Statystyki nie kłamią: Zagłębie Lubin
fot.: Paweł Kot
Niezależnie od tego, kto w ostatnich latach prowadził Śląsk w meczu derbowym, rywalizacja z Zagłębiem stanowiła niemałe wyzwanie. Szczególnie pesymistycznie robi się, gdy przeanalizujemy historię ostatnich spotkań dolnośląskich rywali na stadionie w Lubinie.
By znaleźć ostatni mecz, w którym Śląsk nie przegrał w Lubinie trzeba cofnąć się aż do 22 kwietnia 2017 roku, gdy prowadzeni przez Jana Urbana wrocławianie w 30. kolejce zremisowali 1:1 i pozbawili szans przeciwnika na spędzenie rundy finałowej w górnej połowie tabeli. W pięciu kolejnych spotkaniach na stadionie Zagłębia zielono-biało-czerwoni zanotowali pięć porażek i zdobyli zaledwie dwie bramki, z czego jedna była efektem gola samobójczego Lubomira Guldana.
Poza tym bramkarza lubinian na jego stadionie, w ostatnim meczu obu zespołów z grudnia ubiegłego roku był w stanie pokonać jeszcze Erik Exposito. Pierwsza wyjazdowa bramka Hiszpana w historii jego występów w Śląsku w 13. kolejce poprzedniego sezonu nie wystarczyła jednak nawet do zainkasowania punktu, a o porażce 1:2 przesądziło trafienie Kamila Kruka w doliczonym czasie. Ostatnie zwycięstwo w Lubinie wrocławianie odnieśli zaś blisko dziesięć lat temu (więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ).
Budowa od Zagłębia
Zespół trenera Jacka Magiery mocno spuścił z tonu, jeśli chodzi o ofensywę. Dość powiedzieć, że w czterech ostatnich oficjalnych meczach zdobył łącznie zaledwie cztery bramki, a jeszcze na początku sezonu mógł się chwalić długą serią z co najmniej dwoma trafieniami w każdym występie. Dzięki kapitalnej bramce nieobecnego już dziś w kadrze Śląska Fabiana Piaseckiego po ubiegłotygodniowym wyjeździe do Gliwic (1:1) zespół z Oporowskiej ciągle może się jednak chwalić statusem niepokonanego.
W trwającym sezonie ekstraklasy pogromcy nie znalazł jeszcze tylko Lech Poznań, ale i to może się zmienić jeszcze przed derbami, bo w sobotnie popołudnia do lidera z Bułgarskiej przyjedzie wicelider Pogoń Szczecin. Biorąc pod uwagę również poprzednie rozgrywki, Śląsk ma najdłuższą serię meczów bez porażki w lidze – 8, a jej budowanie zaczęło się od kwietniowego remisu 0:0 właśnie z Zagłębiem na Stadionie Wrocław. Magiera przegrał zaledwie jedno z trzynastu spotkań o ekstraklasowe punkty, w których poprowadził swój obecny zespół (0:2 w Częstochowie w 27. kolejce poprzedniego sezonu).
Znacznie lepsi u siebie
W dotychczasowych wynikach Zagłębia prowadzonego od miesiąca przez trenera Dariusza Żurawia wyraźnie zarysowuje się dysproporcja pomiędzy meczami domowymi i wyjazdowymi. Grając w roli gospodarza Miedziowi odnieśli dwa zwycięstwa z bilansem bramkowym 5:1, a w dwóch konfrontacjach na obcych stadionach dwukrotnie okazali się gorsi notując siedem goli straconych i żadnego strzelonego (Zagłębie grało do tej pory cztery razy, bo na wniosek Legii przełożono mecz 3. kolejki w Warszawie).
Domowa skuteczność lubinian to jednak nic nowego, bo przynajmniej jedną bramkę zdobywali również w każdym z czterech poprzednich domowych spotkań w poprzednim sezonie. Ostatni raz bez gola mecz w Lubinie zakończyli tuż przed marcową przerwą na mecze reprezentacji, gdy czterema trafieniami zaszokował ich pewnie zmierzający po tytuł króla strzelców Tomas Pekhart (0:4 z Legią). Wspomniana porażka z mistrzem Polski jest też jedną z zaledwie trzech porażek, jakie w dziesięciu tegorocznych ligowych występach przytrafiły się Zagłębiu na własnym stadionie (wcześniej 0:2 z Wisłą Płock i 1:2 z Rakowem).
Początek niedzielnych derbów Dolnego Śląska w Lubinie zaplanowano na godzinę 15:00 - nasze relacje znajdziecie TUTAJ.