Czas Praszelika
fot.: Paweł Kot
Młodzieżowiec Śląska to już nie tylko „fajny chłopak”, jak jeszcze pod koniec sierpnia określał go trener Jacek Magiera. Ofensywna aktywność Mateusza Praszelika w ostatnich tygodniach wreszcie zaczęła przekładać się na bramki, a sobotni mecz na stadionie Wisły Kraków może obudzić w nim przyjemne wspomnienia z poprzedniego sezonu.
- Praszelik ma ogromne możliwości, a jego statystyki są na bardzo niskim, czy wręcz zerowym poziomie. Nie wywierając żadnej presji trzeba sobie jednak powiedzieć, że chcąc zaistnieć potrzebuje liczb w postaci goli i asyst. Tak, by mówili o nim piłkarz przed duże „P”, a nie tylko fajny chłopak, który ma duże możliwości – w momencie tych słów Jacka Magiery przed meczem 6. kolejki z Zagłębiem (3:1) chyba mało kto spodziewał się, że szkoleniowiec Śląska tak skutecznie zmotywuje swojego 21-letniego piłkarza. Praszelik na listę strzelców wpisał się już w Lubinie, a w kolejnych tygodniach dołożył trafienia również w meczach z Wisłą Płock (3:1) i ostatnio Rakowem (1:2), co sprawia, że już… trzykrotnie poprawił swój bramkowy dorobek z całego poprzedniego sezonu.
LEPSZY TYLKO LECHITA
Blondwłosy pomocnik z Raciborza coraz chętniej bierze grę na siebie, a odpowiedzialność nie przytłacza go również w trudnych momentach, czego najlepszym dowodem był ubiegłotygodniowy mecz ze wspomnianym wicemistrzem Polski. Praszelik nie miał zamiaru kryć się za bardziej doświadczonym kolegami z ofensywy, tylko pięknym strzałem pokonał Vladana Kovacevicia przywracając nadzieję Śląskowi w ostatecznie przegranym starciu. Eks-legionista w sobotni wieczór odebrał nagrodę dla najlepszego młodzieżowca września w lidze, jego rosnąca forma napawa jednak optymizmem, że tego typu wyróżnienie wcale nie musiało być jedynym w sezonie. Trzy bramki Praszelika to drugi najlepszy wynik młodzieżowca w trwającej edycji ekstraklasy. O jedno trafienie więcej na koncie ma tylko Jakub Kamiński z Lecha Poznań i aż trudno uwierzyć, że przez cały poprzedni sezon młody pomocnik wrocławian trafił tylko raz. Już wtedy okazało się jednak na wagę złota, bo pozwoliło pokonać Jagiellonię (1:0) w 8. kolejce.
EFEKTYWNY JAK NIGDY
Sezon 2020/2021 dla Praszelika był skomplikowany, jednak zaczął się bardzo efektownie. Już po kilkudziesięciu sekundach gry w pierwszym meczu z Piastem (2:0) zanotował inteligentną asystę do również debiutującego w Śląsku Fabiana Piaseckiego, a w kolejnej serii gier poszedł za ciosem. Ligowy terminarz pod koniec sierpnia ubiegłego roku zafundował wrocławianom wyjazd na stadion Wisły Kraków, a były pomocnik Legii poprowadził swój zespół do wygranej 3:1 wywalczonym rzutem karnym i asystą, z czego dwukrotnie skorzystał pokonujący Mateusza Lisa Robert Pich. Tak efektywny Praszelik w Śląsku od tamtej pory już nie był, w dalszej części ubiegłorocznej rundy jesiennej z rytmu wytrąciło go również zakażenie koronawirusem, a sobotni powrót na Reymonta w jego wykonaniu zapowiada się wyjątkowo atrakcyjnie. Punkty w stolicy Małopolski dla wrocławian znaczyłyby bardzo wiele, w końcu tak słabych wyników w ekstraklasie nie osiągali od roku, o czym więcej pisaliśmy TUTAJ.
Początek meczu 12. kolejki ekstraklasy Wisła Kraków – Śląsk Wrocław zaplanowano na sobotę 23 października o godzinie 20:00.