regularnie trafiał, ale i punktował w meczach przeciwko Wiśle Kraków. Udany występ w sobotnim spotkaniu przy Reymonta będzie na wagę złota, bo podium ekstraklasy coraz niebezpieczniej się oddala.



 

W każdym z pięciu poprzednich meczów przeciwko Wiśle Kraków Śląsk zdobywał przynajmniej jedną bramkę. W tym czasie po stronie zysków wrocławianie zapisali osiem trafień, a ostatni mecz z Białą Gwiazdą bez gola przytrafił im się w lutym 2019 roku, gdy przegrali przy Reymonta 0:1. Wspomniane spotkanie do dziś pozostaje również ostatnim, w którym drużyna ze stolicy Małopolski pokonała Śląsk. Kolejne potyczki zakończyły się trzema zwycięstwami zielono-biało-czerwonych i dwoma podziałami punktów, lecz poprzednie spotkanie obu zespołów zostało zapamiętane nie ze względu na wynik, a warunki atmosferyczne. 12 lutego na Stadionie Wrocław na pierwszym planie były śnieg i siarczysty mróz, ale nie przeszkodziło to w stworzeniu niezłego widowiska zakończonego remisem 1:1. Znacznie przyjemniej, nie tylko pogodowo, było jednak przy okazji ostatniej wizyty wrocławian po wiślackiej stronie Błoń, która na początku poprzedniego sezonu zakończyła się wygraną 3:1.

MGLISTE WSPOMNIENIE

Swoją rolę w przywołanym zwycięstwie odegrał również Mateusz Praszelik, który nie tylko wywalczył wykorzystany przez Roberta Picha rzut karny, ale i zanotował asystę przy jego drugiej bramce. Blondwłosy pomocnik Śląska w ostatnich tygodniach imponuje skutecznością – po bramce w poprzedniej kolejce z Rakowem (1:2) ma już na swoim koncie trzy gole, a skuteczniejszym młodzieżowcem ligi jest tylko Jakub Kamiński z Lecha Poznań (więcej o rosnącej formie Praszelika pisaliśmy TUTAJ). Jego skuteczność przyda się również w sobotę, bo zaledwie jedna bramka zdobyta w dwóch poprzednich kolejkach przez wrocławian to wyjątkowo marny wynik. Mniej niż 15 goli przed 12. kolejką w górnej połowie tabeli miały tylko Zagłębie Lubin (13, jednak jeden mecz rozegrany mniej) i Jagiellonia Białystok (12). Jedynie mglistym wspomnieniem pozostaje już początek sezonu, kiedy Śląsk miał na swoim koncie serię siedmiu kolejnych występów z przynajmniej dwiema zdobytymi bramkami w ekstraklasie oraz europejskich pucharach. Niepokojąco rośnie również jego strata do lidera i podium - po ubiegłym weekendzie to już odpowiednio siedem oraz cztery punkty.

BYŁO MISTRZOSTWO, MOGŁA BYĆ LEGIA

Wisła Kraków w czterech poprzednich ligowych spotkaniach zanotowała trzy porażki do zera, jednak chlubny wyjątek stanowi jej wynik z poprzedniej serii gier, gdy na wyjeździe uporała się z Górnikiem Zabrze (1:0). Decydującą bramkę zdobył Michal Frydrych, który wcześniej w tym sezonie trafił dwukrotnie i to w jednym meczu, po poprzedniej przerwie na kadrę, z Lechią (2:2). Białą Gwiazdę od początku sezonu prowadzi Słowak Adrian Gula, który w sezonie 2016/2017 zdobył mistrzostwo swojego kraju z MSK Żilina, ostatnio prowadził Viktorię Pilzno, a w międzyczasie wielokrotnie łączony był z Legią Warszawa i Jagiellonią Białystok. Opiekun Wisły w bieżących rozgrywkach szczególnie postawił na defensywę w meczach przed własną publicznością – w pięciu występach jego zespół stracił zaledwie pięć bramek, co plasuje go w gronie najlepszych w ekstraklasie.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.